Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 395 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROZDZIAŁ 11

piątek, 09 września 2011 14:53

W tym samym momencie, gdy odłożyłam słuchawkę do samochodu zawitał Lou. Podał mi lody czekoladowe i różową łyżkę.

- Mam nadzieję, że to poprawi ci humor, choć na chwilę. Jesteś pewna, ze chcesz wracać?

- Nie wiem, właśnie w tym jest sęk – mówiłam otwierając pojemnik lodów – nie chcę stąd wyjeżdżać, ale nie chce na niego patrzeć. Okazał się zwykłą świnią.

Louis zgasił auto wyjmując kluczyki ze stacyjki i usiadł przodem do mnie.

- Słuchaj wiem, że teraz może wydawać się to dla ciebie jak koniec świata i nie chcę go usprawiedliwiać w żaden sposób, ale on naprawdę Cię kocha. Wiem, jeżeli kocha to nie powinien robić tego, co zrobił, ale nikt nie jest idealny – powiedział pożerając swojego Snickersa. – Każdy z nas potrzebuje drugiej szansy, bo ludzie się zmieniają i trzeba w to wierzyć. – Uśmiechnął się zachęcająco Louis.

- Wiem, ale to tak boli. Jestem rozdarta. Kocham Go i nie myślę nawet, że nie mielibyśmy być razem, ale tak się nie robi. – powiedziałam i podstawiłam Louisowi miskę lodów pod nos.

Siedzieliśmy tak przez jeszcze przez kilka godzin, rozmawialiśmy, jedliśmy lody i śmialiśmy się. Przyjaciel Harrego z każdą minutą utwierdzał mnie w przekonaniu, żebym nie wyjeżdżała.

- Po za tym pomyśl co zrobią chłopaki jak wstaną a ciebie nie będzie ? Oni naprawdę Cię polubili, zresztą ja też – uśmiechnął się do mnie oblizując palce brudne od lodów.

- Ja ciebie też, chłopaków zresztą tak samo. Są rewelacyjni. – na samą myśl o wszystkich wspomnieniach uśmiechałam się do siebie.

- Harry też jest, i sama wiesz o tym najlepiej. Nie warto skreślać tego co tak długo budowaliście przez jedną wpadkę. Wiem, że mu wybaczysz i w głębi serca już to zrobiłaś.

- Za dobrze mnie znasz – mówiłam patrząc na chłopaka zafascynowana – ale masz rację. Chciałabym żeby on wiedział że zrobił źle. Jeśli tak szybko mu wybaczę jest większa szansa, że zrobi to znowu. – patrzyłam zamyślona przed siebie.

- Dobra, ale musimy cos w końcu zrobić – spojrzał na mnie Louis oczekując decyzji – wracamy do Ciebie czy do nas do domu ?

- Wiesz jeśli już i tak wyruszyliśmy mam pomysł, pojedźmy do mnie – zobaczę się z mamą wymienię ubrania, ty prześpisz się po podróży, nabierzesz sił i po obiedzie wyruszymy z powrotem. Co ty na to ? – uśmiechnęłam się by zachęcić go do rzuconego pomysłu.

Po dłuższych naleganiach z mojej strony – uległ. Przed nami było jeszcze kilka godzin i starałam się umilać Louisowi towarzystwo jak tylko mogłam. Przez większość drogi rozmawialiśmy, śpiewaliśmy i opowiadaliśmy sobie historie z dzieciństwa. Poniekąd Lou był dla mnie jak starszy brat. Zawsze czuwał żebym była bezpieczna, gdy przychodziło co do czego stawał po mojej stronie. Taki anioł stróż. Starałam się być ‘aktywna ‘ jak najdłużej jednak koło trzeciej nad ranem, nawet nie wiem jak – zasnęłam. Po chwili poczułam jak przyjaciel przykrywa mnie swoim swetrem. Lubiłam jego zapach. Pachniał po prostu jak Lou co sprawiało, że czułam się bezpieczna. Wydawało mi się idiotyczne, że jeden sweter potrafi wywołać w człowieku pewne uczucia – a jednak.

Gdy się obudziłam byłam w swoim dawnym łóżku. Nic się tu nie zmieniło. Miliony plakatów na ścianach i budzik przy łóżku wyglądający jak pluszak. Natychmiast wstałam ubierając na siebie szlafrok i ciepłe kapcie i zeszłam na dół. Brakowało mi widoku jaki zastałam w kuchni. Mama robiąca śniadanie i tańcząca w rytm starych przebojów. Zawsze taka radosna, nawet z rana. Podeszłam do niej a on uśmiechnęła się miło na mój widok.

- Hej mój śpiochu – ucałowała mnie w czoło. – Robie właśnie dla ciebie gofry, rano kupiłam dżem truskawkowy jak lubisz.

- Jesteś kochana – zaśmiałam się i usiadłam przy stole w kuchni. – Gdzie jest Louis? – rozejrzałam się po salonie, jednak nikogo nie widziałam.

- Położyłam go u mnie w pokoju a ja spałam dzisiaj na kanapie, uznałam że nie będę hałasować wam na górze a Louis powinien był porządnie się wyspać – jak przyjechaliście wglądał na okropnie zmęczonego. I mam dla ciebie coś jeszcze – jej uśmiech momentalnie zniknął. Położyła przede mną jednego z codziennych szmatławców – inaczej nie dało określić się tego rodzaju pism.

Nie mogłam uwierzyć. Wielki nagłówek z napisem „ MIŁOŚĆ CZY PRZYJAŹŃ? CZY TO KONIEC ONE DIRCTION?” od razu przykuł mój wzrok. A to był dopiero początek. Gdy obróciłam kartki gazety na podaną ponieżej stronę przeżyłam szok. Wszędzie widniały zdjęcia moje i Louisa. Było tu wszystko. Jak siedzieliśmy przed domem szukając Harrego, nasze zdjęcia gdy odjeżdżaliśmy sprzed kamienicy, zdjęcia ze stacji benzynowej i w końcu sprzed fotografie jak Lou niósł mnie śpiącą do domu. Siedziałam patrząc na mamę i zaniemówiłam nie mogąc wyrwać się z tego koszmaru.


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (24) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 10

czwartek, 01 września 2011 20:59

- Julie do cholery! – Stanęłam a przede mną wyrósł Louis. Nie mógł uwierzyć, w jakim stanie mnie widzi. Zmęczona, zapłakana i trzęsąca się z zimna. Czułam się potwornie.

- Hej mała – położył mi dłonie na twarzy, – co się stało? Nie płacz proszę - starał się uspokoić mnie Louis.

- On z nią tam był, siedziałam w pokoju, chciałam spać – mówiłam trzęsącym się głosem pełnym żalu – a oni tam weszli, nie widzieli mnie, potem wstałam i wyszłam dopiero wtedy Harry zobaczył, że to byłam ja. – Coraz bardziej plątał mi się język a płacz wzmagał się coraz bardziej. Chłopak założył mi marynarkę, którą miał na sobie i mocno przytulił do siebie. 

- Proszę nad wszystko, nie płacz. To nie ty powinnaś to robić, jeżeli to zrobił jest skończoną ciotą, która nie wie co traci – pocieszał mnie Louis głaszcząc moje włosy. – Możesz robić wszystko śmiać się, krzyczeć, bić mnie, rozwalić kosz na ulicy, wszystko najwyraźniej wezmę winę na siebie – uśmiechnął się chłopak, – ale nie płacz. Lepiej?

- Jak ma być mi lepiej? Właśnie mój chłopak zdradził mnie na moich oczach. Chyba najlepiej będzie…- zawiesiłam głos -  jeśli dzisiaj wrócę do domu. – Spojrzałam na Louisa. Chłopak obszukał kieszenie i dał mi kluczyki.

- Zawiozę cię, idź do samochodu, ja tylko powiem Niallowi, że się zmywamy – poklepał mnie po plecach i pobiegł na górę.

Usiadłam w vanie, starając się doprowadzić się do pierwotnego stanu chodź było to bardzo ciężkie. Gdy odwróciłam głowę przy szybie stał on. Prosił, błagał mnie bym z nim porozmawiała, ale byłam nieugięta. I kolejne strumienie łez zaczęły spływać po moich policzkach. On też płakał. Całe szczęście przy samochodzie pojawił się Louis.

- Stary idź na górę. – Pokierował chłopak Harrego w kierunku mieszkania.

- Słucham!? Tam jest moja dziewczyna – pokazał palcem na mnie – chcę z nią porozmawiać.

- Na pewno nie w tym stanie i nie teraz, błagam Cię wróć do domu, chyba na dzisiaj wystarczająco pomieszałeś. – Nalegał Louis.

- Jedźmy proszę! – Krzyknęłam przez łzy do przyjaciela.

- Stary serio idź do domu! Zobaczymy się w poniedziałek. – Dodał Lou wsiadając do samochodu.

- Nie Julie, proszę Cię. – Krzyczał Harry – przepraszam!


Nie trafiały do mnie jego słowa. Nie trafiało do mnie nic. Moje serce krwawiło a dusza i oczy płakały. Usłyszałam jedynie ryk silnika i pisk opon. Widziałam oddalający się dom, w którym zabawa nadal trwała w najlepsze. Oparłam się o szybę, patrząc jak kolejne znane mi miejsca znikają za oknami samochodu.

- Chłopaki. Nie, nie ma mnie. Proszę zabierzcie Harrego z ulicy. Chłopaki. Nie kurde nie ma mnie – Louis krzyczał coraz głośniej do telefonu. – Tak. Harrego! Co za idioci – dodał rozłączając połączenie– Są tak wstawieni, że jakikolwiek kontakt graniczy z cudem. Musimy jeszcze tylko zatankować i ruszamy do ciebie. Może zadzwoń do mamy, że jutro rano będziemy na miejscu. – Uśmiechnął się do mnie. Tacy ludzie jak Louis powodowali, że chce wstać mi się rano i żyć. Zawsze w życiu widział pozytywną stronę, nie martwił się nawet jak szło beznadziejnie. Wiedział, że po każdej burzy wychodzi tęcza.

Po omacku szukałam telefonu. Kiedy w końcu go znalazłam nie miałam wątpliwości, do kogo pierwszego zadzwonić? Anna. Pierwsza myśl, jaka była w mojej głowie. Wybrałam jej numer, wiedziałam, że znienawidzi mnie za to, że o tej godzinie do niej dzwonię, ale teraz tylko ją chciałam usłyszeć.

- Halo – usłyszałam zaspany głos przyjaciółki.

- Anna, właśnie jestem w drodze do domu. To długa historia. – Mówiłam nadal zapłakanym głosem. – Ale Louis jest ze mną, więc będzie okej.

- O matko, nie martw się kotku. Przyjdę do ciebie najwcześniej się da. Kocham Cię i bądź silna. - powiedziała dziewczyna po czym usłyszałam dźwięk rozłączonej rozmowy.

 

-------------

Wiem że musieliście czekać trochę na to az dodam nowy rodział ale mam nadzieję że się opłacało. Następne już sie piszą, będę starała się dodawać na bierząco, ale wiadomo teraz szkoła i będzie ciężej. Powodzenia w nowym roku szkolnym :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  86 206  

O mnie

pytania, prośby, rozmowa :
formspring
- carolin3xoxo
:))

O moim bloogu

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wie...

więcej...

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wiele :) Dziękuje

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 86206
Wpisy
  • liczba: 27
  • komentarze: 659
Bloog istnieje od: 2283 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl