Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 395 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROZDZIAŁ 9

wtorek, 30 sierpnia 2011 21:51

- Wiem, już Liam mi o niej opowiedział. Chyba jednak pójdę się położyć, gdyby coś się działo przychodź. I dziękuję za rozmowę, – po czym zniknęłam za drzwiami. W środku impreza rozkręciła się na dobre, część gości kompletnie pijana leżała porozkładana po kątach. Po drodze minęłam wiele pijanych ‘trupów’ oraz całujących się par. Gdy weszłam do naszej sypialni byłam wdzięczna, ze nie ma tam nikogo. Zgasiłam światło i położyłam się na boku i jedyne, o czym marzyłam to zasnąć. Tak dziwnie czułam się leżąc tu sama. Jednak odpoczynek nie był mi dany. Usłyszałam tylko dźwięk otwierających się drzwi. W ciemnościach trudno było kogoś dostrzec, jednak od razu rozpoznałam głos jednej z osób. To był Harry. Prowadził kogoś za sobą. Najwyraźniej jeszcze nie zauważył, że tu byłam. Wszedł do pokoju z objętą w pasie z Katie – byłą dziewczyną. Jedna z jego rąk wędrowała po jej pośladkach, a jej usta całowały jego szyję. Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa, jednak poczułam jak pierwsza łza spływa po moim policzku. Wstałam, zabrałam swój telefon, otarłam łzy i ruszyłam w kierunku drzwi, przy których znajdował się chłopak ze swoją kochanką. Dopiero teraz zauważyli, że ktoś był w pokoju. Dopiero teraz Harry zrozumiał, kim była ta osoba. Odwróciłam się, po mojej twarzy spływały potoki łez z makijażem. Patrzył na mnie, ale ja nie mogłam dłużej patrzeć na niego. Natychmiast ruszyłam w stronę głównego wyjścia.

- Kurwa mać – usłyszałam z pokoju. Nie chciałam tu być, nie chciałam z nim rozmawiać, ani na niego patrzeć. Nie zdawałam sobie sprawy gdzie i po co idę, oczy wylewały potoki łez, ręce trzęsły się a serce waliło niczym młot. Nie wierzyłam, nie chciałam, nie to musiał być błąd po prostu go z kimś pomyliłam – ta myśl cały czas przewijała się przez moją głowę. Musiałam wyjść, chciałam jak najszybciej obudzić się i zdać sobie sprawę, że to wszystko było wytworem mojej durnej wyobraźni.

- Julie stój. – Słyszałam za sobą czyjś głos.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 8

wtorek, 30 sierpnia 2011 21:49

Nie miałam do niego pretensji, że to powiedział, ani nie byłam zła, jednak coś we mnie pękło i po raz pierwszy od przyjazdu tutaj zdałam sobie sprawę, że nie tak to miało wyglądać. Siedziałam na kanapie patrząc ślepo w białe ściany. Wiele pytań w mojej głowie czekało na sensowną odpowiedź. Co tu robię? Czemu mając kochającego chłopaka jeszcze narzekam? Czy wolałabym wrócić do domu? Ciągłą radość, która gościła we mnie i na mojej twarzy nagle zastąpił niepokój i niepewność. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi i stojący pod nimi dostawca. Odebrałam ‘przesyłkę’, zapłaciłam i grzecznie podziękowałam. Rozpakowanie przekąsek i ustawienie niezbędnych talerzy i kubków zajęło mi koło godziny. Musiałam zacząć się śpieszyć o ile sama chciałam być gotowa przed przyjściem gości. Oczywiście chciałam pokazać się z jak najlepszej strony. Na dzisiejszy wieczór wybrałam małą czarną, obciskającą sukienkę, do której dobrałam złoty, długi naszyjnik i czarne szpilki. Rozłożyłam długie loki na ramionach a po ustach przeciągnęłam nowym truskawkowym błyszczykiem.

Około 18 zaczęli się zbierać się zaproszeni goście. Ale ja czekałam tylko na naszą fantastyczną piątkę. W końcu kilka minut po 18.30 w drzwiach stanęli chłopcy. Byli niesamowicie zaskoczeni widokiem, jaki zastali w domu. Nie kryli swojego szczęścia. Widziałam, że chyba tego właśnie potrzebowali. Powrotu, choć na chwilę do starego życia. Harry poszedł do mnie całując mnie na powitanie.

- Sama to wszystko zrobiłaś? – Patrzył na mnie nie dowierzając we wszystko.

- No z małą pomocą waszych notatników, ale po za tym całkiem sama. – Uśmiechnęłam się jednak jego wzrok wędrował po całej sali.

- Jesteś moim bohaterem – podarował mi buziaka w czoło i ruszył w głąb pokoju by przywitać się ze wszystkimi. Dawno nie widziałam go aż tak radosnego. Po chwili zobaczyłam, że znalazł się właśnie w objęciach długonogiej blondynki, która przeszywała mnie wzrokiem.

- Nie martw się, to jego była, ale nie groźna.- Usłyszałam nad uchem głos Liama, który podał mi drinka.

- Nie martwię się. Jeszcze – starałam się ukryć zazdrość, która ze mnie tkwiła.

- Jesteś niesamowita. Dziękuję ci za zorganizowanie tego wszystkiego. Nie wiem skąd wziął ci się ten pomysł, ale jest idealnie. – Powiedział i zmierzwił mi włosy.- I pięknie wyglądasz. – Uśmiechnął się, po czym dołączył do dawno niewidzianych przyjaciół. I tak mijały kolejne godziny a impreza rozkręcała się coraz bardziej. Cały czas dokładałam przekąsek i dolewałam napoi, nie chciałam by chłopcy w ich wieczór zadręczali się tym. To była ich noc.

Stojąc pomiędzy setkami ludzi nagle poczułam się bardzo samotna. Starałam się znaleźć wzrokiem mojego chłopaka jednak nie udało mi się to. Na swoim ramieniu poczułam czyjś dotyk.

- Hej, gdzie Harry? – Krzyknął do mnie Louis. Wzruszyłam ramionami na znak ze nie wiem. Lou nie dał za wygraną. Widział, że mój humor nie jest najlepszy, złapał mnie za rękę i wyprowadził przed kamienicę, w której mieszkaliśmy.

- Siadaj. – Wskazał miejsce na schodkach obok siebie. – Co jest?

- Nie nic, - chciałam oszukać jego i samą siebie - nie wiem tylko gdzie jest Harry a kiedy ostatni raz go widziałam był w objęciach jednej z panienek.

- Chyba nie myślisz, że on... – Urwał mi w połowie zdania chłopak

- Nie, absolutnie.- Przerwałam wszelkie domysły - Nawet nie biorę tego pod uwagę.

- Dzięki… wiesz, za tą imprezę. Tego mi było potrzeba. – Uśmiechnął się do mnie i objął mnie ramieniem – i nie martw się, pewnie zaraz się znajdzie.

- Tak naprawdę ze względu właśnie na ciebie zrobiłam to wszystko. Ty podsunąłeś pomysł – uśmiechnęłam się niepewnie do chłopaka. Siedzieliśmy tak jeszcze przez minutę. Nagle naszym oczom ukazał się widok, którego się nie spodziewałam i na pewno nie chciałam zobaczyć. Harry z blondynką, którą widziałam na początku imprezy spacerowali po przeciwnej stronie ulicy trzymając się za ręce.

- Znam ją, to Katie. Jego była dziewczyna. – dodał wbijając mi nóż w plecy Louis.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 7

niedziela, 28 sierpnia 2011 13:22

Podczas porannej rozmowy z Louisem wpadłam na pomysł, który miał uszczęśliwić wszystkich chłopców. Postanowiłam zorganizować imprezę-niespodziankę, zaprosić ich przyjaciół. Dlatego też rankiem, gdy wszyscy spokojnie jedli śniadanie udałam się do ich pokoi i postanowiłam zabrać notatniki z numerami telefonów. Możliwe, że nie postąpiłam do końca fair, ale inaczej nie udałoby mi się zorganizować niespodzianki. Wiedziałam, że chłopcy nie zaglądają do nich zbyt często, a jak wrócą już do domu dawno odłożę je na miejsce jakby nic się nie stało – mój chytry plan wydawał się idealny.

Od razu udałam się do jednego z pobliskich parków. Siedząc przez trzy godziny obdzwoniłam wszystkich ludzi, których numery znalazłam. Znajomi chłopców byli bardzo życzliwi, a pomysł z imprezą wydał im się świetny. Zaprosiłam ich na godzinę 18, chłopcy mieli wrócić o 18.30. Siedząc tak zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego jak dawno nie kontaktowałam się ze swoimi przyjaciółmi. Mój świat zaczął obracać się tylko wokół zespołu. Postanowiłam to zmienić chodź doskonale wiedziałam, że nie będzie to łatwe. Siedząc w parku, widząc spacerujących przyjaciół, małżeństwa z dziećmi i pary zakochanych ogarnęłam mnie samotność. Od razu sięgnęłam po telefonu i wybrałam numer mojej najlepszej przyjaciółki – Anny. Ona, jako jedna z nielicznych zawsze mnie rozumiała i nigdy nie oceniała. Wiedziałam, że będę musiała jej wiele wyjaśnić, ale miałam nadzieję, że wybaczy mi wszystko. Serce biło mi jak oszalałe.

- Słucham? – Usłyszałam dziewczęcy głos w słuchawce. Nie wiedziałam, co powiedzieć – przeprosić czy powiedzieć cześć. W końcu postanowiłam przemówić, mimo iż w gardle miałam gulę.

- Hej Anna, mówi Julie. – Odezwałam się cicho.

- O jejku to ty! – Uśmiechnęłam się słysząc jej radosny głos – tak się cieszę, że zadzwoniłaś. Starałam się z Tobą połączyć, ale miałaś niedostępny numer. Co się dzieję? Jak Ci się podoba w Londynie? Widziałam Twoje zdjęcia z chłopakami.

- No fajnie. Mnie i Harremu układa się całkiem dobrze, a z tego, co widzę to chłopcy mnie polubili, z czego się cieszę. Dzisiaj postanowiłam zorganizować dla nich imprezę, zadzwoniłam do wszystkich ich przyjaciół, mam nadzieję, że będzie im się podobać. A tak ogólnie to nic się nie dzieje.

- O to miło z Twojej strony, na pewno będą zachwyceni. – Zawsze, ale to zawsze wiedziałam, że Anna poprze mnie w jakiejkolwiek decyzji, którą podejmowałam.

- Kochanie, zadzwonię do Ciebie jutro jak wstanę. Bardzo za Tobą tęsknie. – Wyszeptałam do słuchawki. Brakowało mi jej i to szalenie.

- Ja za Tobą też. Do zobaczenia niedługo. Papa. – Po czym słyszałam już tylko dźwięk rozłączonej rozmowy. Ulżyło mi po rozmowie z nią, cieszyłam się, że nie miała mi za złe tego, że wyjechałam, chociaż wiem, że nie była z tego powodu zachwycona.

Jedyne, co musiałam jeszcze przygotować to jedzenie i alkohol, którego potrzebowałam w dużych ilościach. To miała być impreza, której chłopcy nie zapomną lub nigdy nie będą pamiętać. Chciałam żeby naprawdę dobrze się bawili. Tylko po to było to wszystko. Jedzenie, napoje i całą resztę postanowiłam zamówić przez Internet by zaoszczędzić czas, którego już i tak zostało niewiele.

Po powrocie do domu na stole w kuchni znalazłam jedynie kartkę z napisem „ Kocham Cię mała. H.<3”. Uśmiechnęłam się na jej widok, – co by nie powiedzieć Harry był romantyczny i słodki. Od razu zabrałam się do pochowania wszelkich cennych przedmiotów, które mieliśmy w domu. Doskonale wiedziałam jak przebiegają imprezy tego typu, więc uznałam, że tak będzie bezpieczniej. By umilić sobie sprzątanie pokoi włączyłam radio, w którym chłopcy akurat mieli wywiad. Jak zawsze byli zabawni, mili i w pewien sposób fascynujący. W końcu padło pytanie, na które czekałam, ale jednocześnie, którego szalenie się bałam. Usiadłam na oparciu i wsłuchiwałam się w głos reporterki.

- Chłopcy powiedzcie, bo chyba wszyscy fani tego pytania oczekują najbardziej, który z was jest singlem, a który zajęty?

- Ja jestem wolny – oparła Niall z irlandzkim akcentem.

- Ja również – powtórzy po nim Zayn

- Ja mam kogoś na oku, ale nie będę nic mówił by nie zapeszyć – wybrnął Liam.

- A ja oficjalnie jestem wolny – zaśmiał się Louis.

- Ja także – dodał po nim Harry.

- Oficjalnie – wyszeptał Niall.

- Tak, teoretycznie czy praktycznie, oficjalnie czy nie – jestem singlem. – Harry brnął dalej.

 

----------------------

No więc oto 7 rozdział :) Starałam się sprawdzić wszystkie błędy i ich unikać, jeśli nie udało mi się to to przepraszam :) Mam nadzieję, że się podoba :D


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 6

sobota, 27 sierpnia 2011 16:35

Jak co dzień budzik wyrwał mnie z kolejnego cudownego snu . Po otworzeniu oczu spojrzałam na moje słoneczko leżące obok mnie, pocałowałam go w policzek i udałam się po cichu do kuchni. Pierwszy zaskoczeniem jakie czekało mnie tego dnia stało właśnie w kuchni.

- O hej wstałaś – pomachał do mnie pijący mleko z wielkiej butli Louis.

- No jak zawsze – uśmiechnęłam się i spytałam – A co ty tu robisz ? zazwyczaj trzeba się na trudzić by wyrwać cię z łóżka. Zaśmiałam się i zaczęłam szperać po kuchennych szafka w poszukiwaniu miastek, płatków i mleka by przygotować chłopakom śniadanie.

- A nie spałem wogole, nie mogłem.- nagle wyraźniej posmutniał. Widząc jego minę odłożyłam wszystko na kuchenny blat i zwróciłam się do niego.

- Coś się stało? Chcesz pogadać ? – naprawdę martwiłam się o niego, od kilku dni zdecydowanie nie był sobą ale jak to Lou starał się zachować pozory że wszystko jest okej.

- Nie wiem sam co się dzieję, wiem że może brzmieć to dziwacznie ale rozmawiałem wczoraj z mamą. Prosiłem by dała mi do telefonu Lottie – to moja słodsza siostrzyczka. Nie chciała ze mną gadać. Jest wściekła że nie ma mnie w domu. Kolejny raz opuszcze przedstawienia siostry w szkole, kolejny raz nie będzie mnie na urodzinach przyjaciela i kolejny raz nie będę mógł spędzić z Hannah walentynek. Ale i ja i oni wiemy ze to jest moje marzenie i nie mogę z niego zrezygnować. Bo teraz to nie tylko ja ale my - cała piątka. – spojrzał na mnie stale przygnębioną miną i a w jego głosie można było słyszeć niemoc.

- Louis pamiętaj że ciężko jest znaleźć złoty środek by pogodzić wszystko co kochamy, ale jesteś silny. Oni, twoja rodzina, przyjaciele, dziewczyna czują to samo jest im ciężko bez ciebie tak samo jak tobie bez nich ale oni chcą twojego szczęścia. A teraz znalazłeś je tutaj w swoich marzeniach. Obiecuję Ci że najbliższy wolny moment wsiadamy do vana i jedziemy do Doncaster. – uśmiechnęłam się do niego aby trochę rozładować napięcie a następnie wskazałam na zdjecie chłopaków przyczepione na lodówce – oni czują to samo co ty, też są rozdarci. To chwilowy kryzys, rozumiem Cię. Lottie jest jeszcze malutka ona nie rozumie co przeżywają inni i co przeżywasz ty, ale jestem pewna że wie że to co robisz sprawia  ci radość i pewnie chwali się na przerwach ze jej brat to TEN Louis Tomlinson z One Direction i cieszy się razem z Tobą. Dasz radę, wierze w to – położyłam dłoń na jego ręce by dodać mu otuchy.

- Dziękuje, musiałem się komuś wygadać – wyglądał tak bezbronnie poczym przytulił mnie. Był bardzo silny, ale nie mówiłam nic bo wiedziałam że to zepsuło by całą atmosferę. Jednak i tak została ona popsuta jednak nie z naszej winy. Gdy podnieśliśmy głowy w drzwiach stanął Harry.

- No ładnie, ja śpię w tym mi się z dziewczyną zabawiasz? – zaśmiał się chłopak po czym podszedł do mnie i pocałował mnie w szyję.

- Wybacz panie, - powiedział z sarkazem Lou - ale każde z nas potrzebowało towarzystwa – dodał z diabelskim uśmiechem co ewidentnie osłabiło poczucie pewności siebie Harrego. Chłopak spojrzał na mnie wzrokiem żądającym wyjaśnień.

- Oj uspokój się, przecież tylko rozmawialiśmy. – ja jak i Louis zaczęliśmy się śmiać z bezpodstawnych domysłów chłopaka a ja wróciłam do robienia śniadania.

- No ja mam nadzieję, jak tylko dowiedziałbym się o czymkolwiek to już nie żyjesz frajerze – powiedział trochę poważnie a trochę w żartach Harry, ale nikt nie przejął się jego słowami.

- Kochanie możesz pójść obudzić chłopków ? Jedzienie już jest.

- Wolałbym żeby Louis poszedł – odpowiedział z grobową miną Harry a ja i Louis z niedowierzaniem spojrzeliśmy na niego.  Gdy Lou zniknął za drzwiami pierwszego pokoju odwróciłam się do Harrego.

- Możesz mi to jakoś wyjaśnić ? – podeszłam do niego łapiąc do za górę od pidżamy, opierając go o kuchenny blat. Po czym pocałowałam delikatnie go pocałowałam. – To słodkie że jesteś zazdrosny, ale proszę Cię spójrz o kogo. Kochanie, to twój przyjaciel a ja jestem twoją dziewczyną chyba nie sądzisz że któreś z nas mogło by ci coś takiego zrobić. – dotknęłam rękami jego pleców a potem pośladków. – Przecież to Ciebie kocham wariacie. – po czym uśmiechnęłam się i wróciłam do zalewania herbat. Chłopak podszedł do mnie od tyłu dotykając swoim nagim torsem moich pleców. Odwróciłam się i zanim zdążyłam coś powiedzieć jego usta całowały moje. Natychmiast odepchnęłam od siebie na długość ręki.

- No czemu ? – drążył Harry ponownie zbliżając się do mnie.

- Bo wychodzę . – ucięłam szybko wyrywając się z jego objęć i kierując się do sypialni.

Ale on nie dawał za wygraną. Stojąc w garderobie usłyszałam otwieranie drzwi w sypialni.

- Nie wygrasz, wychodzę – zaśmiałam się zdejmując z siebie bluzkę by się przebrać.

- Co miałbym wygrać ? – usłyszałam znajomy głos. Wychyliłam się i zobaczyłam Zayn.

- A co ty tu robisz ? – spojrzałam dość zdziwiona zakładając na siebie ubrania.

- Mam mały problem a wiem ze ty jesteś najbardziej ogarniętą osobą w tym domu – uśmiechnął się – i chciałbym żebyś mi pomogła.

- Jasne, nie ma problemu mów o co chodzi – spojrzała na niego – mam nadzieję że nie przeszkadza ci że się będę przebierać ?

- Nie no co ty, a więc – zaczął skrępowany-  jest jedna dziewczyna. Karolina. Poznałem ją na podpisywaniu książek w Londynie – spojrzał na ekran komórki – i napisałem jej tam mój numer telefonu i odezwała się. Okazała się bardzo fajna i normalna co najważniejsze – podkreślił.

Zaczęłam pakować do torebki najpotrzebniejsze rzeczy.

- No to nie za bardzo rozumiem w czym problem ? – spojrzałam na niego nadal nie domyślając się co chce mi powiedzieć.

- Myślałem o tym czy nie pomogłabyś mi zorganizować jakieś kolacji czy coś ?- spojrzał na mnie niepewnie.

- Jasne że tak! – uśmiechnęłam się. Uwielbiałam pomagać ludziom w takich sprawach, rozczulały mnie zakochane pary. – Powiedz mi tylko kiedy i gdzie a ja się wszystkim zajmę. – założyłam torebkę i buty kierując się do wyjścia. – Chodź bo ja musze teraz wyjść , ale pogadamy jeszcze o tym jak wrócicie oki ? Tylko nie umawiaj się z nią na dzisiaj. I w ogóle z nikim nie umawiajcie się na dzisiaj.

Ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Oczywiście przy nich czekał już na mnie mój chłopak z kwaśną miną. Najwyraźniej musiał zobaczyć swoje kumpla wychodzącego z naszego pokoju.

- Uspokój się tylko rozmawiałam – pocałowałam go w policzek .

- Tak tak, ty zawsze tylko rozmawiasz! – krzyknął za mną zamykając drzwi.

 

 

----------------------------

No więc to już 6 rodział moje opowiadania :) Ciesze się że czytać i że dostaję tyle miłych wiadomości i w komentarzach i na twitterze :) Serczenie zapraszam na ciąg dalszy który własnie się pisze :D


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 5

piątek, 26 sierpnia 2011 11:06

Leżeliśmy tak jeszcze przez dziesięć minut po czym ubraliśmy się i wróciliśmy już razem do porządkowania naszych rzeczy. Patrząc na niego czasem miałam wrażenie że wszystko co się dzieje w moim życiu jest tylko snem, który zaraz zostanie przerwany. Chociaż wtedy byłby to najgorszy koszmar mojego życia.

I tak mijały kolejne dni. Gdziekolwiek się pokazywaliśmy mnie i Harremu nie można było zbliżyć się zbytnio do siebie by do gazet nie przedostały się jakiekolwiek plotki, które mogłyby zagrozić nieskazitelnej reputacji chłopców. Dlatego też na każdym serwisie internetowym można było przeczytać o mnie jako o siostrze ciotecznej Liama, którą zaprosił na lato. To było najłatwiej sprzedać prasie gdyż ja i Liam w sumie byliśmy do siebie podobni wyglądowo. Czasem objął mnie ramieniem by zyskać na wiarygodności. A gdy wracaliśmy do naszych czterech ścian znów wszystko wracało do normy. Co dzień rano chłopcy wyjeżdżali na radiowe tournee, które odbywali w ciągu tych kilku tygodni. Jeżeli było to gdzieś bliżej wolałam zostawać w domu, gdy podróż była dłuższa zabierałam się z nimi. Zawsze było nam wesoło. Żartowaliśmy, rozmawialiśmy godzinami i poznałam w końcu Hannah – dziewczynę o której tyle słyszałam z ust Louisa. I nie mylił się to wyjątkowa dziewczyna. Miła uśmiechnięta z wyszukanym poczuciem humoru i wielkim sercem – nie dziwie się czemu Lou wybrał właśnie ją. Uwielbiałam jak wracaliśmy wieczorami do domu, oglądaliśmy horrory w między czasie których zawsze jeden z chłopaków wymyślał durny sposób by przestraszyć resztę. Najlepiej wychodziło to Zaynowi, był mistrzem w tej dziedzinie. Każdego ranka wstawałam by zrobić im śniadanie i życzyć każdemu powodzenia. Czułam się jak w małżeństwie z pięcioma osobami naraz. Wielkim plusem mieszkania z czterema nastoletnimi chłopakami był fakt że mogłam im matkować a oni nie mieli nic przeciwko. Nigdy nie miałam młodszego rodzeństwa, którym mogłabym się zajmować a teraz na raz dostałam całą piątkę. Robienie im jedzenia, nastawianie im budzików i sprowadzanie ich na ziemię – kochałam tę robotę. Kolejny dzień zapowiadał się jak każde inne ale skończył zupełnie inaczej.

 

-----

dzisiaj dodałam już 3 nowe rodziały :) dość szybko idzie :D postaram się jak najszybciej dodać kolejne, pozdrawiam :*


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 4

piątek, 26 sierpnia 2011 11:03

- Chodź kochanie – poczułam na swoich biodrach rękę Harrego, która popchnęła mnie w kierunku pokoju znajdującego się na końcu korytarza. Chłopak otworzył i zaprosił mnie do środku. O takim pokoju nawet nie śniłam. Urządzony był w kolorach beżu i bieli, wyglądał bardzo stylowo. Na środku ogromne dwuosobowe łóżko a pod nim skrzynie na pościel. Ogromne okna z zasłonami za którymi skrywał się oszałamiający widok. Dodatkowo w pokoju znajdowały się dwie pary drzwi prowadzące do garderoby i łazienki. Położyłam walizki pod ścianą i położyłam się na wielkim łóżku. Harry zdjął kurtkę i buty i usiadł na mnie. Dotknęłam swoją ręką jego twarzy na której można było dostrzec ogromny uśmiech. Zbliżył swoją twarz do mojej a swoje usta zatopił w moich. Pocałunki z nim były zawsze magiczne, czułam się jakby każdy pocałunek był tym pierwszym. Jego ręce z mojej twarzy zaczęły zjeżdżać na szyję i ramiona. Moje ręce zawędrowały  pod jego koszulkę. Czułam tylko jak moja bluzka znajduje się coraz wyże i wyżej aż w końcu została ze mnie zdjęta. Czasem wiele myślałam na temat swojego dziewictwa, ale doskonale wiedziałam ze on będzie najlepszym kandydatem by mnie go pozbawić. Zawsze słyszałam że mam wybrać tego kogo kocham i byłam pewna że to on. Nie pozostałam mu dłużna zdjęłam z niego koszulkę. Gdy czułam jak jego ręce zbliżają się do moich spodni, usłyszeliśmy naciskaną klamkę i w mgnieniu oka w pokoju znalazła się pozostała czwórka chłopaków. Harry odchylił zirytowany głowę, schodząc ze mnie i podając mi bluzkę.

- No spadać już! – spojrzał na nich mój chłopak i wskazał im drzwi.

- No okej, chcieliśmy powiedzieć że przyjechała pizza. – powiedziała na raz cała czwórka z wielkimi uśmiechami na twarzach.

- Pizza !? – Harry usłyszawszy to od razu udał się do salonu w którym czekał dostawca. Ja założyłam bluzkę zaczęłam się śmiać i kręcąc głową z niedowierzaniem. Kochałam go za to ze był takim dzieciaczkiem. Mijając chłopców w przejściu którzy jeszcze nie opuścili naszej sypialni widziałam ich znaczące uśmiechy i ponownie zaczęłam się śmiać. Po drodze weszłam do kuchni żeby napić się soku. Usiadłam na kuchennym blacie z wielkim oknem z którego rozciągał się widok na najważniejsze budynki Londynu. Z zamyślenia i podziwiania okolicy wyrwał mnie Liam.

- Co tak siedzisz chodź do nas – powiedział wyciąwszy rękę w moją stronę. Natychmiast wzięłam kubek i udałam się za nim do salonu gdzie cała piątka pożerała ogromne pizze wygłupiając się przy tym nie miłosiernie. Stanęłam za Harrym, który spojrzał na mnie domagając się pocałunku. Pocałowałam go w policzek, i położyłam się głową na jego kolanach. Po chwili jednak zmieniłam pozycję kładąc głowę na oparciu kanapy a nogi na moim ukochanym. Chłopcy zaczęli się głośno śmiać i dopiero po chwili domyśliłam się czemu.

- Harry mówiliśmy Ci układaj go inaczej bo przeszkadza – zaśmiał się Louis. Spojrzałam na niego z zainteresowaniem i ciekawością co on może na ten temat wiedzieć. – Oj kochana kiedy ciebie nie było ktoś się musiał nim zajmować – dodał śmiejąc się chłopak.

- Spoko, mnie wręcz przeciwnie kręcą takie akcje – powiedziałam do Louisa dając mu porozumiewawcze spojrzenie. I ponownie cała piątka zaczęła się śmiać.

- Oj Harry nie wiem skąd ją wziąłeś ale już ją uwielbiam – dodał chłopak, klepiąc mnie po ramieniu. Po wielkiej uczcie zabrałam się za zmywanie, porządki po chłopakach, którzy teraz niemiłosiernie głośno darli się do telewizora prowadząc rozgrywki piłkarskie na nowym PlayStation.

Po skończeniu, po cichu wymknęłam się do pokoju by spokojnie rozpakować walizki. Podczas wieszania jednej z sukienek poczułam czyjąś rękę na swoich pośladkach. Sukienka wypadła mi z rąk. Odwróciłam się widać przed sobą twarz mojego cherubinka. Przyparł mnie do ściany. – Chyba coś zaczęliśmy – wyszeptał mi do ucha. Zamknął na klucz drzwi garderoby i zgasił światło. Jego dłonie paraliżowały moje ciało. Każdy jego dotyk był dla mnie najcudowniejszym uczuciem. Po chwili znalazłam się na podłodze a Harry nade mną. Jego zwinne palce z łatwością uporały się z moją bluzką i bielizną. Na szyi, piersiach i brzuchu czułam jego cudowne pocałunki w jego wykonaniu. Był bardzo delikatny, gdy mnie dotykał czułam się jak porcelanowa lalka. Zdjęłam z niego kraciastą koszulę. Czułam jak moje spodnie znajdują się coraz niżej a jego dłonie były już pod moją bielizną. Harry był odpowiedzialny co potwierdziło się i teraz gdy z kieszeni spodni wyjął prezerwatywy. Za wiele mieliśmy do stracenia żeby teraz ‘wpaść’. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Na pewno były to najcudowniejsze minuty w moim życiu. Staraliśmy się zachować cisze by chłopcy i tym razem nie zepsuli wszystkiego. Po wszystkim położyłam się na nim. Po objął mnie w pasie jedną ręką a palcami drugiej błądził po moich nagich plecach.

-Kocham Cię Julie i nikt i nic tego nie zmieni. – spojrzał mi w oczy i pocałował.

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 3

piątek, 26 sierpnia 2011 11:02

Także stało się , na początku lipca wielki van podjechał pod mój dom. Ze środka od razu wyskoczył Harry, który cieszył się jak dziecko. Za nim wysiadł Liam który na początku wydał mi się bardzo poważny ale już po pierwszej rozmowie zmieniłam o nim zdanie.

Przed wyjazdem cały miesiąc usilnie próbowałam dowiedzieć się czegoś o przyjaciołach mojego chłopaka. Wiedziałam już Louis kocha marchewki i jest ogromny optymistą, Liam – miałam jedynie pewność że jest dyslektykiem i boi się łyżek co nadal jest dla mnie nie zrozumiałe, Niall od razu wydał mi się przyjaznym młodym chłopcem, misiem całego zespołu, który kocham Michaela Buble z tego wywnioskowałam ze ma dobry gust muzyczny i nie rozstaje się ze swoją gitarą, a Zayn ? o nim wiedziałam najmniej ale na pewno miał niesamowite wyczucie stylu a jego pakistańskie korzenie sprawiały że był szalenie przystojny.

Harry podbiegł do mnie i przytulił z niewyobrażalną siłą.

- Ałć, wariacie gnieciesz mnie – uśmiechnęłam się po czym poczułam jego usta na moim czole.

- Ja też mogę ? – zza pleców Harrego wyłonił się Louis. Wiedziałam że będą to zabawne wakacje. Kiedy kierowca zatrąbił klaksonem był to znak że musimy się zbierać. Chłopcy zanieśli moje bagaże do samochodu a ja pożegnałam się z mamą. Widziałam jak płakała gdy odjeżdżałam, ale wiem ze nie ze smutku. Cieszyła się że jestem szczęśliwa i że żyje tak jak chcę. Zza szyby samochodu pomachałam jej ostatni raz z resztą jak wszyscy chłopcy i ruszyliśmy. Czekała nas długa droga, mieszkałam na drugim końcu Wielkiej Brytanii. Po dwóch godzinach jazdy postanowiłam zasnąć, tak samo jak Zayn i Liam. Liam leżał na kolanach Zayna a ten głaskał go po głowie. Byli tacy przeuroczy. Położyłam głowę na kolanach Harrego a jego palce gładziły moje włosy i policzki. Przy nim czułam się bezpieczna i kochana, czegóż chcieć więcej ? Ostatni raz spojrzałam na śpiących chłopców i zasnęłam.

Kiedy się obudziłam byliśmy już niedaleko Londynu. Jednak postanowiłam że nie będę jeszcze wstawać i otwierać oczu. Leżałam tak czując na sobie dotyk mojego chłopaka, zawsze był delikatny i romantyczny można to było dostrzec wszędzie w gestach i w słowach. Kątem ucha słyszałam rozmowę między Louisem a Harrym.

- Jak z Hannah ? Będziecie to ratować czy dajecie za wygraną ? – dopytywał chłopak.

- Nie wiem stary, chciałbym z nią być, ona jest naprawdę niesamowita. Tak samo jak tych kochasz Julie ja tak samo kocham ją. Ale to jest bez sensu, ona ma swoje życie tam a ja w trasie .

- Ej, ja też mam życie w trasie ale widzisz że jakoś daję radę. Jeżeli naprawdę ją kochasz to walcz do cholery – słyszałam zirytowanie w głosie mojego chłopaka – miałeś marzenia ? miałeś i masz, i je spełniasz. Pomyśl o niej jak o marzeniu i sam zobaczysz że się da. To co powiedział Harry utwierdziło mnie w przekonaniu że jest inny niż wszyscy a na pewno jest świetnym przyjacielem. Byłam dumna mogąc być częścią jego życia. Choć na chwilę. Postanowiłam w końcu oficjalnie się obudzić. Otworzyłam oczy i udawałam jak najlepiej że nie wiem co się dzieję.

- O kto tu wstał – Harry patrzył na mnie z uśmiechem. Przytuliłam się do niego , a on objął mnie swoim ramieniem.

- Gdzie jesteśmy ? – zapytałam starając się zlokalizować okolicę przez szyby pędzącego samochodu.

- Już niedaleko, zaraz będziemy. Mam nadzieję że spodoba ci się sypialnia, którą nam zrobiłem – zaśmiał się Harry.

- Nam ? no proszę , czyli kit z oddzielną sypialnią był dla mojej mamy żeby się zgodziła ? – zaśmiałam się i zmierzwiłam jego włosy. Kochałam jego brązowe loczki, ludzie zawsze na nie zwracali uwagę jako pierwsze. Ukradkiem spojrzałam na Louisa, który wyglądał na zmartwionego wpatrując się w mijane za szybą widoki. Następnie zwróciłam swój wzrok w kierunku Harrego który rozumiał o co chce go zapytać, ale pokręcił głową na potwierdzenie że nie ma się o co martwić i pocałował mnie. Zayn i Liam nadal spali a Niall grał w pokemony na swoim białym Nitendo DS.

- Spałeś w ogóle ? – zapytałam patrząc w oczy Harrego, które przy każdym spojrzeniu hipnotyzowały mnie coraz bardziej.

- Nie, wyśpię się w nocy. – jego palce zaczęły bawić się moimi – Zobaczysz wybrałem Ci tak pokój że na pewno Ci się spodoba, masz widok na stary Londyn, który mnie osobiście urzekł. A w weekend jeśli będziesz chciała możemy się wybrać za miasto albo na plaże – włoży swoje palce pomiędzy moje – nawet nie wiesz jak cieszę się że jesteś tutaj ze mną.

W tym samym momencie Louis włożył swoje czarne ogromnie słuchawki i ogłaszając muzykę do maximum. Ponownie spojrzałam znacząco na Harrego. Wyszeptał mi ze nie mam się o co martwić, że Louis przeżywa trudny okres ale za chwilę będzie dobrze, zwyczajnie musi pobyć sam ze sobą. Ale bardzo cieszy się z tego że jesteśmy parą i że jestem tutaj z nimi.

Nie zdążyłam zorientować się kiedy stanęliśmy pod wielką białą kamienicą. Niall oznajmił że jesteśmy na miejscu i uśmiechnął się do mnie. Harry obudził Zayna i Liam a ja pomogłam Louisowi wypakowywać walizki z bagażnika. Spojrzałam na niego delikatnie się uśmiechając ale najwyraźniej nie był w nastroju na żaden kontakt. Od razu zabrał swoje walizki i pognał na górę. Spojrzałam na budynek i widziałam zapalane światło w jednym w mieszkań. Wzięłam swoja torbę i poszłam w kierunku schodów.

- Daj mi to mała, nie będziesz tego dźwigać. – usłyszałam głosa za sobą, to był Zayn.

- Nie no co ty, poradzę sobie, trzeba być silnym nie ? – uśmiechnęłam się do niego, a on zaprowadził mnie pod drzwi apartamentu który chłopcy wynajmowali. Weszłam do środka i widok dosłownie zwalił mnie z nóg. Ogromna przestrzeń, wszystko umeblowane w nowoczesnym stylu i wszędzie porządek – nie do końca tego się spodziewałam po 5 samotnie mieszkających nastolatków.

- Harry twoja mama jest aniołem, posprzątała ten cały syf jaki został po ostatniej nocy – na klatce było słychać śmiech Liama. – chyba wyślę jej wielkie kwiaty. Teraz wszystko nabrało sensu – mama Harrego to sprawca mojego złudnego pierwszego wrażenia. Mimo tego i tak nie mogłam doczekać się wspólnego mieszkania.

 

-------------------

Tak więc oto rodział 3 :) dodam jeszcze dzisiaj jeden lub dwa . pozdrowionka i dziękuję za czytanie i komentarze :)


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

RODZIAŁ 2

czwartek, 25 sierpnia 2011 17:52

Po tych słowach w kuchni zapadła wielka cisza, którą skończył gwiazdek od czajnika. Mama zalała herbatę i postawiła przed nami kubki. Byłam chyba tak samo zaskoczona jak ona.

- Wiem że może wydawać się to dla pani, jak i również dla ciebie kochanie, szalonym pomysłem ale wydaję mi się że po dłuższym namyśle nie jest zły. Moja mama będzie do nas wpadać dość często. Julie będzie miała swoją własną sypialnię, zwiedzi miasto i odpocznie. Jak my wrócimy z pracy, będziemy się nią opiekować i zapewniać jej rozrywki żeby na pewno się nie nudziła. – chłopak spojrzał dość niepewnie raz na moją mamę a potem na mnie.

- Okej, okej. – byłam dość oszołomiona wszystkim co powiedział mój ukochany. – Harry proszę Cię idź na chwilę do pokoju, masz tam gdzieś pilota a ja i mama chyba musimy pogadać – uśmiechnęłam się do niego delikatnie, choć nadal byłam w wielkim szoku.

Zobaczyłyśmy jak tylko Harry znika za rogiem pokoju, a chwile potem głos prowadzącego teleturniej dobiegający z telewizora.

- Mamo,- zaczęłam niepewnie-  uwierz mi ze jestem tak samo zaskoczona jak ty, nie mówił mi o tym wcześniej i sama nie wiem co myśleć – patrzyłam na mamę a z moich ust wylewał się potok słów – ale to nie jest zły pomysł.

- I jak to sobie wyobrażasz ? że puszczę Cię samą, z 5 chłopakami na dwa miesiące do Londynu ? zrozum mnie, to nie jest dla mnie łatwe, ufam Ci że nic złego by się nie stało i wiem ze jesteś na tyle dorosła że nie zrobisz głupstw ale jestem też matką – patrzyła na mnie zeszklonymi oczami – nie wiem czy będę w stanie poradzić sobie z tęsknotą. Nigdy nie było cię aż tak długo.

- Mamo ale spójrz, ty miałaś mnie tu cały rok, a on ? A wtedy on tęsknił, wyjadę tylko na 2 miesiące, będę dzwonić codziennie, jestem odpowiedzialna, dam radę, a jeśli tylko coś będzie nie tak zadzwonię po ciebie żebyś po mnie przyjechała i wrócę. Daj mi szansę, nam szansę, proszę. – spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się chociaż wiem że nie była szczęśliwa z tego powodu.

Dopiero po 30 minutach skończyłyśmy wymienianie obaw i przemyśleń, ale zgodziła się. Byłam taka szczęśliwa i wiedziałam że muszę stanąć na wysokości zadania by jej nie zawieść. Gdy weszłam do pokoju by podzielić się z Harrym szczęśliwymi wiadomościami on spał. Podeszłam do niego bliżej, ukucnęłam obok kanapy i nakryłam go kocem. Wyglądał jak aniołek, położyłam się obok niego ale przez długi czas nie mogłam zasnąć. Zbyt wiele myśli kłębiło się w mojej głowie. Jak to teraz będzie, gdy wyjedziemy, czy chłopcy z którymi Harry był w zespole mnie polubią, przecież wiedziałam że to oni są teraz dla niego najważniejsi i nie miałam zamiaru tego zmieniać. Przytuliłam się do niego, kładąc swoje dłonie na jego klatce piersiowej. Nie patrząc na to co się wydarzy i jak potoczy się przyszłość byłam pewna jednego, że jestem największą szczęściarą na świecie.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

RODZIAŁ 1

czwartek, 25 sierpnia 2011 16:56

*miesiąc wcześniej *

Po ciężkim tygodniu w szkole byłam kompletnie wykończona. Niezmiernie cieszyłam się że nadchodzi długo wyczekiwany koniec roku szkolnego. Wchodząc do domu zdążyłam rzucić plecak i zalec na kanapie. Nawet nie mogę przypomnieć sobie momentu kiedy zasnęłam. Z krainy snów wyrwał mnie dzwonek telefonu. Forever Young w wykonaniu zespołu, w którym grał mój chłopak rozbrzmiewał  coraz głośniej. Z zamkniętymi jeszcze oczami, wyciągnęłam telefon i po omacku wcisnęłam zieloną słuchawkę, nie patrząc kto dzwoni.

- Tak słucham? – odparłam zaspanym głosem do słuchawki.

- Witam Cię księżniczko, obudziłem Cię ?- zapytał słodkim głosem on. Harry i Ja znaliśmy się już od ponad roku ale byliśmy parą dopiero od dwóch miesięcy po tym jak  poznaliśmy się za przyjęciu urodzinowym jednego ze wspólnych znajomych, tylko że wtedy jeszcze wszystko było normalnie. Po 3 miesiąc naszej znajomości oznajmił że wybiera się na przesłuchanie do jednego z największych talent-show’ów w Wielkiej Brytanii – programu X Factor. Wierzyłam że mu się uda i wspierałam go na wszelkie możliwe sposoby. Po pomyślnych przesłuchaniach nasze kontakty dość się pogorszyły a wręcz zanikły. Chciałam o nim zapomnieć, przez co nie śledziłam jego losów w programie choć słyszałam wiele gdziekolwiek poszłam. Pewnego dnia przechodząc obok pobliskiego kiosku zobaczyłam go na okładce popularnego magazynu młodzieżowego. Stałam tam między setkami ludzi uśmiechając się do gazety. Tego samego dnia odebrałam telefon, to był on. Rozmawialiśmy przez dobre kilka godzin opowiadając o początkach kariery zespołu ale również o przyziemnych rzeczach jak szkoła. Poczułam że znów nasza przyjaźń zaczyna odżywać co bardzo mnie rozweseliło. Któregoś dnia wychodząc ze szkoły wraz z przyjaciółmi zobaczyliśmy kamery, i setki piszczących dziewczyn. Stojąc z boku starałyśmy zobaczyć kogo tak tłumnie otaczają gapie.

- Julie ! – usłyszałam swój imię dochodzące w ogromnego tłumu. Kojarzyłam ton głosu który nawoływał mnie, ale uznałam że jest to nie możliwe i być może przesłyszałam się.

- Julie no! Nie poznajesz mnie ? – po tych słowach odwróciłam się szybko i zobaczyłam go. Nie wiedziałam jak zareagować. Natychmiast ruszyłam w jego kierunku. Wskoczyłam na niego i przytuliłam go do siebie z całej siły.

- No proszę czyli jednak ktoś się tu stęsknił  ! – zaśmiał się Harry patrząc na mnie swoimi oczami , które tak uwielbiałam. Patrząc tak na siebie zapomnieliśmy ilu ludzi nas otacza, czułam się strasznie słysząc podszepty tłumu nastolatek. Nie wiele myśląc chłopak wziął moją rękę i ruszyliśmy w kierunku mojego domu zostawiając cały tłum daleko za sobą. Okazało się że Harry i jego przyjaciele zostają w mieście do końca tygodnia co dawało nam możliwość codziennego spotykania się.  Następne wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Po tygodniu byliśmy parą, ale staraliśmy się utrzymać związek w tajemnicy. Rozumiałam go kiedy tłumaczył czemu wszystko na razie musi zostać tajemnicą i nie miałam mu tego za złe. Byłam nieziemsko szczęśliwa, ale sielanka nie trwała długo. Niedługo po tym zespół ruszył w trasę koncertową. Brakowało mi go mimo iż codziennie była zasypywana telefonami, smsami i kwiatami. Obydwojgu z nas nie było łatwo, ale tęsknota pomimo że czasem nieznośna, umacniała nas w przekonaniu ile dla siebie znaczymy.

-  Nie nie obudziłeś mnie – uśmiechnęłam się - wiedział o tym mimo że nie mógł mnie zobaczyć. Znaliśmy się na wylot ale i tak nie brakowało nam tematów do rozmów.

- Mam dla ciebie cudowną niespodziankę ! – po tych słowach natychmiast szeroko otworzyłam oczy siadając na łóżku.

- Co się stało!? Mów szybko ! – mój głos zaczął drżeć z podekscytowania.

- Przyjeżdżam do ciebie dzisiaj to sprawa pierwsza, a sprawa druga czy twoja mama będzie dzisiaj wieczorem w domu ? – w ogóle nie wiedziałam co może mieć za niespodziankę jeśli pytał o moją mamę.

- Tak będzie, ale co się dzieje ? – spytałam ponownie chłopaka.

- Wszystkiego dowiesz się dziś wieczorem, kocham Cię i do zobaczenia. Będę koło 17. – po czym rozłączył rozmowę. Nie wiedziałam nic więcej, ale już na samą myśl o spotkaniu uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Natychmiast zabrałam się do generalnych porządków w mieszkaniu. Wybrałam najfajniejsze ciuchy jakie miałam w szafie, zrobiłam makijaż choć tyle razy mówił że bez niego wyglądam równie pięknie, i już około 14 byłam gotowa na przyjazd mojego ukochanego. Czas dłużył się niemiłosiernie. Kolejne godziny przed telewizorem zapijane setnym kubkiem kawy. Wreszcie dzwonek do drzwi. Jest. Natychmiast ruszyłam do drzwi i otworzyłam je na oścież. To był on. Natychmiast uścisnął mnie i spojrzał mi w oczy.

- Tak bardzo tęskniłem za Tobą, myślałem … - nie zdążył dokończyć kiedy zamknęłam mu usta pocałunkiem. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Ale z łazienki dobiegł głos mojej mamy.

- Kochanie to Harry czy listonosz ? – usłyszeliśmy donośny głos rozchodzący się na cały dom.

- Nie to ja proszę Pani – zaśmiał i uśmiechnął się Harry widząc wychylającą głowę mojej mamy z łazienki. – Dzień Dobry !

- O hej kochaniutki – uśmiechnęła się moja mama. A ja stałam z boku czując się jak zwykle zażenowana i zawstydzona przez nią.

- Chcesz kawy lub herbaty ? – powiedziałam przechodząc z chłopakiem do kuchni

- Pewnie jesteś bardzo zmęczony po podróży – położyłam Harremu ręce na szyi przysuwając go do siebie. On objął mnie w pasie i oparł o kuchenny blat szepcząc do ucha : uwierz jedyne na co mam teraz ochotę to jesteś ty. – uśmiechnął się łobuzerskim uśmiechem, który uwielbiałam. Wydawał się wtedy podwójnie seksowny. Ale naszą cudowną chwilę przerwała ponownie moja mama, która akurat stanęła w kuchennych drzwiach.

- Mój drogi nie dobieraj się do niej, a jeśli musisz to nie w kuchni – zażartowała.

- Macie ochote na kawę lub herbatę dzieci ? – spytała wstawiając wodę do czajnika.

- Dla mnie herbata a dla ciebie ? – spojrzałam znów na mój ideał siedzący obok mnie. Był dla mnie perfekcyjny, nie potrzebowałam już niczego innego.

- A ja poproszę kawę, całą podróż chłopcy nie dawali mi pospać więc teraz wolę się rozbudzić – uśmiechnął się do mojej mamy chłopak. Cieszyłam się że tak się dogadują, pamiętam ze na początku moja rodzicielka nie bardzo akceptowała mój związek. Przestrzegała mnie czym kończy się związek z celebrytą, ale dla mnie zawsze był on normalnych chłopakiem. On sam nie zbyt czuł parcie na szkło, cieszył się że spełnia swoje marzenia i że ma kogoś kto go wspiera, a reszta była tylko dodatkiem i nie zawsze przyjemnym.

- A więc mów czemu zawdzięczamy twoją wizytę bo przez telefon nie udało mi się z ciebie wydusić nic , więc ? – spojrzałam wraz z mamą na Harrego.

- Więc mam a w zasadzie mamy gdyż rozmawiałem również z moją mamą i chłopakami na ten temat dość ciekawy pomysł. Chciałbym – spojrzał w tym momencie na moją mamę – by Julie pojechała ze mną i chłopakami do Londynu i została tam z nami na całe wakacje.

 

-------------------------------------------------------

no więc oto pierwszy rodzial mojego opowiadania, niedługo a w sumie dzisiaj lub jutro postaram się dodać 2 część :) mam nadzieje że się podoba i prosze ponownie zostawiajcie komentarze żeby wiedziała że ktokolwiek czyta moje wypociny :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Bohaterowie opowiadania.

czwartek, 25 sierpnia 2011 16:45

Akcja opowiadania dzieje się w Wielkiej Brytanii gdzie julie przeprowadziła się w wieku 5 lat.

Julie :


Harry :


Louis :


Liam :


Niall :


Zayn :


mama Julie - Beth :


przyjaciółka Julie - Anna :

jak narazie no na tyle bohaterów moje opowiadania z czasem gdy pojawi się inna postać znacząc dla opowiadania dodam ją do tej listy (: mam nadzieję że polubicie mojego bloga :) POZDRAWIAM :)


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (54) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  86 212  

O mnie

pytania, prośby, rozmowa :
formspring
- carolin3xoxo
:))

O moim bloogu

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wie...

więcej...

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wiele :) Dziękuje

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 86212
Wpisy
  • liczba: 27
  • komentarze: 659
Bloog istnieje od: 2283 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl