Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 273 396 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROZDZIAŁ 18

piątek, 30 grudnia 2011 1:28

Staliśmy na korytarzu nadal nie mogąc uwierzyć. Czy Liam ukrywał przed nami ciążę Danielle ? Po co? 'Może obawiał się naszej reakcji i tego, że będzie odpowiedzialny za częściowy rozpad zespołu..' Wiele pytań i odpowiedzi krążyło w mojej głowie. Całość nie składała mi się w całość. Schowała kartkę ze zdjęciami do kieszeni i wraz z Louisem udaliśmy się do reszty przyjaciół.

- Co się stało? – podszedł do mnie Harry przytulając mnie od tyłu.

- Nic, gadaliśmy z lekarzem – odwróciłam się obejmując chłopaka wokół szyi. Opowiedziałam mu całą historię oraz wstępną diagnozę lekarza. Pominęłam jednak sprawę zdjęć i ciąży. Wraz z Louisem doszliśmy do wniosku, że bezpieczniej będzie jak na razie zachować sprawę w tajemnicy i najpierw wyjaśnić ją z samym Liamem.

- Ach to dobrze chyba – spojrzał na mnie z dość skrzywioną miną – myślałem, że będzie gorzej. – powiedział i pocałował mnie delikatnie. Po paru miutach doszłam do wniosku, że brakuje kogos w pokoju.

- Gdzie Niall i Anna ?- spojrzała na chłopaka wyglądając za szybę Sali w poszukiwaniu przyjaciół.

- Oj chodź tutaj – przyciągnął mnie chłopak – poszli sobie na spacer. Sam na sam więc nie nawiedzaj ich – Harry zaśmiał się i objął mnie w pasie.  Cieszyłam się, że tak świetnie się ze sobą dogadują. Patrząc na nich dochodziłam do wniosku, że tworzyli by naprawdę zgraną parę. Po wyrwaniu się z duszących objęć miłości mojego życia usiadłam na łóżku Liama.

- Cześć kaleko – uśmiechnęłam się sama do siebie gdyż wątpię, że był w stanie to zobaczyć. W tym czasie Danielle delikatnie podniosła się z łóżka i udała się do łazienki.

- Kochanie – szepnął Harry do mojego ucha – Ja i Zayn idziemy zapalić, za chwile wrócę. Kocham Cię – dodał cichutko, pocałował mnie w policzek i wraz z przyjacielem udali się do wyjścia.

- Coś Ty chłopaku narobił… - powiedziała cicho z troską w głosie. Louis, który siedział w kącie pokoju podszedł do mnie i położył mi dłoń na ramieniu. Chłopak od razu wyczuł niepokój w moim głosie.

- Uspokój się – zacisnął dłoń na moim barku – twoje nerwy niczego nie zmienią a i tak pewnie okaże się, że to nie jego, ale mamy lub siostry. – Lou za wszelką cenę starał się mnie uspakajać. Wstałam z łóżka stając naprzeciw przyjaciela.

- Zdajesz sobie chyba sprawę z konsekwencji ? Z tego, że będziecie musieli wybierać zespół czy jego rodzina. Louis to nie jest taki proste naprawdę. – pokiwałam delikatnie głową. A ona ? – dodałam- ona ma szkołę, chciała studiować a teraz ma niańczyć dziecko?

- Julie, sami mogli o tym myśleć. Taką cenę płaci się za nieostrożność – powiedział Louis wzruszając ramionami.

- Kiedy masz, znaczy mamy, zamiar pogadać z nim i całą resztą o tym? – dodał po chwili namysłu przyjaciel. Spojrzałam na niego wystraszonym wzrokiem .

- Nikt na razie ma się o tym nie dowiedzieć. – powiedziałam odwracając się w stronę drzwi, w których stał już mój chłopak wraz z Zaynem.

- O czym mam nie wiedzieć ? – spytał z lekkim śmiechem w głosie. Jednak patrząc na minę moją i Louisa szybko doszedł do wniosku, że sprawa jest poważna a my ukrywamy prawdę. – O czym nikt ma nie wiedzieć ? – spytał ponownie coraz bardziej zdenerwowany.

- O niczym – powiedział Lou i wyszedł na korytarz zostawiając otwarte drzwi.

- Naprawdę nic się nie dzieje, wszystko gra – uspokoiłam Harrego i usiadłam z powrotem na łóżku pokrzywdzonego przyjaciela. Mój chłopak w tym czasie poszedł w ślady Louisa i wyszedł na korytarz. Nie minęło kilka minut jak ze szpitalnego holu można było usłyszeć awanturę pomiędzy dwoma chłopakami. Podeszłam do szyby oglądając przebieg wydarzeń. Chłopcy byli tak pogrążeni w kłótni, że nie zauważyli mnie.

- Możesz do jasnej cholery skończyć swoje podchody do Julie ? – krzyknął jeden z nich.

- O co ci chodzi? To tylko moja przyjaciółka! –wrzasnął Louis.

-Skończ wciskać mi ten kit, doskonale widzę jak na nia patrzysz, podoba Ci się chciałbyś z nią być. Boli Cię to, że wybrała mnie tak? – Harry zawiesił głos – No odpowiedz!

- Skończ się na mnie drzeć, nie. Jest dla mnie jak siostra, kocham ją jak młodszą siostrę, jak Lottie. I tyle – zakończył Louis – po za tym co? –kiwnął głową w góre – Twoja pozycja u niej jest tak niska, że boisz się nawet o mnie ? – powiedział ze śmiechem w głosie przyjaciel. W tym momencie postanowiłam wkroczyć by awantura nie wymknęła się spod kontroli.

- Chłopaki dość. – powiedział a Louis zwrócił wzrok ku mnie. Harry korzystając z sytuacji, że chłopak odwrócił się do mnie walnął go z pięści w twarz. Przyjaciel upadł a z jego nosa polał się potok krwi.

- Harry! – wrzasnęłam – Oszalałeś ?! – w tym momencie obok nas zjawili się Zayn i Danielle. Natychmiast podbiegłam do Louisa podtrzymując jego głowę.  

- Następnym razem pomyśl jak znów będziesz chciał przylepić swoje łapska do mojej dziewczyny. – wrzasnął Harry i udał się w stronę wyjścia ze szpitala. Oddałam Louisowi chustkę do zatamowania krwawienia a sama ruszyłam za chłopakiem.

- Co ci odbiło? Jesteś nienormalny – szturchnęłam chłopaka w ramię.

- CO to miało być? To twój przyjaciel a ty zachowujesz się jak dziecko. Stanęłam twarzą w twarz z chłopakiem i dodałam – Nas nic nie łączy kiedy to zrozumiesz, od początku jesteś o niego zazdrosny, jakbyśmy co najmniej dawali Ci powód. Skończ ten teatr.

Kątem oka dostrzegłam, że Niall i Anna właśnie weszli do budynku i spoglądali na nas.

- Przestań się na mnie drzeć – krzyknął chłopak – jak tak Ci na nim zależy to leć do niego. Przecież on jest taki wielce dorosły – odburknął z ironią Harry.

- Przynajmniej nie zachowuje się jak Ty! Co miało na celu to co zrobiłeś ? – krzyknęłam ponownie. I odwróciłam się.

- Jeśli teraz pójdziesz do niego z nami koniec – powiedział stanowczym głosem chłopak. Ponownie zwróciłam się w jego stronę nie mogąc uwierzyć w co mówi.

- Tak ? – zaczęłam iść do tyłu – to patrz. Odwróciłam się i natychmiast podbiegłam do reszty przyjaciół zostawiając go samego. Chłopak wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.

Przyjaciółka natychmiast podeszła do mnie żeby mnie przytulić jednak minęłam ją i z hukiem zatrzasnęłam drzwi do sali Liama. Kilka minut potem w wejściu stali Louis i Danielle. Po 10 minutach dziewczyna jak poparzona zerwała się z łóżka.

- Ruszył palcami. Odzyskuje przytomność – na jej twarzy zawitał ogromny uśmiech. Niedługo było nam dane czekać jak chłopak otworzył oczy i delikatnie się uśmiechnął.

- Hej –powiedział szeptem. Wraz z Louisem odmachaliśmy mu ręką. Zakochani teraz cieszyli się sobą. Postanowiłam, że napisze do Harrego smsa. Miałam nadzieję, że jego słowa nie były na poważnie. Szukając z torbie telefonu niechcący wypadła mi ona z rąk wyrzucając ze swojego wnętrza kilka rzeczy. Natychmiast włożyłam je na miejsce i wróciłam do pisania.

- Kochanie przyniesiesz mi wodę z barku ? Jestem okropnie spragniony- Liam uśmiechnął się a jego dziewczyna natychmiast udała się do restauracji na dolny piętrze szpitala.

- Skąd to masz ? – spytał szeptem chłopak patrząc na mnie.- Skąd masz te zdjęcia ?

- Lekarz oddał mi je z rzeczami. Wiem już wszystko.

- A on ? – dodał Liam wskazując na Louisa opierającego się o ścianę.

- On tez wie. – odparłam i natychmiast dodałam – Czy ty wiesz co zrobiliście ? Nie przemyślałeś chyba tego najlepiej. – patrzyłam na niego jednak jego wzrok wędrował po suficie.

- Co na to twoi rodzice ? Co na to sama Danielle i jej rodzina ? nie jesteście na to gotowi. – mówiłam coraz szybciej.

- To nie jest jej dziecko – dodał Liam a ja zwróciłam głowę do Lou’ego nie mogąc uwierzyć.

 

Kochani mam do was pewne ogłoszenie parafialne jeśli mogę. Bardzo cieszę się, że tak licznie komentujecie i odwiedzacie mojego bloga, ale proszę nie zasypujcie mnie pytaniami kiedy pojawi się następny rozdział ani rozkazami, żeby pisała szybciej. Ja poza blogiem mam również swoje życie prywatne, którego nie zamierzam zaniedbywać. Staram się pisać dla was systematycznie. Ja też, jak każdy z was, mam ogrom nauki – kto jest w liceum to mnie doskonale zrozumie – mam mnóstwo popraw i na przepisanie z zeszytu, w którym pisze opowiadanie, 10 czy 15 stron do komputera nie jest proste. Obiecuję, że postaram się dodawać to częściej i szybciej, ale proszę musicie mnie zrozumieć pod tym względem. Po za tym mam małą niespodziankę jeśli chodzi o wygląd bloga i jeśli wszystko powiedzie się po mojej myśli to zobaczycie całkiem nową odsłonę tej strony : ) Po 3 jak zauważyliście pojawiła się na blogu również galeria ze zdjęciami, będę starała się również tam umieszczać nowości w związku z chłopcami. Kolejna sprawa, jeśli chcecie bym dodała wasze blogi/strony przysyłacie mi linki chętnie zamieszczę je w moich polecanych linkach. I ostatnie : po raz kolejny dziękuję za tak miłe komentarze i za to, że czytacie o przygodach Julie i One Direction <3.

 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (31) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 17

czwartek, 22 grudnia 2011 18:10

Ja i mój chłopak natychmiast zerwaliśmy się z łóżka w pośpiechu zakładając na siebie ubrania. Po 10 minutach cała ekipa czekała na dole przy samochodzie. Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy Liama i udaliśmy się do szpitala. W samochodzie natychmiast wtuliłam się w Harrego stale trzęsąc się ze strachu. Moje serce łomotało jak oszalałe, tak bardzo bałam się o niego. Harry przysunął moją głowę do siebie i pocałował mnie w jej czubek. Nagle zerwałam się jak poparzona.

- Czy ktoś dzwonił do Danielle ? – spytałam patrząc po chłopakach. Wszyscy zaczęli spoglądać po sobie nawzajem nerwowo, ale żaden nic nie powiedział.

- No chyba to jakiś żart – natychmiast sięgnęłam po telefon z torebki i wybrałam numer dziewczyny Liama. Opowiadając jej historię uspokajałam ją pomimo iż sama nadal trzęsłam się ze strachu. Wiedziałam co czuje i wiedziałam, że potrzebuje teraz kogoś przy sobie. Po rozłączeniu połączenia ponownie wtuliłam się w Harrego. Siedząc tak dostrzegłam, że Niall i moja przyjaciółka trzymają się za ręce, co wywołało uśmiech na mojej twarzy, choć na chwilę. Zayn był chyba najbardziej zdenerwowany z nas wszystkich. Nie dziwiło mnie to gdyż Liam był jego najbliższym przyjacielem pomimo bliskich relacji pomiędzy nami wszystkimi. Po 5 minutach cała szóstka wypakowała się z vana i udała się do recepcji. Pani w biały fartuchu wskazała nam salę. Gdy tam doszliśmy byliśmy wstrząśnięci widokiem, jaki zastaliśmy. Chłopak leżał na łóżku z nogą i ręką w gipsie, wszędzie plątały się kable od podłączonej do niego aparatury. Na głowie przewiązany miał bandaż a pod nim kilka plastrów i strupów.

- Boże – Harry wydusił z siebie i poszedł do łóżka. Odwróciłam się i przez szybę dostrzegłam Louisa, który właśnie rozmawiał z lekarzem. Imponowało mi w nim to, że pomimo wiecznego dziecka, jakie miał w sobie potrafił w sytuacjach kryzysowych stanąć na wysokości zadania i panować nad całym zamieszaniem. Natychmiast podeszłam do nich i nasłuchiwałam monologu doktora by dowiedzieć się czegoś więcej.

- Miał wstrząs mózgu, złamane 2 kończyny, połamane kilka żeber i mnóstwo siniaków i zadrapań jak przywieźli go do nas. Na razie stan jest względnie dobry i stabilny, jeżeli taki pozostanie to dosyć szybko wróci do zdrowia. Powiem państwu, że miał wiele szczęścia. Najczęściej kończy się to tragicznie.

- A jak to się stało? – Wtrąciłam się lekarzowi w słowo.

- O to powinnam Pani zapytać policji, wiem tylko, że jego motor uderzył z dużą prędkością w samochód osobowy, który wyjechał zza zakrętu. – Powiedział lekarz, poczym odwrócił się i udał się na obchód sal. Z korytarza wyłoniła się roztrzęsiona Danielle. Natychmiast podeszłam ją przytulić, ale ta wyrwała się i pobiegał do pokoju, w którym leżał Liam. Usiadłam na ławce stojącej nieopodal a do mnie dosiadł się Louis.

- Nie wierzę – zaczął cicho – mówiłem, że tak będzie. Wiedziałem, że kupienie tego dziadostwa będzie miało tak konsekwencje, ale jasne on jest zawsze mądrzejszy. – Chłopak wstał i ze wściekłością kopnął ławkę.

W tej samej chwili na korytarzu ponownie pojawił się doktor, z którym rozmawialiśmy. Natychmiast zerwałam się na równe nogi.

- Zapomniałem państwu powiedzieć jeszcze paru rzeczy. Pierwsza – przerwał na chwile – prasa już wie o wypadku. Nasz rzecznik poinformował ich, ze chłopak ma się dobrze i dojdzie do siebie. Druga – niestety, ale chłopak nie ma szans podnieść się z łóżka przez następne 2-3 tygodnie potem będzie mógł funkcjonować, ale na wózku. Kiedy stanie na nogi, tego nie mogę przewidzieć? Dopiero po szczegółowych badaniach będziemy mieć pewność, że nic innego nie zostało uszkodzone.

- Ja pierdole – dało słyszeć się szept przyjaciela stojącego, obok, który właśnie schował twarz w dłonie.

- Ale to nie koniec wieści. – Lekarz podszedł do recepcji i zza blatu wyjął wielką siatkę z ubraniami. – Tu macie państwo wszystko, co oddali nam funkcjonariusze. Louis zabrał ubrania i cisnął nimi w róg ławki. Gdy mieliśmy już wracać do reszty lekarz krzyknął:

- Jest coś jeszcze – zaciekawieni odwróciliśmy się w jego stronę a ten wyciągnął z kieszeni kopertę. – To wypadło z jego kurtki. –Powiedział oddając list w nasze ręce i zniknął za rogiem. Otworzyliśmy pakunek, mając nadzieję na rozjaśnienie całej sytuacji, ale to, co zobaczyliśmy w środku tym bardziej zmroziło nam krew w żyłach. W środku umieszczone było 2 zdjęcia USG, co najmniej kilku miesięcznego płodu. Patrzyliśmy na siebie nie mogąc uwierzyć w taki tok zdarzeń.

 

__________________________________

Witam Was kochani i ponownie Wam dziekuję za to, że tak licznie odwiedzacie mojego bloga :) Zamieszczając to chciałabym Wam życzyć Wesołych, radosnych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia. Żebyście byli szczęśliwi w nadchodzącym nowym roku, życze Wam cudownej zabawy na sylwestra i powodzenia w Nowym Roku :) Mam nadzieję, że w 2012 roku będziemy się tu widywać równie licznie jak teraz :) Najlepszego Moi drodzy :)


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (27) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 16

niedziela, 04 grudnia 2011 22:01

Podniosłam telefon wpatrując się w monitor, na którym widniało jego imię. Bez zastanowienia odrzuciłam połączenie. Wbrew sobie i sercu, w zgodzie z rozumem. Po chwili poczułam wibracje obwieszczające nadejście smsa. Spojrzałam niepewnie na ekran nie będąc do końca przekonaną czy powinnam odczytać wiadomość. Jednak uznałam, że dalsze ukrywanie się przed nim jest dość dziecinne. " Proszę, chcę tylko porozmawiać. Nic więcej." Gdy skończyłam czytać ponownie usłyszałam dzwonektelefonu jednak tym razem postanowiłam odebrać. 

- Julie - usłyszałam lekko zachrypnięty głos, który doskonale znałam. Na samą myśl moje oczy zeszkliły się. Sama dobrze nie wiedziałam czy to ze smutku, z tęsknoty czy ze szczęścia. 

- Tak, tak to ja. - odpowiedziała dość niepewnie i cicho. 

- Co się stało? Płakałaś ? - spytał George. Zapomniałam jak doskonale mnie znał. Kiedyś rozumieliśmy się bez słów. Po barwie i tonie mojego głosu zgadywał w jakim jestem nastroju i co się dzieje. Znał mnie jak nikt inny. 

- Nie no co ty. - odparłam - Jest okej.

- Proszę Cię, wręcz błagam, moglibyśmy się spotkać? Tak wiele chciałbym Ci powiedzieć, wyjaśnić i tak wiele naprawić. - zawiesił głos i dodał szeptem - Proszę. Usiadłam na łóżku obejmując poduszkę z całej siły.

- Czemu nie powiedziałeś, że wróciłeś ? Dlaczego wogóle zostawiłeś mnie tam ? Dlaczego ? - z moich ust wylał się potok pytań.

- Daj mi szansę. Naprawię to obiecuję, zaczniemy od nowa. Proszę - odpowiadał przez łzy, co było zaskoczeniem gdyż on jak i reszta męskiej populacji starał się zawsze grać twardziela. 

- Dobrze, zgadzam się. Jedno spotkanie - sama nie mogłam uwierzyć w to co mówię. Jednak mój wewnętrzy głod kazał mi wejść w to.

- Będę po Ciebie jutro o 19. Wiem gdzie mieszkasz - zaśmiał się delikatnie a moje serce rozrywane wspomnieniami pękało bardziej z każdą sekundą tej rozmowy. 

- Dobrze - skończyłam natychmiast rozłączając się. Miałam tak bardzo mieszane uczucia, ale wiedziałam , że inaczej nie dowiem się wszystkiego. W tym momencie wiedziała, że muszę porozmawiać z kimś kto napewno mi pomoże, musiałam pomówić z Louisem. Wybiegłam jak poparzona z sypialni wprost do pokoju chłopaków. 

- Louis, możemy porozmawiać ? - spytałam niepewnie wsuwaując głowę zza drzwi. Chłopak poderwał się z krzesła ustępując mi miejsca. Sam usiadła na rogu łóżka, na którym jak dwa aniołki spali Zayn i Niall. 

- Mów co się dzieje ? - zaczął Louis. Opowiedziałam mu całą historię o mnie i Georgu, o naszym rozstaniu i dzisiejszej rozmowie. 

- Nieźle się wkopałaś, nie powiem - dodał Louis, który krążył po pokoju. 

- Muszę się z nim zobaczyć - starałam się usprawiedliwiać - muszę wyjaśnić to co się stało. 

- Powiesz Harremu? - spojrzał na mnie podnosząc brwi. 

- Własnie tutaj jest mój problem, ale chyba nie mogę go okłamywać.

- Powiedz, powiedz. - Lou usiadł obok mnie dodając mi otuchy - ja go uspokoję jeśli będzie taka konieczność.

- Dziękuję - uścinęłam przyjaciela- nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła. - Udałam się w kierunku drzwi, przed wyjście dodałam jeszcze - Wiedziałam, że mi pomożesz. A wogóle - rozejrzałam się przy drzwiach po pokoju. - Gdzie jest Liam ?

- Nie wiem sam, wiem, ze popsztykał się z Danielle i chyba pojechał odreagować. - uśmiechnął się a ja udałam się do salonu gdzie na kanapie siedział mój chłopak i najlepsza przyjaciółka. Usiadłam Harremu na kolanach a ten obiął mnie w pasie przytulając do siebie. Pocałowała się do rozmowy. Po godzinnej rozmowie, w między czasie której starałam się dodzwonić bezskutecznie do Liama rzuciłam propozycję by iść już spać. 

- Masz rację - chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. 

- Dobrze to leć, ja jeszcze muszę poagdać z Anną sam na sam i zaraz do Ciebie przyjdę - zaśmiałam się cichutko i odprowadziłam go wzrokiem do pokoju. Gdy usłyszałam huk zamykanych drzwi zwróciłam się do przyjaciółki i powiedziałam jej o jutrzejszym spotkaniu z byłym chłopakiem.

- Mam nadzieję, że dobrze to rozegrasz maluszku - zaśmiała się a ja rzuciłam w nią poduszką. 

- Gdzie chcesz spać ? Tutaj czy na łóżku Liama ? Coś mi się wydaje, że nie wróci dzisiaj na noc a wiesz jego łóżku jest obok Nialla - spojrzałam znacząco na przyjaciółkę i zaśmiałam się.

- Nie jednak nie będę tak ryzykować i zostanę tutaj. - uśmiechnęła się. Znalazłam w szafce komplet czystej pościeli i ręcznik, który dałam Annie. Pocałowałam ją w policzek na dobranoc i udałam się do pokoju. Natychmiast przebrałam się w pidżamę, umyłam zęby i wskoczyłam pod kołdrę wtulając się w chłopaka. 

- Mogę się wkońcu dowiedzieć o co chodzi z tym chłopakiem ? - spojrzał na mnie mówiąc spokojnym tonem głaszcząc mnie po głowie. Ułożyłam się wygodnie na jego klatce piersiowej i gdy miałam zacząć opowidać do pokoju wszedł Zayn zapinając spodnie. 

- Liam miał wypadek, zbierajcie się. - powiedział łamiącym się głosem i wybiegł z pokoju zostawiając nas w szoku. 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (22) | dodaj komentarz

piątek, 24 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  86 204  

O mnie

pytania, prośby, rozmowa :
formspring
- carolin3xoxo
:))

O moim bloogu

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wie...

więcej...

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wiele :) Dziękuje

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 86204
Wpisy
  • liczba: 27
  • komentarze: 659
Bloog istnieje od: 2283 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl