Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 777 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


ROZDZIAŁ 13

środa, 12 października 2011 21:01

Rozejrzałam się po opustoszałym mieszkaniu. Byłam szczęśliwa, że wróciłam. Po 10 minutach w drzwiach zjawiła się roześmiana piątka.

- Julie pomóż proszę ! – krzyknął Niall z przedpokoju. Przestraszona wrzaskiem ruszyłam w jego kierunku. Zobaczyłam siedzącego na fotelu chłopaka z porawnymi spodniami na kolanach. Mimo iż powinnam być poważna i zachować spokój – nie mogłam. Zaczęłam się śmiać a razem ze mną reszta przyjaciół.

- Możesz mi wyjaśnić co zrobiłeś ? – powiedziałam nadal się śmiejąc.

- Jak możesz  - spytał przestraszonym głosem – Ja krwawię! Pomóż mi.

- Wyluzuj – udałam się do kuchni po apteczkę – tylko zdarłeś naskórek.

- Oj weź go olej, to jest mięczak – zaczęli przedrzeźniać go przyjaciele. Harry poszedł i odjął mnie od tyłu w pasie – żebyś zajęła się mną też mam się ustawić w kolejce?

- Ty to lepiej na razie nie podpadaj bo ja jeszcze pamiętam – pogroziłam mu palcem.

- Uuuuu – usłyszałam chórek z kanapy a ja uśmiechnęłam się z satysfakcją.

- Dobra, dobra – sięgnął po telefon – zamawiam pizze ktoś coś chce? – zapytał retorycznie.

- Ja, ja – zaczęli przekrzykiwać się między sobą chłopcy.

W tym czasie zdążyłam opatrzyć Niella. Położyłam się na kanapie patrząc jak chłopcy kolejno drą się do telefonu. Liam podszedł do mnie, podniósł moje nogi, usiadł i położył je na swoich kolanach.

- Co u ciebie robaku ? – zapytał i uśmiechnął się do mnie.

- U mnie dobrze, cieszę się, że wróciłam – odpowiedziałam – a u ciebie rybko ?. Ja i Liam uwielbialiśmy nazywać siebie nazwami zwierząt. Czasem dochodziło do dziwnych sytuacji, ale zawsze było śmiesznie.

- My też się cieszymy, że jesteś – uśmiechnął się – jutro mamy podpisywanie książek a wieczorem koncert.

- Fajnie, ale co u ciebie ?- dopytywałam nadal.

- A u mnie ? Dobrze, jade na weekend do Danielle. Musimy poważnie pogadać, chciałbym żeby coś z tego wyszło – Liam zaczął masować mi stopy.

 

- Oj dziękuję tego potrzebowałam – uśmiechnęłam się – a co do Danielle to bardzo się cieszę, ale masz zamiar wszystko ujawniać to czy nie ? – spytałam spoglądając na chłopaka.

- Sam nie wiem, mam wątpliwości, ale po co mam to ukrywać ? – zapytał.

- Mądry chłopak – zmierzwiłam mu włosy.

- A właśnie chłopcy – Liam wstał – chyba mamy dla naszej Julie małą niespodziankę – natychmiast odwrócili się w stronę chłopaka potakując głowami. Usiadłam przysłuchując się co mają mi do powiedzenia.

- No więc – zaczął Zayn – pojedziesz dzisiaj z nami na koncert.

Spojrzałam na nich zdziwiona.

- No dobrze, ale to jest tak niespodzianka ? przecież i tak i tak z wami tam jeżdżę – uśmiechnęłam się do nich.

- Nie, nie reszta jest tajemnicą –oznajmił Harry po czym podszeł i pocałował mnie w policzek.

- Nie wiem co kombinujecie, ale zgadam się – zaśmiałam się lekko przerażona. Znałam ich pomysły i wiedziałam jak zazwyczaj się kończą. Jak się potem okazało nie pomyliłam się, że skutki będą tragiczne.

Około godziny 18 byliśmy już na hali gdzie miał odbyć się koncert. Za kulisami kręciło się mnóstwo ludzi, dyrektorów, pomocników i pracowników obsługi. Po półgodzinnej rozmowie z menadżerem, który podawał ostatnie szczegóły show udaliśmy się do garderoby. Chłopy ganiali w kółko w poszukiwaniu kogoś lub czegoś a ja siedziałam nie mając co ze sobą zrobić.

- i jak ci się podoba ? Coś nie masz zbyt radosnej miny – chłopak objął mnie w pasie zmniejszając odległość między nami.

- podoba, podoba , ale wiesz, że dziwie się czuję gdy nie mam co robić – uśmiechnęłam się kładąc swoją dłoń na jego policzku – na pewno wypadniecie rewelacyjnie.

- mam nadzieję, nie chciałbym Cię zawieść –usta Harrego dotknęły moich. Chłopak usiadł na kanapie przyciągając mnie do siebie. Usiadłam na jego kolanach nadal go całując. Uwielbiałam w Harrym to, że zawsze potrafił mnie rozpalić. Chwile wzmożonej namiętności zdarzały nam się dość często i w niezbyt oczekiwanych momentach. Najczęściej kończyły się interwencją osób trzecich jak i skończyło się tym razem. W drzwiach stanęli chłopcy, menadżer i mama Harrego. Natychmiast zerwałam się na równe nogi układając sobie włosy. Mój chłopak zawstydzony podszedł do chłopaków puszczając mi oczko na dowidzenia.

- A ty kochana chodź ze mną – powiedziała mama Harrego. Była bardzo miłą i opiekuńczą kobietą – Będziemy oglądały koncert stąd bo – zawiesiła się – bo nie zrobili żadnego oddzielnego sektora – uśmiechnęła się do mnie a ja grzecznie przytaknęłam. Koncert rozpoczął się drugim singlem „Na na na”. Zza kulis można było zobaczyć ogromny, śpiewający wraz z chłopakami tłum. One Direction jako jedne z nielicznych zespołów mieli tak bardzo oddanych fanów. Wiele twarzy widziałam po raz kolejny. Po skończeniu chłopcy uciszyli publiczność na tyle ile się dało by powiedzieć parę słów. Nasłuchiwałam uważnie co mają do powiedzenia.

- Dzisiaj jest dla nas dość wyjątkowy dzień, nie tylko dlatego, że możemy się z wami spotkać, ale też dlaczego, że jest z nami osoba, która dla każdego z nas jest szalenie ważna – powiedział Louis.

- Możecie wierzyć lub nie, ale osoba, którą chcemy wam oficjalnie przedstawić zmieniła całe moje życie i za to jestem jej bardzo wdzięczny – dopowiedział Harry.

-Następną piosenkę chcielibyśmy zadedykować właśnie jej – dodał Liam.

- Nasza przyjaciółka, siostra, czasem jest dla nas jak mama – zaśmiał się Zayn. Na scenę wstawiono wysokie krzesło. Stojąc tam zastanawiałam się stale o kim mowa. Pierwszą osobą jaka przychodziła mi na myśl była mama Harrego, która własnie stała obok mnie. Mój chłopak dostał właśnie do rąk ogromny bukiet kwiatów.

- Tak więc by dłużej nie przeciągać mam ogromną przyjemność przedstawić wam moją największą miłość i oficjalną wybrankę serca – Harry zaśmiał się cicho – Julie White. – Chodź kochanie do nas – dodał Harry patrząc wprost na mnie. Stałam tam nie mogąc ruszyć się z miejsca

 

 

Mam nadzieję, ze się podoba i niedługo kolejne :) KOMENTUJCIE, dziekuję za wszystkie miłe słowa o blogu i pozdrawiam <3


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (26) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 12

niedziela, 09 października 2011 14:09

- Jak to ? Przecież to sterta bzdur! - powiedziałam głośniej. Wzrok mojej mamy zwrócił się ku schodom, z których właśnie schodził Louis.

- Co się stało? – zapytał zatroskany po czym przekierował swój wzrok w stronę mamy.

- Dzień dobry Pani, jeszcze raz dziękuję za nocleg – uśmiechnął się i ponowie zwrócił się w moją stronę.

- Nie to nic takiego – powiedziałam z ironią w głosie chowając gazetę pod stół.

- No pokazuj – powiedział radosny Lou starając się wyrwać mi magazyn.

- Serio, to nic takiego, popatrz są gofry – uśmiechnęłam się próbując zbić go z tropu.

- Nie odpuszczę – powiedział i zaczął mnie łaskotać. Każdy wiedział że to najlepszy sposób by wydusić ze mnie informacje. Chcąc, nie chcąc oddałam mu gazetę. Ciekawa byłam jego reakcji, ale on nie przejął się ani trochę i pożerając swoje śniadanie uśmiechał się do kartek magazynu.

- Z czego się cieszysz? Ja jestem załamana a ty tak po prostu się śmiejesz ? – spojrzałam na niego przerażonym wzrokiem.

- Wyluzuj tak było, jest i będzie. Jesteś częścią naszego życia, będziesz po celownikiem paparazzich.

- Ale to same brednie, co jeśli Harry się dowie? – pierwszy raz od dawna wypowiedziałam to imię. Czułam się dziwnie, ale za każdym razem kiedy to mówiłam czułam się po prostu bezpiecznie – A moje przyjaciółki ? Wiem, ze ty i reszta zdążyliście się do tego przyzwyczaić, ale ja nie – brnęłam dalej idąc za chłopakiem do salonu.

- Mała – położył mi ręce na ramionach – to nie pierwszy artykuł o Tobie i na pewno nie ostatni. Harry wie jak to działa i nie uwierzy, a przyjaciółki ? Cóż, będą dumne, że wyrwałaś takich przystojniaków – zaśmiał się podnosząc brew. Nadal nie dowierzałam w cudowny humor przyjaciela. Wiedziałam, że plotki o chłopakach pojawiły się w brukowcach, ale nie dotyczyły nigdy one ani mnie ani moich bliskich. Lou podprowadził mnie do okna i odchylił zasłonę.

- Spójrz – powiedział wskazując ręką na tłum wystający pod domem.

- No tego chyba już za wiele !-  patrzyłam z niedowierzaniem i wściekłością na cyrk, który wyprawiał się pod drzwiami. – Nadal uważasz, że to normalne i wszystko jest okej ? – spytałam retorycznie zasłaniając okna.

- Jesteś częścią tego. Przykro mi, że wchodzisz w to tak z dnia na dzień, ale nie zatrzymasz tego. – złapał mnie za nos i delikatnie szarpnął. – Chyba, że na rok wylecisz do Meksyku, wtedy masz szansę, że wszyscy zapomną – zaśmiał się – a teraz leć na górę ubierz się i w drogę – puścił mi oczko i zaczął wynosić bagaze do samochodu. Widziałam jedynie błyskające flesze i nagłą radość fanek na jego widok. Natychmiast przebrałam się i umalowałam. Patrząc w lustro nie mogłam uwierzyć jak wiele zmieniło się przez ten rok. Z małej dziewczynki stałam się kobietą. Dumną i pewną siebie. Po ostatnich poprawkach, udałam się na dół.

- Mamo – zawołałam – będziemy lecieć – podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.

- A ja będę tęsknić – powiedziała z żalem w głosie, ze znowu ją zostawiam.

- Oj został ostatni miesiąc wakacji i wrócę na stare śmieci – zaśmiałam się, ucałowałam ją i ruszyłam do wyjścia.

- Tylko proszę uważajcie na siebie i ucałuj Louisa ode mnie – uśmiechnęła się i pomachała mi ostatni raz. Gdy otworzyłam drzwi stanęłam jak osłupiała. Grupy reporterów i setki fanek otoczyły mnie całą. Przez pierwsze sekundy nie mogłam zrobić nawet kroku. Słyszałam miliony pytań i komentarzy, ale nie byłam w stanie nic powiedzieć. Czyjaś dłoń zacisnęła się w mojej i ciągnęła mnie w stronę ulicy. To był Louis. Położył mi dłoń na ramieniu i zasłaniając mnie ruszył przez tłum do samochodu.

- Dziękuję – wyszeptałam mu do ucha.

- Nie ma za co. – uśmiechnął się chłopak i otworzył przedmą drzwi. Natychmiast wpadłam do samochodu zapięłam się pasami i czekałam tylko aż odjedziemy . Poczułam szarpnięcie, usłyszałam pisk opon i już mogłam czuć się bezpiecznie.

- Już jest dobrze, już wracamy – powiedział uspokajając mnie Louis. Nagle poczułam znów jego dłoń na swojej. Natychmiast ją zabrałam. Czasami miałam wrażenie, że Louis zapominał o granicy przyjaźni między mną a nim, a może po prostu był taki czuły do wszystkich ? Sama nie wiedziałam , ale wolałam zachowywać pewien dystans.

- Louis czy Harry dzwonił do ciebie ? – zaczęłam niepewnie jeszcze nie do końca świadoma wszystkiego co stało się w ostatnich 20 minutach. – nawet nie mogę się z nim skontaktować, bo ten durny telefon znów się popsuł. – powiedziałam oburzona i wskazałam na telefon leżący przy szybie.

- Tak, u niego wszystko okej. Chciał z Tobą gadać , ale powiedziałem, że raczej nie jesteś zainteresowana a po za tym spałaś już .

- Słucham !? – uniosłam głos – trzeba było mnie obudzić Lou. Wiedziałeś o tym, że chce z nim pogadać.

- Skąd mogłem to niby wiedzieć ? – spytał zdziwiony.

- Dobra nie ważne – powiedziałam kończąc temat. Podróż minęłam nam w dość cichej atmosferze. Po pięciu godzinach byliśmy w końcu na miejscu. Podjechaliśmy pod bardzo dobrze mi znaną kamienicę a uśmiech od razu pojawił się na mojej twarzy. Natychmiast wybiegłam z samochodu i ruszyłam do kamienicy.

- Hej – weszłam do mieszkania, w którym nie dostrzegłam nikogo.- jest tu ktoś ?

Zza drzwi sypialni ujrzałam jednego z chłopców.

- Ej ! nasz kwiatuszek wrócił !- krzyknął Niall poczym rzucił się w moim kierunku biorąc mnie na ręce i mocno przytulając. Uwielbiałam go i dopiero teraz dotarło do mnie jak bardzo za nimi tęskniłam.

- No witam, witam ! – uśmiechnęłam się na jego widok – pewnie jesteś głodny, zaraz zrobię coś do jedzonka okej ? – zaśmiałam się i zmierzwiłam mu włosy.

Za drzwi wyłonili się teraz Liam i Zayn.

- siemaneczko! –Zayn podszedł do mnie i poklepał mnie po ramieniu.

- I co tyle ? – zaśmiałam się – miałam tu już nie wrócić  a ty mnie klepiesz jak kumpla po meczu !? – spojrzałam wymownie i wtuliłam się natychmiast w jego umięśniony tors.

- A ja ? – za jego pleców wyrósł Liam, który domagał się uścisku. Po oderwaniu się od Zayna wskoczyłam na Liama a on kręcił mną dookoła.

- Niezłego starach nam napędziłaś wariacie –zaśmiał się dając mi prztyczka w nos. Liam był naprawdę kochanym chłopcem. Gdy podniosłam wzrok ujrzałam jego. Mój chłopak, teoretyczny ideał stał z różą w mojej ukochanej kraciastej koszuli. Podeszłam do niego i przytuliłam się. W jednej minucie zapomniałam o wszystkim o co się stało. Tak bardzo brakowało mi jego dłoni, jego dotyku, jego ciała. Kwiat wypadł z jego rąk a te spoczęły na mojej tali.

- Przepraszam – wyszeptał skruszony – i dziękuję, że wróciłaś .Tęskniłam, teraz tak naprawdę to poczułam. Ujął moje twarz w swoje dłonie.

- Wybacz mi to, jestem idiotą, skończonym dupkiem wiem, ale nie potrafię – w tym momencie zamknęłam mu usta pocałunkiem. Z moich oczu pociekły strumienie łez.

- Nigdy więcej nie pozwolę byś cierpiała, płakała i martwiła się z mojego powodu. Obiecuję, , teraz stanę na wysokości zadania- powiedział i pocałował mnie w czoło.

- Dobrze – otwarłam mokre policzki.

- Wiecie – zwróciłam się do chłopaków – chyba należało by pomóc Louisowi, który od dobrych 20 minut stoi na dole otoczony pismakami i napalonymi fankami. – chłopcy natychmiast ruszyli w stronę drzwi.

 

------------------------------------------------- 

Kochani przepraszam was z całego serca za tę długą przerwę w pisaniu. Absolutnie nie zapomniałam o blogu, ale miałam teraz obóz integracyjny i mnóstwo nauki i nie dałam rady, ale nie zapomniałam o blogu i o was. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina (: Obiecuję poprawę i będę pisać teraz na bieżąco! Dziękuję jeszcze raz za wsparcie i że tyle osób czyta moje wypociny. Dzięki wielkie, pozdrawiam autorka.<3


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  86 021  

O mnie

pytania, prośby, rozmowa :
formspring
- carolin3xoxo
:))

O moim bloogu

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wie...

więcej...

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wiele :) Dziękuje

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 86021
Wpisy
  • liczba: 27
  • komentarze: 658
Bloog istnieje od: 2189 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl