Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 991 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


NOWY FANFIC

wtorek, 20 maja 2014 1:56

Kochani, jeśli kto kolwiek z Was jeszcze tu bywa chciałabym poinformować was o nowym fanficu, który zaczęłam pisać :) 

http://www.wattpad.com/story/13797316-beard-girl

 

Zapraszam do czytania, komentowania! Dziękuję wam jeszcze raz za tyle lat na tym blogu, jesteście niesamowici :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

INFORMACJA

poniedziałek, 14 maja 2012 15:25

chciałabym tylko poinformaować was, że oficjalnie zawieszam prowadzenie bloga. Spowodowane jest to zbyt dużym natłokiem nauki i popraw w szkole i innych obowiązków. Niestety. Chcicałabym was serdecznie przeprosić i podziękować za całe wsparcie, które dawaliście mi w czasie jego prowadzenia. Mam nadzieję, że uda mi się powrócić, jeśli nie tu to gdzie indziej. Obiecuję, że poinformuję was o owym powrocie : 3 jeszcze raz dziękuję wam za tak serdeczne komentarze i słowa otuchy :) Dziękuje wam i kocham was :*


Podziel się
oceń
3
3

komentarze (30) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 23

niedziela, 01 kwietnia 2012 16:16

Z wrażenia zakrztusiłam się jedzeniem .

- Słucham ? - nadal będąc w wielkim szoku spoglądałam na chłopaka.

- No tak, ale kazał przekazać Ci, żebyś się nie martwiła i że sam sobie poradzi, w razie czego będziesz pierwszą osobą do jakiej zwróci się po pomoc - Harry uśmiechnął się przełączając kanały w telewizji.

- Nie przeraża Cie to, że twój najlepszy kumpel w tym wieku i u szczytu kariery będzie niańczył dziecko ?- nadal nie byłam w stanie nadziwić sie opanowaniu, które zachowywał mój chłopak.

- Kochanie, ufam mu. Poradzi sobie. To duży chłopiec - ponownie spokojny uśmiechnął sie i przytulił mnie mocniej do siebie.

- Tak , a na półce ma kolekcje figurek z Toy Story - odburknęłam z lekka pogardą.

- Oj misiaczku to nie nasz problem , prawda ? Chyba akurat my nie powinniśmy się w to wtrącać .

- Ale jak nie my to kto ma się wtrącać, przypominam Ci, że to ty będziesz mieszkał z tym dzieckiem, że to ty będziesz musiał pocieszać Danielle i to tobie będzie dziecko płakać o 5 nad ranem. Tylko mówię - lekko się zaśmiałam i dodałam - Kochanie, może masz racje, ale ja się o niego martwię. Myślałam że to on jest najbardziej odpowiedzialny. I patrz jaka zmyłka...- z bezsilności i dalszego braku zainteresowania ze strony Harrego wstałam i wyniosłam puste pudełka do kuchni. Zmylam talerze i udałam sie do naszej sypialni. Nie zdążyłam dobrze sie położyć jak z dołu usłyszałam domofon a potem cała czwórkę mówiącą po kolei przez siebie. Słyszałam dochodzące pytania o Liama i czemu wrócił do domu. Po chwili ktoś zapukał do moich drzwi. Krzyknęłam proszę, nie do końca wiedząc kto może mieć teraz do mnie jakiś biznes. Gdy drzwi się uchyliły w nich ukazał się Niall. Klepnęłam ręką miejsce w łóżku obok siebie jako 'zaproszenie'.

- Chodź, siadaj - gdy chłopak zajął miejsce usiadłam obok niego chcąc dowiedzieć się co go gryzie - Co jest ?

Widząc Niall w ponurym nastroju natychmiast zaczęłam się niepokoić. Nigdy nie spotkałam chłopak przypominającego chociaż Nialla. Był zdecydowanie wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. Pomimo swojej wrażliwości i pozytywnej energii, którą wokół siebie roztaczał potrafił walczyć o to na czym mu zależy. Był też jednym z niewielu chłopców, z którymi nigdy nie przekroczyłabym bariery brat-siostra. Zwyczajnie po dłuższym poznaniu nie mogło się go traktować inaczej.

- Właśnie sam nie wiem - spojrzał na mnie - wszystko jest dziwne. Anna zaraz wyjeżdża a Ty z nią , Liam wrócił do domu a Harry i Louis nadal mają konflikt mimo, że przy tobie maskują to niemal idealnie. Wiem , że wszystko sie zmienia, ale chciałbym żeby było jak kiedyś, kiedy się tu pojawiłaś, bez sporów, awantur - po prostu dobrze. Pamiętam jak tu przyjechałaś niespecjalnie mi sie to podobało, ale zaakceptowałem to i po kilku dniach zmieniłem swoje zdanie o 180 stopni. Boje się zmian , boję sie , że jeśli teraz tak wiele się zmieniło co może być za miesiąc, dwa. - po tym wyznaniu zaniemówiłam. Nigdy nie mówił mi o swoich uczuciach, nie wiedziałam , że aż tak bardzo to przeżywa.

- Słuchaj - położyłam chłopaki rękę na nodze - wiem, że możesz bać się zmian, ale one zawsze nadchodzą. Nie zależnie od tego czy nam sie to podoba czy nie. Ja wyjeżdżam za 3 tygodnie. Namówię Annę , żeby wracała ze mną, najwyraźniej ominiemy pierwszy tydzień szkoły. Wszystko wróci do tego jak było przed nami, jakby nas tu nigdy nie było - uśmiechnęłam się starając się poprawić chłopakowi humor - Liam niebawem wróci, a mogę ci obiecać , że ja i Anna będziemy do was dzwonić i przyjeżdżać kiedy tylko nadarzy się okazja, na pewno nie stracimy kontaktu. - zmierzwiłam chłopakowi włosy - Chłopaki są w tej samej sytuacji, a na pewno Harry, on też się boi, jestem tego pewna , ale macie siebie. Możesz chłopakom zawsze powiedzieć co cię gryzie i co się dzieje i zapewniam Cię, że postarają się ci pomóc.

- Zostańcie... -dodał szeptem chłopak. Nie wiedziałam jak mam mu wytłumaczyć, że nie było nawet takiej opcji. Było to dla mnie tym gorsze widząc jego minę

- Kochanie, nie możemy. Musimy iść teraz na studia, znaleźć pracę. Nie każdy dostaje dar śpiewania i zostaje gwiazdą - zaśmiałam się i dałam mu prztyczka w nos.

- No , ale chyba możecie studiować tutaj prawda ? A praca, ona zawsze się znajdzie.

- Widzisz - usiadłam bliżej chłopaka - tamta uczelnia to było nasze marzenie od najmłodszych lat. Przychodziłyśmy tam jako dziesięciolatki i dokładnie wiedziałyśmy , że to tam chcemy iść razem. - mój uśmiech powoli schodził z mojej twarzy - Kocham was, ale Londyn to wasze marzenia. Nie moje, nie nasze. Chłopak wszedł z łóżka i wyciągnął rękę w moim kierunku, Gdy wstałam ten uścisnął mnie z całej siły. Objęłam go w pasie i wtuliłam się w jego tors.

- Nie musimy się jeszcze żegnać. Mamy jeszcze czas.

- Nie psuj takiej chwili- chłopak zaśmiał sie i ucałował mnie w czoło. Gdy skończyliśmy się żegnać po raz pierwszy uświadomiłam sobie jak bardzo będzie mi ich brakowało. Łzy szczęścia i rozpaczy zaczęły spływać po moich policzkach.

- Ej, nie płacz - Niall uśmiechnął się i wytarł moje policzki.

- Okej - oderwałam się od chłopaka - idź do nich, ja się uspokoję i umaluję na nowo i przyjdę. - uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki. Stałam tam przeciwko wielkiego lustra z odkręconą wodą by nikt nie mógł usłyszeć mojego płaczu. Dotarło do mnie, że to koniec, że harry zostanie tutaj a ja wracam tam skąd przyszłam. Doszło do mnie , że będę budzić się w pustym łóżku i samotnie zasypiać. Uświadomiłam sobie jak wiele zmian będzie w moim życiu, jednak nie byłam pewna czy na wszystkie z nich jestem gotowa. Po jakimś czasie dołączyłam do reszty. Chłopcy jak zwykle grali w Playstation kłócąc się przy tym, który zespół jest lepszy. Postanowiłam nie psuć zabawy i udałam się do kuchni, w której stał mój chłopak. Podeszłam do niego i bez słowa rzuciłam się mu na szyję. Poczułam w swojej talii jego zaciskające się objęcia. uniósł mnie do góry i posadził na kuchennym blacie. Spojrzał w moje oczy i zapytał

- No mów co jest - gładził dłonią po moim udzie a drugą trzymał moja dłoń. jednak zamiast co kol wiek powiedzieć przytuliłam go ponownie. Wyszeptałam mu do ucha : Kocham Cię. Harry z uśmiechem uścisnął mnie mocniej i dodał : Ja Ciebie też.

- Harry - zaczęłam dość niepewnie - wydaje mi się , że to już czas żebym wracała do domu na dobre. - na mojej twarzy nie widać było żadnych emocji , jednak w środku moje serce waliło jak oszalałe. Wiedziałam, że z każdym dniem pożegnanie będzie gorsze i trudniejsze. Sądziłam , że takie rozwiązanie pomoże nam obojgu.

- O czym ty mówisz ? - chłopak odsunął sie nie wierząc w to co powiedziałam.

 

 


Podziel się
oceń
9
1

komentarze (41) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 22

poniedziałek, 12 marca 2012 20:05

Gdy zobaczyłam błysk lampy w jednym z okien londyńskiej kamienicy  wiedziałam, że właśnie tam znajduje się Harry.  Natychmiast wbiegłam po długich marmurowych schodach na drugie piętro, z którego dobiegały odgłosy robionych zdjęć i wydawanych komend. Otworzyłam nerwowo drzwi. Stałam tam pośród setki ludzi w rozmazanym makijażu, ociekających włosach i przemoczonych ubraniach. Mogli pomyśleć o mnie jak o wariatce, ale nie obchodziło mnie to. Zależało mi na odszukaniu mojego chłopaka. W rogu sali gdzie stale błyskały flesze Harry pozował wraz z długonogą i zgrabną modelką. Wiedziałam, że to tylko praca, ale zabolał mnie ten widok. Dopiero stojąc i wpatrując się, jak kto inny dotyka mojego szczęścia zdałam sobie sprawę z postępowania chłopaka. Podeszłam bliżej i dopiero teraz Harrym zauważył, że byłam tutaj. Natychmiast puścił dziewczynę i podszedł do mnie. Objął dłońmi moją twarz a czołem dotknął mojego.

- Co się stało? Mów szybko.

Spojrzałam w oczy chłopaka.

- Proszę porozmawiaj ze mną. Potrzebuję Cię. Bardzo. Teraz, zaraz, natychmiast – swoją dłoń na jego dłoni. Chłopak pocałował mnie w czoło, zdjął ze mnie mokrą kurtkę, owinął znalezionym na krześle kocem i poprosił o zrobienie herbaty. Złapałam jego rękę i pociągnęłam w stronę pustego rogu pokoju.

- Proszę, najpierw ja powiem Ci wszystko. Dokładnie wszystko a potem możesz na mnie krzyczeć, wyzywać a nawet zostawić, jeśli uznasz to za słuszne – głośno przełknęłam ślinę. Usiedliśmy z chłopakiem pod ścianą a ja obracając nerwowo pierścionkiem w moich dłoniach opowiedziałam mu o wszystkim, co wydarzyło się bez jego wiedzy w te wakacje. O zdjęciach USG Liama, o rozmowach z Louisem i o zdradzie z Georgem. Mówiłam szybko, co chwile popijając gorącą herbatę. W pewnym momencie chłopak zakrył mi dłonią usta. Zdziwiona spojrzałam na niego a on wstał i wyciągnął rękę w moim kierunku. Wstałam a chłopak patrzył na mnie i zapytał:

- Czy to na pewno wszystko? – powiedział a na jego twarzy nie było żadnych emocji.

- Tak – odpowiedziałam cicho i nie pewnie. Harry przyciągnął mnie do siebie i przytulił z całej siły. Natychmiast odwzajemniłam ten gest.

- Bałem się, że Cię stracę. Codziennie od nowa. Widziałam zagrożenie wszędzie. W chłopakach, barmanach a nawet w paparazzich. Zrozum, czekałem na ciebie przez te 19 lat. Właśnie na Ciebie i nie pozwolę żeby ktoś mi Ciebie odebrał. Kocham Cię głupku, rozumiesz ? – spojrzał ponownie w moje oczy a ja uśmiechnęłam się.

- Poczekaj. Dokończę to i wracamy do domu, bo ja też mam już dość – pocałował mnie w nos i wrócił do pozowania. Oparłam się o ścianę wkładając do uszu słuchawki  i lekko przymykając oczy. Po godzinie z lekkiego snu wyrwał mnie powiew wiatru i deszczu na mojej twarzy. Otworzyłam oczy i poczułam, że mój chłopak niesie mnie na rękach do taksówki stojącej po drugiej stronie ulicy. Gdy do niej widzieliśmy rozbudziłam się na dobre.

- Reszta wróci dopiero za – spojrzał na zegarek i ziewnął – ok. 3 godziny, więc mamy czas by odpocząć – powiedział Harry łapiąc moją dłoń. Spojrzałam na niego z uśmiechem. Taksówka po 5 minutach stanęła pod dobrze znaną mi kamienicą. Natychmiast wbiegłam na górę i opadliśmy na kanapę.

- Idź się umyj, ja zamówię pizzę i możemy tak leżeć nawet do rana – zaproponowałam.

- Dobra – chłopak ucałował moją dłoń i udał się do łazienki. Ja w tym czasie przebrałam się, przygotowałam talerze i włączyłam telewizję. Po chwili zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi trzymając w ręku pieniądze za dostawę jedzenia, jednak w nich zobaczyłam Liama z Danielle pod ręką.

- Co tu robicie – od razu wpuściłam ich do środka. Chłopak usiadł na kanapie. W tym samym czasie Harry skończył prysznic i słysząc dobiegające z salonu odgłosy owinięty ręcznikiem zszedł do nas.

- O siemanko, co tu robicie – powiedział i przywitał się w policzek z Danielle.

- No właśnie- zaczął zakłopotany – wyjeżdżam. Wracam na razie do domu. Jestem jeszcze słaby i wole być w domu z mamą – uśmiechnęła się delikatnie – Po z tym ona się martwi. Rozumiecie.  

Oboje zgodnie przytaknęliśmy głowami a ja i dziewczyna Liama udaliśmy się do pokoju spakować rzeczy chłopaka. Po 20 minutach walizki stały spakowane przy wejściu a pod kamienicą stało czarne volvo Liama.

- Ty wracasz z nim ? – spojrzałam na dziewczynę.

- Jadę na tydzień, potem wracam, wpadnę do was jakoś w przyszłym tygodniu – uśmiechnęła się i mocno mnie uścisnęła a ja odwzajemniłam ten gest. Poklepałam jeszcze Liama życząc mu szybkiego powrotu do zdrowia i do nas. Po czym para zniknęła mijając się w drzwiach z dostawcą pizzy. Wzięłam pudełka i usiedliśmy na kanapie. Usiadłam między nogami chłopaka opierając się o niego i pożerając pizzę.

- Julie, zapytałem go o USG – oznajmił Harry.

- i co ?- spytałam patrząc na ciągnący się z jedzenia ser.

- To jego dziecko. Jego i jednej z dziewczyn, która pomagała nam podczas koncertu w Liverpoolu.

Na te słowa zakrztusiłam się i wielkimi oczami spojrzałam na chłopaka. 

 


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (38) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 21

niedziela, 26 lutego 2012 12:04

Patrząc w oczy chłopaka czułam jak cały otaczający nas świat przestaje mieć znaczenie. Usiadłam obok Georga a jego dłonie błądziły po moich udach. Uwielbiałam z nim rozmawiać. Czułam, że jest osobą, która zna mnie najlepiej ze wszystkich. Była to prawda. Harry znał mnie, jako „ładną i grzeczną” dziewczynkę, Anna? Wiedziała wiele, nawet tych „mrocznych” tajemnic jednak to właśnie George, pomimo długiej nie obecności, znał prawdziwą mnie. Nie bałam się od nim otworzyć, mówiłam mu o wszystkim i vice versa. Można by powiedzieć, że byliśmy przyjaciółmi z uczuciowymi wzniesieniami.

- Pamiętasz jak kiedyś bawiliśmy się w mamę i tatę? Chodziliśmy na spacery z wózkiem i lalką? Jak pierwszy raz krzyknęłaś na mnie, że za mało zarabiam, haha – chłopak zaczął delikatnie się śmiać

- Jasne, że tak, a zabawy w sklep, bogaczy czy w lekarzy ? –Uśmiechnęłam się unosząc brew.

- Wiesz – chłopak zbliżył swoje usta do moich jedną ręką przyciągając mnie w pasie a drugą wciąż błądząc po moim udzie – możemy to powtórzyć. – powiedział mi do ucha swoją chrypką.

Przybliżyłam się do chłopaka a ten musnął moje wargi swoimi. Brakowało mi sposobu, w jaki mnie całował. Każdy jego ruch, dotyk był jakby zaplanowany, opracowany. Swoją noga objęłam chłopaka w pasie a ten przysunął mnie do siebie jeszcze bardziej lekko pochylając do tyłu. Nagle poczułam, ze moja głowa w coś uderzyła. Natychmiast odsunęłam Georga a za moimi plecami stała Anna i Niall. Obydwoje nie byli ani źli ani szczególnie zaskoczeni zaistniałą sytuacją. Momentalnie usiadłam normalnie przy stole zasłaniając ręką oczy i kwaśny uśmiech, który właśnie zagościł na mojej twarzy.

- Tak, George… - powiedziała z pogardą przyjaciółka.

- Tez miało Cię widzieć kochana – odpowiedział z sarkazmem chłopak.

- Harry jest na sesji zdjęciowej – powiedział do mnie szeptem Niall - bo wczorajsze jego zdjęcia wyszły rozmazane, więc musiał wrócić poprawiać, ale Louis i reszta będzie tu za dwadzieścia minut, więc radziłbym Ci iść do łazienki i się ogarnąć, a przede wszystkim – podniósł mój podbródek – nikomu o tym nie wspominać. Z mojej strony możesz liczyć na dyskrecję. – uśmiechnął się i skinął głową w stronę łazienki.

Uznałam, że rada chłopaka jest w pełni słuszna, więc wstałam i udałam się do łazienki. Przechodząc przez pełen parkiet ludzi miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Wiedziałam, że Niall i Anna nie powiedzą nic nikomu jednak było mi z tym okropnie. Pierwszy raz zdradziłam Harrego, i to jeszcze z Georgem. Nie pomagały mi tłumaczenia, które tworzyły się w mojej głowie, że to odpłata za jego zdrady. Byłam winna i nic tego nie zmieni. W mojej głowie krążyło miliony myśli i sama nie wiedziałam, co powinnam była teraz zrobić. Chciałabym być uczciwa w stosunku do niego, jednak wiem, że tak wiadomość załamałaby go. Usiadłam w łazience na podłodze i natychmiast zalałam się łzami. Pytałam sama siebie, co ja wyprawiam ze swoim życiem. Wiedziałam, że nie tak miało ono wyglądać. Z torebki wyjęłam telefon i szybko wybrałam numer Louisa. Po pięciu sygnałach usłyszałam jego głos w słuchawce.

- Louis, gdzie jest Harry? Gdzie jest ta sesja zdjęciowa – zapytałam wycierając rozmazany makijaż i układając potargane włosy.

- Na rogu Oxford i Avenue, zaraz u was będę to porozmawiamy. – powiedział a ja rozłączyłam rozmowę. Wyszłam z łazienki kierując się do szatni by zabrać swój płaszcz. W między czasie napisałam smsa „ Idę ratować to, co i tak wystarczająco spieprzyłam” i wysłałam go do przyjaciółki. Natychmiast opuściłam klub i pomimo tłumu fotoreporterów, porywistego wiatru i ogromnej ulewy ruszyłam do miłości swojego życia by zacząć wszystko od nowa.

 

 


Podziel się
oceń
5
1

komentarze (41) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 20

piątek, 03 lutego 2012 21:52

Siedząc w niebieskim kabriolecie coraz to nowsze myśli zaczęły krążyć w mojej głowie. Sytuacja z Harrym kompletnie mnie dobijała. Miałam dość jego wybryków, napadów zazdrości. Jednak wiedziała, że bez niego to nie to samo. Harry był największą miłością mojego życia- tylko tego byłam teraz pewna. Z głębokiego zamyślenia wyrwało mnie uczucie zwalniającego samochodu. Rozejrzałam się dokoła jednak nie dostrzegłam niczego oprócz wielkiego drzewa na przeciwko, którego się zatrzymaliśmy. Spojrzałam zdziwiona na Georga. 

- Co jest? - zapytałam go - po co tu stanęliśmy? 

Chłopak wyjął kluczyki ze stacyjki i odwrócił się w moim kierunku.

- Masz zamiar stale o nim myśleć ? Julie - powiedział spokojnie chłopak.

-Przepraszam. Trochę rzeczywiście się psuje klimat - zaśmiałam się przygryzając wargę. Spojrzała na Georga, który właśnie rozłożył nogi na kierownicy i odpalił papierosa. 

- Chcesz? - spytał wyciągając paczkę w moim kierunku.

- Nie, Harry nie lubi, gdy palę.- ucięłam szybko. Chłopak patrzył na mnie nie dowierzając moim słowom.

- Każda Twoja decyzja, każdy krok zależy od niego? - spytał i rozejrzał się dokoła. - Nie ma go tu. Nie masz się czego bać. - zaśmiał się i ponownie wyciągnął papierosy w moim kierunku. George uśmiechnął się do mnie kładąc mi rękę na kolanie. 

- Rozluźnij się - powiedział puszczając mi oczko - myślisz, że nie wiem, co wyprawiałaś jak mnie nie było? Na serio myślisz, że nikt mi nie donosił jak leżałaś w szpitalu na odtruwaniu? Kochanie wiem o Tobie wszystko. Przestań walczyć z prawdziwą Tobą. - dotknął palcem moje podbródka i dodał - nie wiem, co zrobiłaś z moją dawną Julie, ale proszę - oddaj ją. Chłopak uśmiechnął się i wypuścił dym z papierosa. Wraz z tymi słowami uświadomiłam sobie jak wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu, jak wiele ominęłam. Myślałam, że nie mogę pozwolić sobie na to by popełniać błędy. Dopiero siedząc w tej ciemności z papierosem w ręku uświadomiłam sobie, że nie jestem idealna i nigdy nie będę. Doszłam do wniosku, że muszę zacząć być sobą nie patrząc na to jak widzą mnie media, mama czy Harry. Żyć tak jak ja chcę a nie tak jak inni tego oczekują. George był jedyną osobą, która znała moje wszystkie wybryki i problemy. Odwróciłam się do niego puszczając mu dym w twarz.

- Dwie sprawy. Pierwsza - położyłam mu palce na ustach - Harry ani nikt nie dowiaduje się o moich wyskokach. - podniosłam brew dodając - a teraz rzecz 2, wieź mnie do domu. Wyszykuję się i powróci dawna Julie. - uśmiechnęłam się a George przytulił mnie i natychmiast ruszył w stronę mojego domu. Gdy zajechaliśmy pod dom czekało tam jak zwykle kilku paparazzi. Wyszliśmy stanowczo z samochodu i weszliśmy do środka nie zwracając uwagi na ścianę lamp aparatów. Otworzyłam drzwi jednak w środku nie zastałam nikogo, co zdecydowanie ułatwiło mi zadanie. Po 20 minutach byłam na dole. Ubrana w krótką białą sukienkę przepasaną brązowym paskiem i wysokie brązowe koturny najwyraźniej zrobiłam wrażenie na przyjacielu. Poprawiłam włosy, które opadały na moje ramiona, podkreśliłam usta lśniącym błyszczykiem i byłam gotowa do wyjścia. 

- Nie powiem, ale jak tak dalej pójdzie to rozkochasz mnie w sobie ponownie - zaśmiał się z zalotnym uśmiechem. Szybko napisałam kartkę, że nie będzie mnie na noc na wypadek gdyby chłopcy martwili sie, co się ze mną dzieje. Zabrałam kopertówkę leżącą przy drzwiach i ruszyliśmy do wyjścia. Po otworzeniu drzwi pomimo tego, że był wieczór wszędzie było jasno. Paparazzi nie chcieli dać za wygraną, jednak w miarę sprawnie udało nam się dostać do samochodu i z piskiem opon ruszyliśmy do głównego klubu w Londynie. Tej nocy nie myślałam o tym, co będzie. Byłam sobą.

Po krótkiej jeździe zaparkowaliśmy samochód pod klubem. 

- O bardzo dobrze się składa na bramce jest ochroniarz, który mnie zna. Bywam tu czasami z chłopakami. Bardzo miły facet - zaśmiałam się i wysiadłam z samochodu. Za chwile George znalazł się obok mnie. Kładąc mi dłoń na biodrze weszliśmy na górę wzbudzając kolejną sensację. Nienawidziłam tego w swoim życiu, gdziekolwiek pojawiliśmy się, ja, chłopcy czy czasem nawet nasi przyjaciele musieliśmy być okrążani przez wścibskich reporterów. Ale nic nie mogliśmy na to poradzić. Przywitałam się z bramkarzem i weszliśmy do lokalu. Ogromny parkiet i nowoczesność pomieszczenia od razu przyciągały uwagę każdego gościa. Zajęliśmy stolik na końcu sali w lekkim półmroku. 

- Wiesz pójdę zamówić nam drinki - uśmiechnęłam się i wstałam.

- Nie to moja robota, ty masz się świetnie bawić. - chłopak zaśmiał się sie podrywając się z miejsca. Ja jednak docisnęłam go ręką by tego nie robił. Na jego twarzy ponownie pojawił się zadziorny uśmiech, który zawsze wprawiał mnie w dobry nastrój. Idąc do baru wyjęłam z torebki telefon i wybrałam numer Harrego. Jednak nikt nie podniósł słuchawki. Kolejną osobą, do której chciałam się teraz dodzwonić była Anna. Po dwóch sygnałach usłyszałam głos przyjaciółki.

- Gdzie jesteś? - krzyknęłam do telefonu. 

- Ja i Niall jedziemy do jakiegoś klubu, on zaproponował, ja się zgodziłam, ale nie znam szczegółów. - zaśmiała się do słuchawki. 

- Jedziecie do Oxford Club ? 

- Nie wiem, chyba tak. - odpowiedziała przyjaciółka - a Ty gdzie jesteś ? Czemu tak krzyczysz?

- Spotkamy się w Oxfordzie. Jestem z Georgem. Czekamy . - powiedziałam i natychmiast rozłączyłam połączenie widząc podenerwowanie mojego przyjaciela czekającego na napój. Kupiłam drinki i wróciłam do Georga. 

- No już jestem. - uśmiechnęłam się. 

- Oddawaj - chłopak zaśmiał się wyciągając rękę w moim kierunku - oddawaj telefon. Natychmiast. - powiedział uśmiechając się. 

- Oj przestań - założyłam nogę na nogę - przecież ktoś może dzwonić np. - urwałam głos - np. Anna. Ona też tutaj jest wiesz, mieszka ze mną i z chłopakami. - uśmiechnęłam się na myśl o wakacjach, które spędzamy razem. 

- Dawaj, jak to będzie ona to odbiorę. Szybciutko - chłopak nalegał. W końcu ugięłam się i oddałam mu telefon z grymasem na twarzy.

- Ta noc jest nasza. I tylko nasza jasne? - uśmiechnął się przysuwając się do mnie a jego ręka wylądowała na moim udzie. Zapowiadała się szalona noc. 

 

 

 

Chcę tak szybciutko podziękować wam za 20 000 odwiedzin i 200 komentarzy! JESTEM NIESAMOWICIE SZCZĘŚLIWA:) DZIEKUJĘ WAM WSZYSTKIM KOCHANI, JESTEŚCIE NIEZASTĄPIENI. < 333

 

 

 


Podziel się
oceń
5
2

komentarze (63) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ19

czwartek, 12 stycznia 2012 20:58

- Julie – Louis położył mi rękę na ramieniu – możesz zostawić nas samych? – zapytał spokojnie jakby to co powiedział przyjaciel nie zrobiło na nim wielkiego wrażenia. Spojrzałam na niego wielkimi oczami.

- Przecież ja – tym samym momencie na całą salę rozniósł się dzwonek mojego telefonu. Louis uśmiechnął  się porozumiewawczo słysząc piosenkę ich zespołu grającą coraz głośniej. Byłam pewna, że po drugiej stronie jest mój chłopak. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i burknęłam „ co chcesz…?” .

- Przepraszam chyba nie w porę – usłyszałam znajomy głos jednak nie ten, którego oczekiwałam. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu a na nim widniało zdjęcie Georga.

- Ah to ty, przepraszam nie chciałam tak „miło” rozpocząć tej rozmowy – zaśmiałam się w słuchawkę i widzą lekko podirytowane miny chłopców opuściłam salę udając się na korytarz. Usiadłam na pobliskiej ławce wsłuchując się w słowa chłopaka.

- Może chciałabyś spotkać się dziś ? Wiem co się stało więc nie dzwoniłem wcześniej, ale obiecałaś mi rozmowę przypominam – zaśmiał się cichutko a na mojej twarzy pierwszy raz od kilkudziesięciu minut pojawił się uśmiech.

- Wiesz nie wiem czy to mądry pomysł, właśnie wali się mój związek a najlepszy przyjaciel leży ledwo żywy w szpitalu po ciężkim wypadku. – zawiesiłam głos.

- Nie ma mowy, nie pozwolę żebyś wpadła w podły nastrój – godzina, dwie i jesteś wolna. Obiecuję – przekonywał mnie chłopak.

- Oj Ty lepiej nic mi nie obiecuj. – zaśmiałam się na widok wspomnień przed moimi oczami pomimo, że kiedyś były to dla mnie najgorsze widoki na świecie. Wiele lat minęło od kiedy ja i George rozstaliśmy się. Nauczyłam się śmiać z dawnych chwil, on również.

- Po raz tysięczny przepraszam Cię za to – zaśmiał się do słuchawki. Uwielbiałam jego śmiech, przypominał mi o cudownych wspólnych latach. O wspólnych wyjazdach na plaże, zabawach w księżniczkę i księcia i wielu innych dziecięcych, wspólnych przeżyciach. – Dobrze, ale wracając do tematu będę po ciebie za 20 minut po szpitalem. Do zobaczenia żabo – zaśmiał się ponownie i rozłączył połączenie. Siedziałam uśmiechając się do telefonu na którego tapecie wciąż widniało zdjęcie Harrego.  Po mimo iż doskonale wiedziałam, że kocham go niewyobrażalnie mocno uczucia we mnie wrzały. Postanowiłam, że zachowam się ta tyle dojrzale i zadzwonię do niego zapytać jak się trzyma i powiedzieć mu o spotkaniu z byłym chłopakiem, jednak jego numer stale był zajęty. Po kolejnych próbach dodzwonienia się do chłopaka ten wyłączył telefon. Nie sądziłam, że tak bardzo może być na mnie zły. Skoro on nie zamierzał się ze mną dogadać uznałam, że nie będę się naprzykrzać. Natychmiast wstałam i zapukałam do Sali Liama.

- Rozmawiałaś z Harry? – spytał coraz lepiej czujący się przyjaciel obok, którego siedziała jego dziewczyna.

- Nie próbowałam, ale stale odrzucał połączenia a teraz wyłączył telefon. – moja mina lekko posmutniała a ja schyliłam się, zabrałam płaszcz i dodałam do Louisa całując go w policzek na pożegnanie – wychodzę z Georgem na miasto, nie wiem kiedy wrócę, jeśli dodzwonisz się do niego proszę od razu daj mi jakiś znak. – uśmiechnęłam się, odmachałam wszystkim w pokoju i wyszłam. Na korytarzu spotkałam swoją przyjaciółkę, którą śmiała się zza wielkiego lizaka – domyśliłam się, że to robota Nialla. Gdy ujrzeli mnie podeszli upewnić się, że po kłótni, którą wcześniej zastali wszystko jest w porządku. Opowiedziałam im o połączeniach i o tym gdzie aktualnie się wybieram . Widziałam po minie Anny, że nie była szczęśliwa z takiego obrotu sprawy.

- Jesteś tego pewna ? – spytała patrząc swoimi wielkimi oczami wprost na mnie.

- Tak jestem. – odpowiedziałam uśmiechnięta.

- Dobrze. My chyba też się będziemy zwijać bo nie ma sensu, żeby aż tyle osób siedziało przy nim naraz a po za tym jesteśmy trochę zmęczeni po nieprzespanej nocce. – dodała przyjaciółką i uściskała mnie a po niej zrobił to Niall.

- Uważaj na siebie – krzyknął za mną i zaśmiał się. Uśmiechnęłam się będąc jednocześnie wdzięczna, że mam takich przyjaciół jak ta dwójka.

- Julie! – usłyszałam krzyk dobiegający z korytarza. Odwróciłam się i dostrzegłam Louisa. Zmieszanego i niepewnego. Chciałam podejść do niego jednak na swojej dłoni poczułam czyjś stanowczy uścisk. Natychmiast zwróciłam się w stronę osoby, która mnie powstrzymała. Zobaczyłam przed sobą Georga. Tak samo przystojny albo i jeszcze bardziej niż za czasów kiedy widzieliśmy się ostatni raz. Natychmiast rzuciłam się mu na szyję a on kręcił mną dookoła szpitalnego korytarza. Od razu poczułam, że stał się bardziej napakowany niż był dotychczas. Jedyne co się w nim nie zmieniło to jego niebieskie oczy, które przyciągały wzrok jego rozmówców. Gdy wystarczająco się poprzytulaliśmy chłopak odstawił mnie na ziemię a ja spojrzałam na stojącego nadal pod salą Louisa. Uśmiechnęłam się i pomachałam palcami w jego kierunku. George wręczył mi różę, którą trzymał za swoimi plecami. Ja przyjęłam ją z wielkim uśmiechem i pocałowałam go w policzek. Wyszliśmy razem ze szpitala i wsiedliśmy do kabrioletu, który stał zaparkowany przed drzwiami.

- Twój ulubiony kolor prawda ? – zaśmiał się, otworzył mi drzwi jak przystało na gentelmena. Usiadłam, zapięłam pasy i włączyłam radio. Poranne stacje radiowe zasypywały kolejnymi wiadomościami z dnia poprzedniego. W końcu znalazłam stację, na której grano piosenki z pierwszych miejsc list przebojów. Zaczęłam śpiewać pod nosem a chłopak cichutko się zaśmiał. George zamknął moje drzwi, złożył okulary i dodał – ruszamy księżniczko. Uśmiechnął się a ja oparta o fotel rozmyślałam – raz o nim, raz o Harrym.


Podziel się
oceń
5
2

komentarze (48) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 18

piątek, 30 grudnia 2011 1:28

Staliśmy na korytarzu nadal nie mogąc uwierzyć. Czy Liam ukrywał przed nami ciążę Danielle ? Po co? 'Może obawiał się naszej reakcji i tego, że będzie odpowiedzialny za częściowy rozpad zespołu..' Wiele pytań i odpowiedzi krążyło w mojej głowie. Całość nie składała mi się w całość. Schowała kartkę ze zdjęciami do kieszeni i wraz z Louisem udaliśmy się do reszty przyjaciół.

- Co się stało? – podszedł do mnie Harry przytulając mnie od tyłu.

- Nic, gadaliśmy z lekarzem – odwróciłam się obejmując chłopaka wokół szyi. Opowiedziałam mu całą historię oraz wstępną diagnozę lekarza. Pominęłam jednak sprawę zdjęć i ciąży. Wraz z Louisem doszliśmy do wniosku, że bezpieczniej będzie jak na razie zachować sprawę w tajemnicy i najpierw wyjaśnić ją z samym Liamem.

- Ach to dobrze chyba – spojrzał na mnie z dość skrzywioną miną – myślałem, że będzie gorzej. – powiedział i pocałował mnie delikatnie. Po paru miutach doszłam do wniosku, że brakuje kogos w pokoju.

- Gdzie Niall i Anna ?- spojrzała na chłopaka wyglądając za szybę Sali w poszukiwaniu przyjaciół.

- Oj chodź tutaj – przyciągnął mnie chłopak – poszli sobie na spacer. Sam na sam więc nie nawiedzaj ich – Harry zaśmiał się i objął mnie w pasie.  Cieszyłam się, że tak świetnie się ze sobą dogadują. Patrząc na nich dochodziłam do wniosku, że tworzyli by naprawdę zgraną parę. Po wyrwaniu się z duszących objęć miłości mojego życia usiadłam na łóżku Liama.

- Cześć kaleko – uśmiechnęłam się sama do siebie gdyż wątpię, że był w stanie to zobaczyć. W tym czasie Danielle delikatnie podniosła się z łóżka i udała się do łazienki.

- Kochanie – szepnął Harry do mojego ucha – Ja i Zayn idziemy zapalić, za chwile wrócę. Kocham Cię – dodał cichutko, pocałował mnie w policzek i wraz z przyjacielem udali się do wyjścia.

- Coś Ty chłopaku narobił… - powiedziała cicho z troską w głosie. Louis, który siedział w kącie pokoju podszedł do mnie i położył mi dłoń na ramieniu. Chłopak od razu wyczuł niepokój w moim głosie.

- Uspokój się – zacisnął dłoń na moim barku – twoje nerwy niczego nie zmienią a i tak pewnie okaże się, że to nie jego, ale mamy lub siostry. – Lou za wszelką cenę starał się mnie uspakajać. Wstałam z łóżka stając naprzeciw przyjaciela.

- Zdajesz sobie chyba sprawę z konsekwencji ? Z tego, że będziecie musieli wybierać zespół czy jego rodzina. Louis to nie jest taki proste naprawdę. – pokiwałam delikatnie głową. A ona ? – dodałam- ona ma szkołę, chciała studiować a teraz ma niańczyć dziecko?

- Julie, sami mogli o tym myśleć. Taką cenę płaci się za nieostrożność – powiedział Louis wzruszając ramionami.

- Kiedy masz, znaczy mamy, zamiar pogadać z nim i całą resztą o tym? – dodał po chwili namysłu przyjaciel. Spojrzałam na niego wystraszonym wzrokiem .

- Nikt na razie ma się o tym nie dowiedzieć. – powiedziałam odwracając się w stronę drzwi, w których stał już mój chłopak wraz z Zaynem.

- O czym mam nie wiedzieć ? – spytał z lekkim śmiechem w głosie. Jednak patrząc na minę moją i Louisa szybko doszedł do wniosku, że sprawa jest poważna a my ukrywamy prawdę. – O czym nikt ma nie wiedzieć ? – spytał ponownie coraz bardziej zdenerwowany.

- O niczym – powiedział Lou i wyszedł na korytarz zostawiając otwarte drzwi.

- Naprawdę nic się nie dzieje, wszystko gra – uspokoiłam Harrego i usiadłam z powrotem na łóżku pokrzywdzonego przyjaciela. Mój chłopak w tym czasie poszedł w ślady Louisa i wyszedł na korytarz. Nie minęło kilka minut jak ze szpitalnego holu można było usłyszeć awanturę pomiędzy dwoma chłopakami. Podeszłam do szyby oglądając przebieg wydarzeń. Chłopcy byli tak pogrążeni w kłótni, że nie zauważyli mnie.

- Możesz do jasnej cholery skończyć swoje podchody do Julie ? – krzyknął jeden z nich.

- O co ci chodzi? To tylko moja przyjaciółka! –wrzasnął Louis.

-Skończ wciskać mi ten kit, doskonale widzę jak na nia patrzysz, podoba Ci się chciałbyś z nią być. Boli Cię to, że wybrała mnie tak? – Harry zawiesił głos – No odpowiedz!

- Skończ się na mnie drzeć, nie. Jest dla mnie jak siostra, kocham ją jak młodszą siostrę, jak Lottie. I tyle – zakończył Louis – po za tym co? –kiwnął głową w góre – Twoja pozycja u niej jest tak niska, że boisz się nawet o mnie ? – powiedział ze śmiechem w głosie przyjaciel. W tym momencie postanowiłam wkroczyć by awantura nie wymknęła się spod kontroli.

- Chłopaki dość. – powiedział a Louis zwrócił wzrok ku mnie. Harry korzystając z sytuacji, że chłopak odwrócił się do mnie walnął go z pięści w twarz. Przyjaciel upadł a z jego nosa polał się potok krwi.

- Harry! – wrzasnęłam – Oszalałeś ?! – w tym momencie obok nas zjawili się Zayn i Danielle. Natychmiast podbiegłam do Louisa podtrzymując jego głowę.  

- Następnym razem pomyśl jak znów będziesz chciał przylepić swoje łapska do mojej dziewczyny. – wrzasnął Harry i udał się w stronę wyjścia ze szpitala. Oddałam Louisowi chustkę do zatamowania krwawienia a sama ruszyłam za chłopakiem.

- Co ci odbiło? Jesteś nienormalny – szturchnęłam chłopaka w ramię.

- CO to miało być? To twój przyjaciel a ty zachowujesz się jak dziecko. Stanęłam twarzą w twarz z chłopakiem i dodałam – Nas nic nie łączy kiedy to zrozumiesz, od początku jesteś o niego zazdrosny, jakbyśmy co najmniej dawali Ci powód. Skończ ten teatr.

Kątem oka dostrzegłam, że Niall i Anna właśnie weszli do budynku i spoglądali na nas.

- Przestań się na mnie drzeć – krzyknął chłopak – jak tak Ci na nim zależy to leć do niego. Przecież on jest taki wielce dorosły – odburknął z ironią Harry.

- Przynajmniej nie zachowuje się jak Ty! Co miało na celu to co zrobiłeś ? – krzyknęłam ponownie. I odwróciłam się.

- Jeśli teraz pójdziesz do niego z nami koniec – powiedział stanowczym głosem chłopak. Ponownie zwróciłam się w jego stronę nie mogąc uwierzyć w co mówi.

- Tak ? – zaczęłam iść do tyłu – to patrz. Odwróciłam się i natychmiast podbiegłam do reszty przyjaciół zostawiając go samego. Chłopak wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.

Przyjaciółka natychmiast podeszła do mnie żeby mnie przytulić jednak minęłam ją i z hukiem zatrzasnęłam drzwi do sali Liama. Kilka minut potem w wejściu stali Louis i Danielle. Po 10 minutach dziewczyna jak poparzona zerwała się z łóżka.

- Ruszył palcami. Odzyskuje przytomność – na jej twarzy zawitał ogromny uśmiech. Niedługo było nam dane czekać jak chłopak otworzył oczy i delikatnie się uśmiechnął.

- Hej –powiedział szeptem. Wraz z Louisem odmachaliśmy mu ręką. Zakochani teraz cieszyli się sobą. Postanowiłam, że napisze do Harrego smsa. Miałam nadzieję, że jego słowa nie były na poważnie. Szukając z torbie telefonu niechcący wypadła mi ona z rąk wyrzucając ze swojego wnętrza kilka rzeczy. Natychmiast włożyłam je na miejsce i wróciłam do pisania.

- Kochanie przyniesiesz mi wodę z barku ? Jestem okropnie spragniony- Liam uśmiechnął się a jego dziewczyna natychmiast udała się do restauracji na dolny piętrze szpitala.

- Skąd to masz ? – spytał szeptem chłopak patrząc na mnie.- Skąd masz te zdjęcia ?

- Lekarz oddał mi je z rzeczami. Wiem już wszystko.

- A on ? – dodał Liam wskazując na Louisa opierającego się o ścianę.

- On tez wie. – odparłam i natychmiast dodałam – Czy ty wiesz co zrobiliście ? Nie przemyślałeś chyba tego najlepiej. – patrzyłam na niego jednak jego wzrok wędrował po suficie.

- Co na to twoi rodzice ? Co na to sama Danielle i jej rodzina ? nie jesteście na to gotowi. – mówiłam coraz szybciej.

- To nie jest jej dziecko – dodał Liam a ja zwróciłam głowę do Lou’ego nie mogąc uwierzyć.

 

Kochani mam do was pewne ogłoszenie parafialne jeśli mogę. Bardzo cieszę się, że tak licznie komentujecie i odwiedzacie mojego bloga, ale proszę nie zasypujcie mnie pytaniami kiedy pojawi się następny rozdział ani rozkazami, żeby pisała szybciej. Ja poza blogiem mam również swoje życie prywatne, którego nie zamierzam zaniedbywać. Staram się pisać dla was systematycznie. Ja też, jak każdy z was, mam ogrom nauki – kto jest w liceum to mnie doskonale zrozumie – mam mnóstwo popraw i na przepisanie z zeszytu, w którym pisze opowiadanie, 10 czy 15 stron do komputera nie jest proste. Obiecuję, że postaram się dodawać to częściej i szybciej, ale proszę musicie mnie zrozumieć pod tym względem. Po za tym mam małą niespodziankę jeśli chodzi o wygląd bloga i jeśli wszystko powiedzie się po mojej myśli to zobaczycie całkiem nową odsłonę tej strony : ) Po 3 jak zauważyliście pojawiła się na blogu również galeria ze zdjęciami, będę starała się również tam umieszczać nowości w związku z chłopcami. Kolejna sprawa, jeśli chcecie bym dodała wasze blogi/strony przysyłacie mi linki chętnie zamieszczę je w moich polecanych linkach. I ostatnie : po raz kolejny dziękuję za tak miłe komentarze i za to, że czytacie o przygodach Julie i One Direction <3.

 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (31) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 17

czwartek, 22 grudnia 2011 18:10

Ja i mój chłopak natychmiast zerwaliśmy się z łóżka w pośpiechu zakładając na siebie ubrania. Po 10 minutach cała ekipa czekała na dole przy samochodzie. Spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy Liama i udaliśmy się do szpitala. W samochodzie natychmiast wtuliłam się w Harrego stale trzęsąc się ze strachu. Moje serce łomotało jak oszalałe, tak bardzo bałam się o niego. Harry przysunął moją głowę do siebie i pocałował mnie w jej czubek. Nagle zerwałam się jak poparzona.

- Czy ktoś dzwonił do Danielle ? – spytałam patrząc po chłopakach. Wszyscy zaczęli spoglądać po sobie nawzajem nerwowo, ale żaden nic nie powiedział.

- No chyba to jakiś żart – natychmiast sięgnęłam po telefon z torebki i wybrałam numer dziewczyny Liama. Opowiadając jej historię uspokajałam ją pomimo iż sama nadal trzęsłam się ze strachu. Wiedziałam co czuje i wiedziałam, że potrzebuje teraz kogoś przy sobie. Po rozłączeniu połączenia ponownie wtuliłam się w Harrego. Siedząc tak dostrzegłam, że Niall i moja przyjaciółka trzymają się za ręce, co wywołało uśmiech na mojej twarzy, choć na chwilę. Zayn był chyba najbardziej zdenerwowany z nas wszystkich. Nie dziwiło mnie to gdyż Liam był jego najbliższym przyjacielem pomimo bliskich relacji pomiędzy nami wszystkimi. Po 5 minutach cała szóstka wypakowała się z vana i udała się do recepcji. Pani w biały fartuchu wskazała nam salę. Gdy tam doszliśmy byliśmy wstrząśnięci widokiem, jaki zastaliśmy. Chłopak leżał na łóżku z nogą i ręką w gipsie, wszędzie plątały się kable od podłączonej do niego aparatury. Na głowie przewiązany miał bandaż a pod nim kilka plastrów i strupów.

- Boże – Harry wydusił z siebie i poszedł do łóżka. Odwróciłam się i przez szybę dostrzegłam Louisa, który właśnie rozmawiał z lekarzem. Imponowało mi w nim to, że pomimo wiecznego dziecka, jakie miał w sobie potrafił w sytuacjach kryzysowych stanąć na wysokości zadania i panować nad całym zamieszaniem. Natychmiast podeszłam do nich i nasłuchiwałam monologu doktora by dowiedzieć się czegoś więcej.

- Miał wstrząs mózgu, złamane 2 kończyny, połamane kilka żeber i mnóstwo siniaków i zadrapań jak przywieźli go do nas. Na razie stan jest względnie dobry i stabilny, jeżeli taki pozostanie to dosyć szybko wróci do zdrowia. Powiem państwu, że miał wiele szczęścia. Najczęściej kończy się to tragicznie.

- A jak to się stało? – Wtrąciłam się lekarzowi w słowo.

- O to powinnam Pani zapytać policji, wiem tylko, że jego motor uderzył z dużą prędkością w samochód osobowy, który wyjechał zza zakrętu. – Powiedział lekarz, poczym odwrócił się i udał się na obchód sal. Z korytarza wyłoniła się roztrzęsiona Danielle. Natychmiast podeszłam ją przytulić, ale ta wyrwała się i pobiegał do pokoju, w którym leżał Liam. Usiadłam na ławce stojącej nieopodal a do mnie dosiadł się Louis.

- Nie wierzę – zaczął cicho – mówiłem, że tak będzie. Wiedziałem, że kupienie tego dziadostwa będzie miało tak konsekwencje, ale jasne on jest zawsze mądrzejszy. – Chłopak wstał i ze wściekłością kopnął ławkę.

W tej samej chwili na korytarzu ponownie pojawił się doktor, z którym rozmawialiśmy. Natychmiast zerwałam się na równe nogi.

- Zapomniałem państwu powiedzieć jeszcze paru rzeczy. Pierwsza – przerwał na chwile – prasa już wie o wypadku. Nasz rzecznik poinformował ich, ze chłopak ma się dobrze i dojdzie do siebie. Druga – niestety, ale chłopak nie ma szans podnieść się z łóżka przez następne 2-3 tygodnie potem będzie mógł funkcjonować, ale na wózku. Kiedy stanie na nogi, tego nie mogę przewidzieć? Dopiero po szczegółowych badaniach będziemy mieć pewność, że nic innego nie zostało uszkodzone.

- Ja pierdole – dało słyszeć się szept przyjaciela stojącego, obok, który właśnie schował twarz w dłonie.

- Ale to nie koniec wieści. – Lekarz podszedł do recepcji i zza blatu wyjął wielką siatkę z ubraniami. – Tu macie państwo wszystko, co oddali nam funkcjonariusze. Louis zabrał ubrania i cisnął nimi w róg ławki. Gdy mieliśmy już wracać do reszty lekarz krzyknął:

- Jest coś jeszcze – zaciekawieni odwróciliśmy się w jego stronę a ten wyciągnął z kieszeni kopertę. – To wypadło z jego kurtki. –Powiedział oddając list w nasze ręce i zniknął za rogiem. Otworzyliśmy pakunek, mając nadzieję na rozjaśnienie całej sytuacji, ale to, co zobaczyliśmy w środku tym bardziej zmroziło nam krew w żyłach. W środku umieszczone było 2 zdjęcia USG, co najmniej kilku miesięcznego płodu. Patrzyliśmy na siebie nie mogąc uwierzyć w taki tok zdarzeń.

 

__________________________________

Witam Was kochani i ponownie Wam dziekuję za to, że tak licznie odwiedzacie mojego bloga :) Zamieszczając to chciałabym Wam życzyć Wesołych, radosnych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia. Żebyście byli szczęśliwi w nadchodzącym nowym roku, życze Wam cudownej zabawy na sylwestra i powodzenia w Nowym Roku :) Mam nadzieję, że w 2012 roku będziemy się tu widywać równie licznie jak teraz :) Najlepszego Moi drodzy :)


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (27) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 16

niedziela, 04 grudnia 2011 22:01

Podniosłam telefon wpatrując się w monitor, na którym widniało jego imię. Bez zastanowienia odrzuciłam połączenie. Wbrew sobie i sercu, w zgodzie z rozumem. Po chwili poczułam wibracje obwieszczające nadejście smsa. Spojrzałam niepewnie na ekran nie będąc do końca przekonaną czy powinnam odczytać wiadomość. Jednak uznałam, że dalsze ukrywanie się przed nim jest dość dziecinne. " Proszę, chcę tylko porozmawiać. Nic więcej." Gdy skończyłam czytać ponownie usłyszałam dzwonektelefonu jednak tym razem postanowiłam odebrać. 

- Julie - usłyszałam lekko zachrypnięty głos, który doskonale znałam. Na samą myśl moje oczy zeszkliły się. Sama dobrze nie wiedziałam czy to ze smutku, z tęsknoty czy ze szczęścia. 

- Tak, tak to ja. - odpowiedziała dość niepewnie i cicho. 

- Co się stało? Płakałaś ? - spytał George. Zapomniałam jak doskonale mnie znał. Kiedyś rozumieliśmy się bez słów. Po barwie i tonie mojego głosu zgadywał w jakim jestem nastroju i co się dzieje. Znał mnie jak nikt inny. 

- Nie no co ty. - odparłam - Jest okej.

- Proszę Cię, wręcz błagam, moglibyśmy się spotkać? Tak wiele chciałbym Ci powiedzieć, wyjaśnić i tak wiele naprawić. - zawiesił głos i dodał szeptem - Proszę. Usiadłam na łóżku obejmując poduszkę z całej siły.

- Czemu nie powiedziałeś, że wróciłeś ? Dlaczego wogóle zostawiłeś mnie tam ? Dlaczego ? - z moich ust wylał się potok pytań.

- Daj mi szansę. Naprawię to obiecuję, zaczniemy od nowa. Proszę - odpowiadał przez łzy, co było zaskoczeniem gdyż on jak i reszta męskiej populacji starał się zawsze grać twardziela. 

- Dobrze, zgadzam się. Jedno spotkanie - sama nie mogłam uwierzyć w to co mówię. Jednak mój wewnętrzy głod kazał mi wejść w to.

- Będę po Ciebie jutro o 19. Wiem gdzie mieszkasz - zaśmiał się delikatnie a moje serce rozrywane wspomnieniami pękało bardziej z każdą sekundą tej rozmowy. 

- Dobrze - skończyłam natychmiast rozłączając się. Miałam tak bardzo mieszane uczucia, ale wiedziałam , że inaczej nie dowiem się wszystkiego. W tym momencie wiedziała, że muszę porozmawiać z kimś kto napewno mi pomoże, musiałam pomówić z Louisem. Wybiegłam jak poparzona z sypialni wprost do pokoju chłopaków. 

- Louis, możemy porozmawiać ? - spytałam niepewnie wsuwaując głowę zza drzwi. Chłopak poderwał się z krzesła ustępując mi miejsca. Sam usiadła na rogu łóżka, na którym jak dwa aniołki spali Zayn i Niall. 

- Mów co się dzieje ? - zaczął Louis. Opowiedziałam mu całą historię o mnie i Georgu, o naszym rozstaniu i dzisiejszej rozmowie. 

- Nieźle się wkopałaś, nie powiem - dodał Louis, który krążył po pokoju. 

- Muszę się z nim zobaczyć - starałam się usprawiedliwiać - muszę wyjaśnić to co się stało. 

- Powiesz Harremu? - spojrzał na mnie podnosząc brwi. 

- Własnie tutaj jest mój problem, ale chyba nie mogę go okłamywać.

- Powiedz, powiedz. - Lou usiadł obok mnie dodając mi otuchy - ja go uspokoję jeśli będzie taka konieczność.

- Dziękuję - uścinęłam przyjaciela- nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła. - Udałam się w kierunku drzwi, przed wyjście dodałam jeszcze - Wiedziałam, że mi pomożesz. A wogóle - rozejrzałam się przy drzwiach po pokoju. - Gdzie jest Liam ?

- Nie wiem sam, wiem, ze popsztykał się z Danielle i chyba pojechał odreagować. - uśmiechnął się a ja udałam się do salonu gdzie na kanapie siedział mój chłopak i najlepsza przyjaciółka. Usiadłam Harremu na kolanach a ten obiął mnie w pasie przytulając do siebie. Pocałowała się do rozmowy. Po godzinnej rozmowie, w między czasie której starałam się dodzwonić bezskutecznie do Liama rzuciłam propozycję by iść już spać. 

- Masz rację - chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. 

- Dobrze to leć, ja jeszcze muszę poagdać z Anną sam na sam i zaraz do Ciebie przyjdę - zaśmiałam się cichutko i odprowadziłam go wzrokiem do pokoju. Gdy usłyszałam huk zamykanych drzwi zwróciłam się do przyjaciółki i powiedziałam jej o jutrzejszym spotkaniu z byłym chłopakiem.

- Mam nadzieję, że dobrze to rozegrasz maluszku - zaśmiała się a ja rzuciłam w nią poduszką. 

- Gdzie chcesz spać ? Tutaj czy na łóżku Liama ? Coś mi się wydaje, że nie wróci dzisiaj na noc a wiesz jego łóżku jest obok Nialla - spojrzałam znacząco na przyjaciółkę i zaśmiałam się.

- Nie jednak nie będę tak ryzykować i zostanę tutaj. - uśmiechnęła się. Znalazłam w szafce komplet czystej pościeli i ręcznik, który dałam Annie. Pocałowałam ją w policzek na dobranoc i udałam się do pokoju. Natychmiast przebrałam się w pidżamę, umyłam zęby i wskoczyłam pod kołdrę wtulając się w chłopaka. 

- Mogę się wkońcu dowiedzieć o co chodzi z tym chłopakiem ? - spojrzał na mnie mówiąc spokojnym tonem głaszcząc mnie po głowie. Ułożyłam się wygodnie na jego klatce piersiowej i gdy miałam zacząć opowidać do pokoju wszedł Zayn zapinając spodnie. 

- Liam miał wypadek, zbierajcie się. - powiedział łamiącym się głosem i wybiegł z pokoju zostawiając nas w szoku. 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (22) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 15

niedziela, 20 listopada 2011 22:46

- Jak tam w mieście ? coś szczególnego wydarzyło się przez te wakacje ? - spytałam uśmiechając się do przyjaciółki. Usiadłyśmy na kanapie popijając herbatę i zajadając się popcornem.

- W sumie nic ciekawego, wiesz jak to jest chodzą, plotkują, ale i tak mam lepszą wiadomość! - wyprostowała się z podekscytowania i uśmiechnęła się do mnie. Byłam ciekawa co takie radosnego mogło się wydarzyć. Kątem oka dostrzegłam, że w kuchnii pojawił się własnie Harry, który przygotowywał picie dla siebie i pozostałych chlopców. 

- George wrócił i pytał o ciebie - uśmiech nie znikał z jej twarzy w przeciwieństwie do mojej. Na to imię zamarłam.- widział wasze zdjęcia - przyjaciółka przeniosła wzrok na mojego chłopaka, który bacznie nasłuchiwał słów Anny. - Chciał tu przyjechać, ale zatrzymałam go. Choć nie wiem, sama znasz go najlepiej, wiesz jaki jest - teraz nie odpuści. Siedziałam na kanapie jak słup soli nie wiedząc co robić i mówić. Nie na taką informację czekałam. George - mój były chłopak, pierwsza wielka miłość w moim życiu. Byliśmy ze sobą ponad 2 lata, jednak nasz związek rozpadł się i dotej pory trudno było mi się z tym pogodzić. Od kiedy w moim życiu zagościł Harry i chłopcy starałam się o nim zapomnieć. Udało się, aż do teraz. Był on szalenie przystojnym chłopakiem. Blond włosy, wielkie niebieskie oczy i idealnie wyrzeźnbione ciało sprawiało, że zawsze był on obiektem porządania wśród wielu dziewczyn. 

- Jak to wrócił ? - wydusiłam z siebie dopiero teraz, nadal lekko zaskoczona wiadomością.

- Wiedziałam, że tak zaragujesz - Anna opadła na kanapę - normlanie, wrócił. Podobno ostatnio widziano go na mieście z Kate. Kolejna wiadomość uderzyła we mnie jak grom z jasnego nieba. Mój wróg od wieków prowadzał się z miłością mojego życia. Dziewczyna wiele razy starała się doprowadzić do rozpadu związku mojego i Georga, wkońcu po wielu próbach udało się jej. Chłopak wyleciał do Nowego Yorku z rodzicami a ja ze złamanym sercemi wrogiem na karku zostałam w mieście. Płakałam długo. pomiesiącu zaczęłam wracać do normlanego życia. Na szczęście byli ze mną przyjaciele, którzy stale mnie wspierali. Miałam nadzieję, że to na tyle 'cudownych' informacji na dzisiaj. 

- Nie, nie, nie - wstałam, schowalam twarz w dłonie i chodziła po pokoju zataczając kółka. - On nie może, nie ma prawa. po tym wszystkim jeszcze o mnie pyta ? Akurat teraz ? Kiedy wszystko zaczęło się układać ?- spytałam z lekko zeszklonymi oczami. - Proszę Cię nie mówi mu gdzie jestem, błagam, zrób wszystko, żeby trzymać go ode mnie z daleka. 

- Ale Julie on doskonale wie - przyjaciółka spojrzała na mnie i stanęła mi na przeciw. - powinnaś się z nim spotkać, porozmawiać. Może to by pomogło każdemu z was i zakopało topór wojenny - zaproponowała niepewnie.

- Chyba do reszty oszalałaś! - uniosłam się - naprawdę już nie pamiętasz jak było? Nie dałabym rady - cooraz bardziej zciszałam głos.

- A mi wyjaśni ktoś o co chodzi ? - usłyszałam za sobą głos Harrego. Odwróciłam się kładąc mu rękę na ramieniu a drugą chwyciłam go za koszulę.

- To bardzo długa historia i proszę nie każ mi teraz jej opowiadać. - przytuliłam go i ruszyłam w stronę pokoju po drodze zabierając zalające się po salone ubrania Harrego. Gdy stałam już przy drzwiach naszej sypialni usłyszałam rozmowę między chłopakiem a Anną. 

- Ona go kocha ? - spytał spokojnie Harry, jednak w jego głosie można było wyczuć nutkę zdenerwowania. 

- Nie, ale ma do niego ogromny sentyment. To on był jej pierwszym, prawdziwym chłopakiem a przed wszystkim jej pierwszą ogromną miłością. - nie mogłam dłużej słuchać rozmowy najbliższych dlatego weszłam do środka i rzuciłam się na wielkie łóżko. Leżałam tam starając się zrozumieć to co się dzieje wokół mnie a szczególnie zainteresowanie Georga moją osobą. Nasza relacja była czymś pięknym - ogromna, szalona miłość lecz zbyt słaba wobec intryg, kłamstw i czasu. Położyłam się na plecach bez sensu wpatrując się w sufit. Musiałam uporać się z myślami, które kłębiły się w mojej głowie zanim Harry ponownie będzie prosił mnie o wyjaśnenie tego zajścia. W tym momencie zadzwonil telefon. Doskonale wiedziałam kto jest po drugiej stronie. Natychmiast z oczu wylały się potoki łez a dzwonek telefonu rozbrzmiewał coraz głośniej.

 

 

 

______________________________________

George : (oczywiście to jest wyobraznienie tej postaci przemnie , wasza wizja domyślam się że jest zupełnie inna :)) 

302645_248119885224516_100000795195604_625719_1207641297_n_large


Podziel się
oceń
5
1

komentarze (24) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 14

sobota, 12 listopada 2011 19:43

 

Mama Harrego stojąca obok wypchnęła mnie nadal przerażoną na scenę. Tysiące oczu patrzyło na mnie a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Liam położył mi dłoń na plecach prowadząc w stronę krzesła. usłyszałam gromkie brawa ze strony fanów. Zastanawiałam się ilu z nich właśnie morduje mnie w myślach. O fanach chłopców nie można było powiedzieć złego słowa, były bardzo oddane i vice versa. Z głośników popłynęły pierwsze dźwięki "Gotta Be You". Harry zwrócił się w moją stronę i chwycił moją dłoń. Cały utwór patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana a on dodawał mi otuchy. Gdy patrzyłam tak na nich dopiero zaczęłam dostrzegać jak znaczącą w ich życiu rolę odgrywa muzyka. Na scenie czuli się jak ryba w wodzie. Po odśpiewaniu ostatnich wersów piosenki chłopak przytulił mnie i obrócił w powietrzu. Delikatnie ukłoniłam się i zeszłam ze sceny gdzie natychmiast wylądowałam w objęciach rodzicielki mojego chłopaka.

 

- Jak Ci się podobało? Udała się niespodzianka ? - uśmiechnęła się zadając kolejne pytania.

- Tak było naprawdę fantastycznie – mówiłam nadal lekko spiętym głosem – a Pani o wszystkim wiedziała ? – spytałam zdziwiona.

 

- Kochanie, wszyscy tutaj, prócz Ciebie i fanów, wiedzieli o tym doskonale, łącznie ze sprzątaczkami – zaśmiała się i ponownie mnie przytuliła. Po 10 minutach zauważyłam chłopców idących w naszym kierunku. Otoczyli mnie i krzyknęli „niespodzianka”. Zaczęłam się śmiać i ucałowałam każdego za zorganizowanie tak cudownego wieczoru. Harry i Zayn zabrali z garderoby resztę rzeczy i ruszyliśmy do samochodu. Przed drzwiami nie dało się nic dostrzec, wielka ściana fleszy i mikrofonów. Zaciągnęłam chustkę na głowę a jeden z ochroniarzy odgradzał nam przejście do samochodu. Chłopcy w między czasie uśmiechali się i odpowiadali w biegu na pytania. Gdy dostaliśmy się do auta Louis zasiadł za kierownicą, mama Harrego na miejscu pasażera a ja i reszta zespołu udaliśmy się na tylnie siedzenia wielkiego vana.

 

- Już wracamy – powiedział Harry i pocałował mnie w czubek głowy. Byłam wykończona głównie przez stres. Oparłam głowę o jego ramię starając się zasnąć. Gdy dojechaliśmy chłopak obudził mnie pocałunkiem i wszyscy ruszyliśmy do wyjścia. Moja przyszła teściowa – jak to miała w zwyczaju się nazywać – posiedziała z nami jeszcze przez 20 minut i sama udała się do domu. Całą szóstką usiedliśmy w kuchni popijając herbatę i śmiejąc się.

 

- Dziękuję wam bardzo za ten dzień – powiedziałam uśmiechając się z nad kubka.

 

-Przecież dla Ciebie wszystko – zaśmiał się Liam a za nim reszta. Mimo, że chłopców nie znałam tak długo stali się częścią mojego życia a właściwie jego częścią zasadniczą.

 

- A jakie macie plany na jutro ? – spytałam popijając herbatę w kubku z owieczkami.

 

- Zobaczy się – odezwał się Zayn. Był dość mało mówny, ale jak gdy wpadał z słowotok potrafił przegadać kilka godzin. Nagle z ciszy wyrwał nas dzwonek do drzwi. Chłopcy z spojrzeli na mnie wymowną miną, że to ja mam je otworzy. Nacisnęłam klamkę i zamarłam. W drzwiach stanęła moja przyjaciółka, Anna. Ubrana w brązowy płaszcz i biały szal opierała się na czerwonej walizce.

- No w końcu – zaśmiała się i uściskała mnie z całej siły. Odwzajemniłam jej uścisk.

 

- O matko! Co ty tu robisz ? – wydusiłam z siebie. Tak dawno jej nie widziałam. Podczas ostatniego pobytu w domu nie zdążyłam się z nią zobaczyć. Miałam przez to ogromne wyrzuty sumienia jednak Anna od razu mi wybaczyła. Bardzo za nią tęskniłam.

 

- Mówiliśmy, że to koniec niespodzianek na dzisiaj ? – zaśmiała się Harry.

 

- Wejdź proszę – powiedziałam do przyjaciółki otwierając szeroko drzwi. Gdy spojrzałam na chłopaków oczekując na sensowne wyjaśnienie zaistniałej sytuacji dostrzegłam jedynie Niella, który wzrokiem dosłownie pożerał moją przyjaciółkę. Liam kopnął chłopaka i głośno dodał – Niestety mój drogi, ale nie twoja liga – zaśmiał się. Niall uderzył do w ramię na znak, żeby ten się uciszył. Wymieniliśmy z chłopakami porozumiewawcze spojrzenia i od razu wiedzieliśmy co się kroi. Harry podszedł do mnie obejmując mnie w pasie.

 

- Chciałem Ci sprawić niespodziankę, a wiem że przyjazd Anny będzie najlepszą z możliwych – obróciłam się do chłopaka i pocałowałam go dodając po cichu „Dziękuję.”.

 

- To słodkie z Twojej strony, ale też jak możesz przynieś nam coś do picia i leć z chłopakami pograć na PlayStation bo my mamy wiele do obgadania – zaśmiałam się patrząc na przyjaciółkę. Harry nie dowierzał w moje słowa, ale w momencie gdy zdał sobie sprawę, że nie żartowałam zrobił to o co prosiłam i zniknął za drzwiami. Siedziałyśmy z Anne i rozmawiałyśmy dosłownie o wszystkim – moim życiu w Londynie, zespole, ludziach w starej szkole. Przez tyle czasu nazbierało się mnóstwo plotek, który musiałyśmy się wymienić. Po 20 minutach w drzwiach kuchnii stanął Niall, lekko speszony z zaczerwienionymi policzkami. Uważałam, że to urocze jak bardzo przypadła mu do gustu Anna i z tego co dostrzegłam, ona również go polubiła. Zapowiadał się ciekawy tydzień.

 

 

 

 

--------------------------------

Jeszcze raz serdecznie chciałabym was przeprosić, że tak długo musieliście czekać na ten rozdział i dziękuję, że czekacie :) to wiele dla mnie znaczy, że ktoś chce czytać moje wypociny :) Zeszytu niestety nie znalazłam więc zaczęłam pisać od nowa :> Mam do was prośbę jeśli chcecie to zostawiającie mi swój kontakt to będę informaować was o nowych wpisach np. twittera, gadu-gadu, tumblra czy co kolwiek innego :) Mam nadzieję, że się podoba i niedługo kolejne losy Julie i zespołu 1D. Pozdrawiam <3


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (23) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 13

środa, 12 października 2011 21:01

Rozejrzałam się po opustoszałym mieszkaniu. Byłam szczęśliwa, że wróciłam. Po 10 minutach w drzwiach zjawiła się roześmiana piątka.

- Julie pomóż proszę ! – krzyknął Niall z przedpokoju. Przestraszona wrzaskiem ruszyłam w jego kierunku. Zobaczyłam siedzącego na fotelu chłopaka z porawnymi spodniami na kolanach. Mimo iż powinnam być poważna i zachować spokój – nie mogłam. Zaczęłam się śmiać a razem ze mną reszta przyjaciół.

- Możesz mi wyjaśnić co zrobiłeś ? – powiedziałam nadal się śmiejąc.

- Jak możesz  - spytał przestraszonym głosem – Ja krwawię! Pomóż mi.

- Wyluzuj – udałam się do kuchni po apteczkę – tylko zdarłeś naskórek.

- Oj weź go olej, to jest mięczak – zaczęli przedrzeźniać go przyjaciele. Harry poszedł i odjął mnie od tyłu w pasie – żebyś zajęła się mną też mam się ustawić w kolejce?

- Ty to lepiej na razie nie podpadaj bo ja jeszcze pamiętam – pogroziłam mu palcem.

- Uuuuu – usłyszałam chórek z kanapy a ja uśmiechnęłam się z satysfakcją.

- Dobra, dobra – sięgnął po telefon – zamawiam pizze ktoś coś chce? – zapytał retorycznie.

- Ja, ja – zaczęli przekrzykiwać się między sobą chłopcy.

W tym czasie zdążyłam opatrzyć Niella. Położyłam się na kanapie patrząc jak chłopcy kolejno drą się do telefonu. Liam podszedł do mnie, podniósł moje nogi, usiadł i położył je na swoich kolanach.

- Co u ciebie robaku ? – zapytał i uśmiechnął się do mnie.

- U mnie dobrze, cieszę się, że wróciłam – odpowiedziałam – a u ciebie rybko ?. Ja i Liam uwielbialiśmy nazywać siebie nazwami zwierząt. Czasem dochodziło do dziwnych sytuacji, ale zawsze było śmiesznie.

- My też się cieszymy, że jesteś – uśmiechnął się – jutro mamy podpisywanie książek a wieczorem koncert.

- Fajnie, ale co u ciebie ?- dopytywałam nadal.

- A u mnie ? Dobrze, jade na weekend do Danielle. Musimy poważnie pogadać, chciałbym żeby coś z tego wyszło – Liam zaczął masować mi stopy.

 

- Oj dziękuję tego potrzebowałam – uśmiechnęłam się – a co do Danielle to bardzo się cieszę, ale masz zamiar wszystko ujawniać to czy nie ? – spytałam spoglądając na chłopaka.

- Sam nie wiem, mam wątpliwości, ale po co mam to ukrywać ? – zapytał.

- Mądry chłopak – zmierzwiłam mu włosy.

- A właśnie chłopcy – Liam wstał – chyba mamy dla naszej Julie małą niespodziankę – natychmiast odwrócili się w stronę chłopaka potakując głowami. Usiadłam przysłuchując się co mają mi do powiedzenia.

- No więc – zaczął Zayn – pojedziesz dzisiaj z nami na koncert.

Spojrzałam na nich zdziwiona.

- No dobrze, ale to jest tak niespodzianka ? przecież i tak i tak z wami tam jeżdżę – uśmiechnęłam się do nich.

- Nie, nie reszta jest tajemnicą –oznajmił Harry po czym podszeł i pocałował mnie w policzek.

- Nie wiem co kombinujecie, ale zgadam się – zaśmiałam się lekko przerażona. Znałam ich pomysły i wiedziałam jak zazwyczaj się kończą. Jak się potem okazało nie pomyliłam się, że skutki będą tragiczne.

Około godziny 18 byliśmy już na hali gdzie miał odbyć się koncert. Za kulisami kręciło się mnóstwo ludzi, dyrektorów, pomocników i pracowników obsługi. Po półgodzinnej rozmowie z menadżerem, który podawał ostatnie szczegóły show udaliśmy się do garderoby. Chłopy ganiali w kółko w poszukiwaniu kogoś lub czegoś a ja siedziałam nie mając co ze sobą zrobić.

- i jak ci się podoba ? Coś nie masz zbyt radosnej miny – chłopak objął mnie w pasie zmniejszając odległość między nami.

- podoba, podoba , ale wiesz, że dziwie się czuję gdy nie mam co robić – uśmiechnęłam się kładąc swoją dłoń na jego policzku – na pewno wypadniecie rewelacyjnie.

- mam nadzieję, nie chciałbym Cię zawieść –usta Harrego dotknęły moich. Chłopak usiadł na kanapie przyciągając mnie do siebie. Usiadłam na jego kolanach nadal go całując. Uwielbiałam w Harrym to, że zawsze potrafił mnie rozpalić. Chwile wzmożonej namiętności zdarzały nam się dość często i w niezbyt oczekiwanych momentach. Najczęściej kończyły się interwencją osób trzecich jak i skończyło się tym razem. W drzwiach stanęli chłopcy, menadżer i mama Harrego. Natychmiast zerwałam się na równe nogi układając sobie włosy. Mój chłopak zawstydzony podszedł do chłopaków puszczając mi oczko na dowidzenia.

- A ty kochana chodź ze mną – powiedziała mama Harrego. Była bardzo miłą i opiekuńczą kobietą – Będziemy oglądały koncert stąd bo – zawiesiła się – bo nie zrobili żadnego oddzielnego sektora – uśmiechnęła się do mnie a ja grzecznie przytaknęłam. Koncert rozpoczął się drugim singlem „Na na na”. Zza kulis można było zobaczyć ogromny, śpiewający wraz z chłopakami tłum. One Direction jako jedne z nielicznych zespołów mieli tak bardzo oddanych fanów. Wiele twarzy widziałam po raz kolejny. Po skończeniu chłopcy uciszyli publiczność na tyle ile się dało by powiedzieć parę słów. Nasłuchiwałam uważnie co mają do powiedzenia.

- Dzisiaj jest dla nas dość wyjątkowy dzień, nie tylko dlatego, że możemy się z wami spotkać, ale też dlaczego, że jest z nami osoba, która dla każdego z nas jest szalenie ważna – powiedział Louis.

- Możecie wierzyć lub nie, ale osoba, którą chcemy wam oficjalnie przedstawić zmieniła całe moje życie i za to jestem jej bardzo wdzięczny – dopowiedział Harry.

-Następną piosenkę chcielibyśmy zadedykować właśnie jej – dodał Liam.

- Nasza przyjaciółka, siostra, czasem jest dla nas jak mama – zaśmiał się Zayn. Na scenę wstawiono wysokie krzesło. Stojąc tam zastanawiałam się stale o kim mowa. Pierwszą osobą jaka przychodziła mi na myśl była mama Harrego, która własnie stała obok mnie. Mój chłopak dostał właśnie do rąk ogromny bukiet kwiatów.

- Tak więc by dłużej nie przeciągać mam ogromną przyjemność przedstawić wam moją największą miłość i oficjalną wybrankę serca – Harry zaśmiał się cicho – Julie White. – Chodź kochanie do nas – dodał Harry patrząc wprost na mnie. Stałam tam nie mogąc ruszyć się z miejsca

 

 

Mam nadzieję, ze się podoba i niedługo kolejne :) KOMENTUJCIE, dziekuję za wszystkie miłe słowa o blogu i pozdrawiam <3


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (26) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 12

niedziela, 09 października 2011 14:09

- Jak to ? Przecież to sterta bzdur! - powiedziałam głośniej. Wzrok mojej mamy zwrócił się ku schodom, z których właśnie schodził Louis.

- Co się stało? – zapytał zatroskany po czym przekierował swój wzrok w stronę mamy.

- Dzień dobry Pani, jeszcze raz dziękuję za nocleg – uśmiechnął się i ponowie zwrócił się w moją stronę.

- Nie to nic takiego – powiedziałam z ironią w głosie chowając gazetę pod stół.

- No pokazuj – powiedział radosny Lou starając się wyrwać mi magazyn.

- Serio, to nic takiego, popatrz są gofry – uśmiechnęłam się próbując zbić go z tropu.

- Nie odpuszczę – powiedział i zaczął mnie łaskotać. Każdy wiedział że to najlepszy sposób by wydusić ze mnie informacje. Chcąc, nie chcąc oddałam mu gazetę. Ciekawa byłam jego reakcji, ale on nie przejął się ani trochę i pożerając swoje śniadanie uśmiechał się do kartek magazynu.

- Z czego się cieszysz? Ja jestem załamana a ty tak po prostu się śmiejesz ? – spojrzałam na niego przerażonym wzrokiem.

- Wyluzuj tak było, jest i będzie. Jesteś częścią naszego życia, będziesz po celownikiem paparazzich.

- Ale to same brednie, co jeśli Harry się dowie? – pierwszy raz od dawna wypowiedziałam to imię. Czułam się dziwnie, ale za każdym razem kiedy to mówiłam czułam się po prostu bezpiecznie – A moje przyjaciółki ? Wiem, ze ty i reszta zdążyliście się do tego przyzwyczaić, ale ja nie – brnęłam dalej idąc za chłopakiem do salonu.

- Mała – położył mi ręce na ramionach – to nie pierwszy artykuł o Tobie i na pewno nie ostatni. Harry wie jak to działa i nie uwierzy, a przyjaciółki ? Cóż, będą dumne, że wyrwałaś takich przystojniaków – zaśmiał się podnosząc brew. Nadal nie dowierzałam w cudowny humor przyjaciela. Wiedziałam, że plotki o chłopakach pojawiły się w brukowcach, ale nie dotyczyły nigdy one ani mnie ani moich bliskich. Lou podprowadził mnie do okna i odchylił zasłonę.

- Spójrz – powiedział wskazując ręką na tłum wystający pod domem.

- No tego chyba już za wiele !-  patrzyłam z niedowierzaniem i wściekłością na cyrk, który wyprawiał się pod drzwiami. – Nadal uważasz, że to normalne i wszystko jest okej ? – spytałam retorycznie zasłaniając okna.

- Jesteś częścią tego. Przykro mi, że wchodzisz w to tak z dnia na dzień, ale nie zatrzymasz tego. – złapał mnie za nos i delikatnie szarpnął. – Chyba, że na rok wylecisz do Meksyku, wtedy masz szansę, że wszyscy zapomną – zaśmiał się – a teraz leć na górę ubierz się i w drogę – puścił mi oczko i zaczął wynosić bagaze do samochodu. Widziałam jedynie błyskające flesze i nagłą radość fanek na jego widok. Natychmiast przebrałam się i umalowałam. Patrząc w lustro nie mogłam uwierzyć jak wiele zmieniło się przez ten rok. Z małej dziewczynki stałam się kobietą. Dumną i pewną siebie. Po ostatnich poprawkach, udałam się na dół.

- Mamo – zawołałam – będziemy lecieć – podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam.

- A ja będę tęsknić – powiedziała z żalem w głosie, ze znowu ją zostawiam.

- Oj został ostatni miesiąc wakacji i wrócę na stare śmieci – zaśmiałam się, ucałowałam ją i ruszyłam do wyjścia.

- Tylko proszę uważajcie na siebie i ucałuj Louisa ode mnie – uśmiechnęła się i pomachała mi ostatni raz. Gdy otworzyłam drzwi stanęłam jak osłupiała. Grupy reporterów i setki fanek otoczyły mnie całą. Przez pierwsze sekundy nie mogłam zrobić nawet kroku. Słyszałam miliony pytań i komentarzy, ale nie byłam w stanie nic powiedzieć. Czyjaś dłoń zacisnęła się w mojej i ciągnęła mnie w stronę ulicy. To był Louis. Położył mi dłoń na ramieniu i zasłaniając mnie ruszył przez tłum do samochodu.

- Dziękuję – wyszeptałam mu do ucha.

- Nie ma za co. – uśmiechnął się chłopak i otworzył przedmą drzwi. Natychmiast wpadłam do samochodu zapięłam się pasami i czekałam tylko aż odjedziemy . Poczułam szarpnięcie, usłyszałam pisk opon i już mogłam czuć się bezpiecznie.

- Już jest dobrze, już wracamy – powiedział uspokajając mnie Louis. Nagle poczułam znów jego dłoń na swojej. Natychmiast ją zabrałam. Czasami miałam wrażenie, że Louis zapominał o granicy przyjaźni między mną a nim, a może po prostu był taki czuły do wszystkich ? Sama nie wiedziałam , ale wolałam zachowywać pewien dystans.

- Louis czy Harry dzwonił do ciebie ? – zaczęłam niepewnie jeszcze nie do końca świadoma wszystkiego co stało się w ostatnich 20 minutach. – nawet nie mogę się z nim skontaktować, bo ten durny telefon znów się popsuł. – powiedziałam oburzona i wskazałam na telefon leżący przy szybie.

- Tak, u niego wszystko okej. Chciał z Tobą gadać , ale powiedziałem, że raczej nie jesteś zainteresowana a po za tym spałaś już .

- Słucham !? – uniosłam głos – trzeba było mnie obudzić Lou. Wiedziałeś o tym, że chce z nim pogadać.

- Skąd mogłem to niby wiedzieć ? – spytał zdziwiony.

- Dobra nie ważne – powiedziałam kończąc temat. Podróż minęłam nam w dość cichej atmosferze. Po pięciu godzinach byliśmy w końcu na miejscu. Podjechaliśmy pod bardzo dobrze mi znaną kamienicę a uśmiech od razu pojawił się na mojej twarzy. Natychmiast wybiegłam z samochodu i ruszyłam do kamienicy.

- Hej – weszłam do mieszkania, w którym nie dostrzegłam nikogo.- jest tu ktoś ?

Zza drzwi sypialni ujrzałam jednego z chłopców.

- Ej ! nasz kwiatuszek wrócił !- krzyknął Niall poczym rzucił się w moim kierunku biorąc mnie na ręce i mocno przytulając. Uwielbiałam go i dopiero teraz dotarło do mnie jak bardzo za nimi tęskniłam.

- No witam, witam ! – uśmiechnęłam się na jego widok – pewnie jesteś głodny, zaraz zrobię coś do jedzonka okej ? – zaśmiałam się i zmierzwiłam mu włosy.

Za drzwi wyłonili się teraz Liam i Zayn.

- siemaneczko! –Zayn podszedł do mnie i poklepał mnie po ramieniu.

- I co tyle ? – zaśmiałam się – miałam tu już nie wrócić  a ty mnie klepiesz jak kumpla po meczu !? – spojrzałam wymownie i wtuliłam się natychmiast w jego umięśniony tors.

- A ja ? – za jego pleców wyrósł Liam, który domagał się uścisku. Po oderwaniu się od Zayna wskoczyłam na Liama a on kręcił mną dookoła.

- Niezłego starach nam napędziłaś wariacie –zaśmiał się dając mi prztyczka w nos. Liam był naprawdę kochanym chłopcem. Gdy podniosłam wzrok ujrzałam jego. Mój chłopak, teoretyczny ideał stał z różą w mojej ukochanej kraciastej koszuli. Podeszłam do niego i przytuliłam się. W jednej minucie zapomniałam o wszystkim o co się stało. Tak bardzo brakowało mi jego dłoni, jego dotyku, jego ciała. Kwiat wypadł z jego rąk a te spoczęły na mojej tali.

- Przepraszam – wyszeptał skruszony – i dziękuję, że wróciłaś .Tęskniłam, teraz tak naprawdę to poczułam. Ujął moje twarz w swoje dłonie.

- Wybacz mi to, jestem idiotą, skończonym dupkiem wiem, ale nie potrafię – w tym momencie zamknęłam mu usta pocałunkiem. Z moich oczu pociekły strumienie łez.

- Nigdy więcej nie pozwolę byś cierpiała, płakała i martwiła się z mojego powodu. Obiecuję, , teraz stanę na wysokości zadania- powiedział i pocałował mnie w czoło.

- Dobrze – otwarłam mokre policzki.

- Wiecie – zwróciłam się do chłopaków – chyba należało by pomóc Louisowi, który od dobrych 20 minut stoi na dole otoczony pismakami i napalonymi fankami. – chłopcy natychmiast ruszyli w stronę drzwi.

 

------------------------------------------------- 

Kochani przepraszam was z całego serca za tę długą przerwę w pisaniu. Absolutnie nie zapomniałam o blogu, ale miałam teraz obóz integracyjny i mnóstwo nauki i nie dałam rady, ale nie zapomniałam o blogu i o was. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina (: Obiecuję poprawę i będę pisać teraz na bieżąco! Dziękuję jeszcze raz za wsparcie i że tyle osób czyta moje wypociny. Dzięki wielkie, pozdrawiam autorka.<3


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (23) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 11

piątek, 09 września 2011 14:53

W tym samym momencie, gdy odłożyłam słuchawkę do samochodu zawitał Lou. Podał mi lody czekoladowe i różową łyżkę.

- Mam nadzieję, że to poprawi ci humor, choć na chwilę. Jesteś pewna, ze chcesz wracać?

- Nie wiem, właśnie w tym jest sęk – mówiłam otwierając pojemnik lodów – nie chcę stąd wyjeżdżać, ale nie chce na niego patrzeć. Okazał się zwykłą świnią.

Louis zgasił auto wyjmując kluczyki ze stacyjki i usiadł przodem do mnie.

- Słuchaj wiem, że teraz może wydawać się to dla ciebie jak koniec świata i nie chcę go usprawiedliwiać w żaden sposób, ale on naprawdę Cię kocha. Wiem, jeżeli kocha to nie powinien robić tego, co zrobił, ale nikt nie jest idealny – powiedział pożerając swojego Snickersa. – Każdy z nas potrzebuje drugiej szansy, bo ludzie się zmieniają i trzeba w to wierzyć. – Uśmiechnął się zachęcająco Louis.

- Wiem, ale to tak boli. Jestem rozdarta. Kocham Go i nie myślę nawet, że nie mielibyśmy być razem, ale tak się nie robi. – powiedziałam i podstawiłam Louisowi miskę lodów pod nos.

Siedzieliśmy tak przez jeszcze przez kilka godzin, rozmawialiśmy, jedliśmy lody i śmialiśmy się. Przyjaciel Harrego z każdą minutą utwierdzał mnie w przekonaniu, żebym nie wyjeżdżała.

- Po za tym pomyśl co zrobią chłopaki jak wstaną a ciebie nie będzie ? Oni naprawdę Cię polubili, zresztą ja też – uśmiechnął się do mnie oblizując palce brudne od lodów.

- Ja ciebie też, chłopaków zresztą tak samo. Są rewelacyjni. – na samą myśl o wszystkich wspomnieniach uśmiechałam się do siebie.

- Harry też jest, i sama wiesz o tym najlepiej. Nie warto skreślać tego co tak długo budowaliście przez jedną wpadkę. Wiem, że mu wybaczysz i w głębi serca już to zrobiłaś.

- Za dobrze mnie znasz – mówiłam patrząc na chłopaka zafascynowana – ale masz rację. Chciałabym żeby on wiedział że zrobił źle. Jeśli tak szybko mu wybaczę jest większa szansa, że zrobi to znowu. – patrzyłam zamyślona przed siebie.

- Dobra, ale musimy cos w końcu zrobić – spojrzał na mnie Louis oczekując decyzji – wracamy do Ciebie czy do nas do domu ?

- Wiesz jeśli już i tak wyruszyliśmy mam pomysł, pojedźmy do mnie – zobaczę się z mamą wymienię ubrania, ty prześpisz się po podróży, nabierzesz sił i po obiedzie wyruszymy z powrotem. Co ty na to ? – uśmiechnęłam się by zachęcić go do rzuconego pomysłu.

Po dłuższych naleganiach z mojej strony – uległ. Przed nami było jeszcze kilka godzin i starałam się umilać Louisowi towarzystwo jak tylko mogłam. Przez większość drogi rozmawialiśmy, śpiewaliśmy i opowiadaliśmy sobie historie z dzieciństwa. Poniekąd Lou był dla mnie jak starszy brat. Zawsze czuwał żebym była bezpieczna, gdy przychodziło co do czego stawał po mojej stronie. Taki anioł stróż. Starałam się być ‘aktywna ‘ jak najdłużej jednak koło trzeciej nad ranem, nawet nie wiem jak – zasnęłam. Po chwili poczułam jak przyjaciel przykrywa mnie swoim swetrem. Lubiłam jego zapach. Pachniał po prostu jak Lou co sprawiało, że czułam się bezpieczna. Wydawało mi się idiotyczne, że jeden sweter potrafi wywołać w człowieku pewne uczucia – a jednak.

Gdy się obudziłam byłam w swoim dawnym łóżku. Nic się tu nie zmieniło. Miliony plakatów na ścianach i budzik przy łóżku wyglądający jak pluszak. Natychmiast wstałam ubierając na siebie szlafrok i ciepłe kapcie i zeszłam na dół. Brakowało mi widoku jaki zastałam w kuchni. Mama robiąca śniadanie i tańcząca w rytm starych przebojów. Zawsze taka radosna, nawet z rana. Podeszłam do niej a on uśmiechnęła się miło na mój widok.

- Hej mój śpiochu – ucałowała mnie w czoło. – Robie właśnie dla ciebie gofry, rano kupiłam dżem truskawkowy jak lubisz.

- Jesteś kochana – zaśmiałam się i usiadłam przy stole w kuchni. – Gdzie jest Louis? – rozejrzałam się po salonie, jednak nikogo nie widziałam.

- Położyłam go u mnie w pokoju a ja spałam dzisiaj na kanapie, uznałam że nie będę hałasować wam na górze a Louis powinien był porządnie się wyspać – jak przyjechaliście wglądał na okropnie zmęczonego. I mam dla ciebie coś jeszcze – jej uśmiech momentalnie zniknął. Położyła przede mną jednego z codziennych szmatławców – inaczej nie dało określić się tego rodzaju pism.

Nie mogłam uwierzyć. Wielki nagłówek z napisem „ MIŁOŚĆ CZY PRZYJAŹŃ? CZY TO KONIEC ONE DIRCTION?” od razu przykuł mój wzrok. A to był dopiero początek. Gdy obróciłam kartki gazety na podaną ponieżej stronę przeżyłam szok. Wszędzie widniały zdjęcia moje i Louisa. Było tu wszystko. Jak siedzieliśmy przed domem szukając Harrego, nasze zdjęcia gdy odjeżdżaliśmy sprzed kamienicy, zdjęcia ze stacji benzynowej i w końcu sprzed fotografie jak Lou niósł mnie śpiącą do domu. Siedziałam patrząc na mamę i zaniemówiłam nie mogąc wyrwać się z tego koszmaru.


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (24) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 10

czwartek, 01 września 2011 20:59

- Julie do cholery! – Stanęłam a przede mną wyrósł Louis. Nie mógł uwierzyć, w jakim stanie mnie widzi. Zmęczona, zapłakana i trzęsąca się z zimna. Czułam się potwornie.

- Hej mała – położył mi dłonie na twarzy, – co się stało? Nie płacz proszę - starał się uspokoić mnie Louis.

- On z nią tam był, siedziałam w pokoju, chciałam spać – mówiłam trzęsącym się głosem pełnym żalu – a oni tam weszli, nie widzieli mnie, potem wstałam i wyszłam dopiero wtedy Harry zobaczył, że to byłam ja. – Coraz bardziej plątał mi się język a płacz wzmagał się coraz bardziej. Chłopak założył mi marynarkę, którą miał na sobie i mocno przytulił do siebie. 

- Proszę nad wszystko, nie płacz. To nie ty powinnaś to robić, jeżeli to zrobił jest skończoną ciotą, która nie wie co traci – pocieszał mnie Louis głaszcząc moje włosy. – Możesz robić wszystko śmiać się, krzyczeć, bić mnie, rozwalić kosz na ulicy, wszystko najwyraźniej wezmę winę na siebie – uśmiechnął się chłopak, – ale nie płacz. Lepiej?

- Jak ma być mi lepiej? Właśnie mój chłopak zdradził mnie na moich oczach. Chyba najlepiej będzie…- zawiesiłam głos -  jeśli dzisiaj wrócę do domu. – Spojrzałam na Louisa. Chłopak obszukał kieszenie i dał mi kluczyki.

- Zawiozę cię, idź do samochodu, ja tylko powiem Niallowi, że się zmywamy – poklepał mnie po plecach i pobiegł na górę.

Usiadłam w vanie, starając się doprowadzić się do pierwotnego stanu chodź było to bardzo ciężkie. Gdy odwróciłam głowę przy szybie stał on. Prosił, błagał mnie bym z nim porozmawiała, ale byłam nieugięta. I kolejne strumienie łez zaczęły spływać po moich policzkach. On też płakał. Całe szczęście przy samochodzie pojawił się Louis.

- Stary idź na górę. – Pokierował chłopak Harrego w kierunku mieszkania.

- Słucham!? Tam jest moja dziewczyna – pokazał palcem na mnie – chcę z nią porozmawiać.

- Na pewno nie w tym stanie i nie teraz, błagam Cię wróć do domu, chyba na dzisiaj wystarczająco pomieszałeś. – Nalegał Louis.

- Jedźmy proszę! – Krzyknęłam przez łzy do przyjaciela.

- Stary serio idź do domu! Zobaczymy się w poniedziałek. – Dodał Lou wsiadając do samochodu.

- Nie Julie, proszę Cię. – Krzyczał Harry – przepraszam!


Nie trafiały do mnie jego słowa. Nie trafiało do mnie nic. Moje serce krwawiło a dusza i oczy płakały. Usłyszałam jedynie ryk silnika i pisk opon. Widziałam oddalający się dom, w którym zabawa nadal trwała w najlepsze. Oparłam się o szybę, patrząc jak kolejne znane mi miejsca znikają za oknami samochodu.

- Chłopaki. Nie, nie ma mnie. Proszę zabierzcie Harrego z ulicy. Chłopaki. Nie kurde nie ma mnie – Louis krzyczał coraz głośniej do telefonu. – Tak. Harrego! Co za idioci – dodał rozłączając połączenie– Są tak wstawieni, że jakikolwiek kontakt graniczy z cudem. Musimy jeszcze tylko zatankować i ruszamy do ciebie. Może zadzwoń do mamy, że jutro rano będziemy na miejscu. – Uśmiechnął się do mnie. Tacy ludzie jak Louis powodowali, że chce wstać mi się rano i żyć. Zawsze w życiu widział pozytywną stronę, nie martwił się nawet jak szło beznadziejnie. Wiedział, że po każdej burzy wychodzi tęcza.

Po omacku szukałam telefonu. Kiedy w końcu go znalazłam nie miałam wątpliwości, do kogo pierwszego zadzwonić? Anna. Pierwsza myśl, jaka była w mojej głowie. Wybrałam jej numer, wiedziałam, że znienawidzi mnie za to, że o tej godzinie do niej dzwonię, ale teraz tylko ją chciałam usłyszeć.

- Halo – usłyszałam zaspany głos przyjaciółki.

- Anna, właśnie jestem w drodze do domu. To długa historia. – Mówiłam nadal zapłakanym głosem. – Ale Louis jest ze mną, więc będzie okej.

- O matko, nie martw się kotku. Przyjdę do ciebie najwcześniej się da. Kocham Cię i bądź silna. - powiedziała dziewczyna po czym usłyszałam dźwięk rozłączonej rozmowy.

 

-------------

Wiem że musieliście czekać trochę na to az dodam nowy rodział ale mam nadzieję że się opłacało. Następne już sie piszą, będę starała się dodawać na bierząco, ale wiadomo teraz szkoła i będzie ciężej. Powodzenia w nowym roku szkolnym :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (27) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 9

wtorek, 30 sierpnia 2011 21:51

- Wiem, już Liam mi o niej opowiedział. Chyba jednak pójdę się położyć, gdyby coś się działo przychodź. I dziękuję za rozmowę, – po czym zniknęłam za drzwiami. W środku impreza rozkręciła się na dobre, część gości kompletnie pijana leżała porozkładana po kątach. Po drodze minęłam wiele pijanych ‘trupów’ oraz całujących się par. Gdy weszłam do naszej sypialni byłam wdzięczna, ze nie ma tam nikogo. Zgasiłam światło i położyłam się na boku i jedyne, o czym marzyłam to zasnąć. Tak dziwnie czułam się leżąc tu sama. Jednak odpoczynek nie był mi dany. Usłyszałam tylko dźwięk otwierających się drzwi. W ciemnościach trudno było kogoś dostrzec, jednak od razu rozpoznałam głos jednej z osób. To był Harry. Prowadził kogoś za sobą. Najwyraźniej jeszcze nie zauważył, że tu byłam. Wszedł do pokoju z objętą w pasie z Katie – byłą dziewczyną. Jedna z jego rąk wędrowała po jej pośladkach, a jej usta całowały jego szyję. Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa, jednak poczułam jak pierwsza łza spływa po moim policzku. Wstałam, zabrałam swój telefon, otarłam łzy i ruszyłam w kierunku drzwi, przy których znajdował się chłopak ze swoją kochanką. Dopiero teraz zauważyli, że ktoś był w pokoju. Dopiero teraz Harry zrozumiał, kim była ta osoba. Odwróciłam się, po mojej twarzy spływały potoki łez z makijażem. Patrzył na mnie, ale ja nie mogłam dłużej patrzeć na niego. Natychmiast ruszyłam w stronę głównego wyjścia.

- Kurwa mać – usłyszałam z pokoju. Nie chciałam tu być, nie chciałam z nim rozmawiać, ani na niego patrzeć. Nie zdawałam sobie sprawy gdzie i po co idę, oczy wylewały potoki łez, ręce trzęsły się a serce waliło niczym młot. Nie wierzyłam, nie chciałam, nie to musiał być błąd po prostu go z kimś pomyliłam – ta myśl cały czas przewijała się przez moją głowę. Musiałam wyjść, chciałam jak najszybciej obudzić się i zdać sobie sprawę, że to wszystko było wytworem mojej durnej wyobraźni.

- Julie stój. – Słyszałam za sobą czyjś głos.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (18) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 8

wtorek, 30 sierpnia 2011 21:49

Nie miałam do niego pretensji, że to powiedział, ani nie byłam zła, jednak coś we mnie pękło i po raz pierwszy od przyjazdu tutaj zdałam sobie sprawę, że nie tak to miało wyglądać. Siedziałam na kanapie patrząc ślepo w białe ściany. Wiele pytań w mojej głowie czekało na sensowną odpowiedź. Co tu robię? Czemu mając kochającego chłopaka jeszcze narzekam? Czy wolałabym wrócić do domu? Ciągłą radość, która gościła we mnie i na mojej twarzy nagle zastąpił niepokój i niepewność. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi i stojący pod nimi dostawca. Odebrałam ‘przesyłkę’, zapłaciłam i grzecznie podziękowałam. Rozpakowanie przekąsek i ustawienie niezbędnych talerzy i kubków zajęło mi koło godziny. Musiałam zacząć się śpieszyć o ile sama chciałam być gotowa przed przyjściem gości. Oczywiście chciałam pokazać się z jak najlepszej strony. Na dzisiejszy wieczór wybrałam małą czarną, obciskającą sukienkę, do której dobrałam złoty, długi naszyjnik i czarne szpilki. Rozłożyłam długie loki na ramionach a po ustach przeciągnęłam nowym truskawkowym błyszczykiem.

Około 18 zaczęli się zbierać się zaproszeni goście. Ale ja czekałam tylko na naszą fantastyczną piątkę. W końcu kilka minut po 18.30 w drzwiach stanęli chłopcy. Byli niesamowicie zaskoczeni widokiem, jaki zastali w domu. Nie kryli swojego szczęścia. Widziałam, że chyba tego właśnie potrzebowali. Powrotu, choć na chwilę do starego życia. Harry poszedł do mnie całując mnie na powitanie.

- Sama to wszystko zrobiłaś? – Patrzył na mnie nie dowierzając we wszystko.

- No z małą pomocą waszych notatników, ale po za tym całkiem sama. – Uśmiechnęłam się jednak jego wzrok wędrował po całej sali.

- Jesteś moim bohaterem – podarował mi buziaka w czoło i ruszył w głąb pokoju by przywitać się ze wszystkimi. Dawno nie widziałam go aż tak radosnego. Po chwili zobaczyłam, że znalazł się właśnie w objęciach długonogiej blondynki, która przeszywała mnie wzrokiem.

- Nie martw się, to jego była, ale nie groźna.- Usłyszałam nad uchem głos Liama, który podał mi drinka.

- Nie martwię się. Jeszcze – starałam się ukryć zazdrość, która ze mnie tkwiła.

- Jesteś niesamowita. Dziękuję ci za zorganizowanie tego wszystkiego. Nie wiem skąd wziął ci się ten pomysł, ale jest idealnie. – Powiedział i zmierzwił mi włosy.- I pięknie wyglądasz. – Uśmiechnął się, po czym dołączył do dawno niewidzianych przyjaciół. I tak mijały kolejne godziny a impreza rozkręcała się coraz bardziej. Cały czas dokładałam przekąsek i dolewałam napoi, nie chciałam by chłopcy w ich wieczór zadręczali się tym. To była ich noc.

Stojąc pomiędzy setkami ludzi nagle poczułam się bardzo samotna. Starałam się znaleźć wzrokiem mojego chłopaka jednak nie udało mi się to. Na swoim ramieniu poczułam czyjś dotyk.

- Hej, gdzie Harry? – Krzyknął do mnie Louis. Wzruszyłam ramionami na znak ze nie wiem. Lou nie dał za wygraną. Widział, że mój humor nie jest najlepszy, złapał mnie za rękę i wyprowadził przed kamienicę, w której mieszkaliśmy.

- Siadaj. – Wskazał miejsce na schodkach obok siebie. – Co jest?

- Nie nic, - chciałam oszukać jego i samą siebie - nie wiem tylko gdzie jest Harry a kiedy ostatni raz go widziałam był w objęciach jednej z panienek.

- Chyba nie myślisz, że on... – Urwał mi w połowie zdania chłopak

- Nie, absolutnie.- Przerwałam wszelkie domysły - Nawet nie biorę tego pod uwagę.

- Dzięki… wiesz, za tą imprezę. Tego mi było potrzeba. – Uśmiechnął się do mnie i objął mnie ramieniem – i nie martw się, pewnie zaraz się znajdzie.

- Tak naprawdę ze względu właśnie na ciebie zrobiłam to wszystko. Ty podsunąłeś pomysł – uśmiechnęłam się niepewnie do chłopaka. Siedzieliśmy tak jeszcze przez minutę. Nagle naszym oczom ukazał się widok, którego się nie spodziewałam i na pewno nie chciałam zobaczyć. Harry z blondynką, którą widziałam na początku imprezy spacerowali po przeciwnej stronie ulicy trzymając się za ręce.

- Znam ją, to Katie. Jego była dziewczyna. – dodał wbijając mi nóż w plecy Louis.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 7

niedziela, 28 sierpnia 2011 13:22

Podczas porannej rozmowy z Louisem wpadłam na pomysł, który miał uszczęśliwić wszystkich chłopców. Postanowiłam zorganizować imprezę-niespodziankę, zaprosić ich przyjaciół. Dlatego też rankiem, gdy wszyscy spokojnie jedli śniadanie udałam się do ich pokoi i postanowiłam zabrać notatniki z numerami telefonów. Możliwe, że nie postąpiłam do końca fair, ale inaczej nie udałoby mi się zorganizować niespodzianki. Wiedziałam, że chłopcy nie zaglądają do nich zbyt często, a jak wrócą już do domu dawno odłożę je na miejsce jakby nic się nie stało – mój chytry plan wydawał się idealny.

Od razu udałam się do jednego z pobliskich parków. Siedząc przez trzy godziny obdzwoniłam wszystkich ludzi, których numery znalazłam. Znajomi chłopców byli bardzo życzliwi, a pomysł z imprezą wydał im się świetny. Zaprosiłam ich na godzinę 18, chłopcy mieli wrócić o 18.30. Siedząc tak zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego jak dawno nie kontaktowałam się ze swoimi przyjaciółmi. Mój świat zaczął obracać się tylko wokół zespołu. Postanowiłam to zmienić chodź doskonale wiedziałam, że nie będzie to łatwe. Siedząc w parku, widząc spacerujących przyjaciół, małżeństwa z dziećmi i pary zakochanych ogarnęłam mnie samotność. Od razu sięgnęłam po telefonu i wybrałam numer mojej najlepszej przyjaciółki – Anny. Ona, jako jedna z nielicznych zawsze mnie rozumiała i nigdy nie oceniała. Wiedziałam, że będę musiała jej wiele wyjaśnić, ale miałam nadzieję, że wybaczy mi wszystko. Serce biło mi jak oszalałe.

- Słucham? – Usłyszałam dziewczęcy głos w słuchawce. Nie wiedziałam, co powiedzieć – przeprosić czy powiedzieć cześć. W końcu postanowiłam przemówić, mimo iż w gardle miałam gulę.

- Hej Anna, mówi Julie. – Odezwałam się cicho.

- O jejku to ty! – Uśmiechnęłam się słysząc jej radosny głos – tak się cieszę, że zadzwoniłaś. Starałam się z Tobą połączyć, ale miałaś niedostępny numer. Co się dzieję? Jak Ci się podoba w Londynie? Widziałam Twoje zdjęcia z chłopakami.

- No fajnie. Mnie i Harremu układa się całkiem dobrze, a z tego, co widzę to chłopcy mnie polubili, z czego się cieszę. Dzisiaj postanowiłam zorganizować dla nich imprezę, zadzwoniłam do wszystkich ich przyjaciół, mam nadzieję, że będzie im się podobać. A tak ogólnie to nic się nie dzieje.

- O to miło z Twojej strony, na pewno będą zachwyceni. – Zawsze, ale to zawsze wiedziałam, że Anna poprze mnie w jakiejkolwiek decyzji, którą podejmowałam.

- Kochanie, zadzwonię do Ciebie jutro jak wstanę. Bardzo za Tobą tęsknie. – Wyszeptałam do słuchawki. Brakowało mi jej i to szalenie.

- Ja za Tobą też. Do zobaczenia niedługo. Papa. – Po czym słyszałam już tylko dźwięk rozłączonej rozmowy. Ulżyło mi po rozmowie z nią, cieszyłam się, że nie miała mi za złe tego, że wyjechałam, chociaż wiem, że nie była z tego powodu zachwycona.

Jedyne, co musiałam jeszcze przygotować to jedzenie i alkohol, którego potrzebowałam w dużych ilościach. To miała być impreza, której chłopcy nie zapomną lub nigdy nie będą pamiętać. Chciałam żeby naprawdę dobrze się bawili. Tylko po to było to wszystko. Jedzenie, napoje i całą resztę postanowiłam zamówić przez Internet by zaoszczędzić czas, którego już i tak zostało niewiele.

Po powrocie do domu na stole w kuchni znalazłam jedynie kartkę z napisem „ Kocham Cię mała. H.<3”. Uśmiechnęłam się na jej widok, – co by nie powiedzieć Harry był romantyczny i słodki. Od razu zabrałam się do pochowania wszelkich cennych przedmiotów, które mieliśmy w domu. Doskonale wiedziałam jak przebiegają imprezy tego typu, więc uznałam, że tak będzie bezpieczniej. By umilić sobie sprzątanie pokoi włączyłam radio, w którym chłopcy akurat mieli wywiad. Jak zawsze byli zabawni, mili i w pewien sposób fascynujący. W końcu padło pytanie, na które czekałam, ale jednocześnie, którego szalenie się bałam. Usiadłam na oparciu i wsłuchiwałam się w głos reporterki.

- Chłopcy powiedzcie, bo chyba wszyscy fani tego pytania oczekują najbardziej, który z was jest singlem, a który zajęty?

- Ja jestem wolny – oparła Niall z irlandzkim akcentem.

- Ja również – powtórzy po nim Zayn

- Ja mam kogoś na oku, ale nie będę nic mówił by nie zapeszyć – wybrnął Liam.

- A ja oficjalnie jestem wolny – zaśmiał się Louis.

- Ja także – dodał po nim Harry.

- Oficjalnie – wyszeptał Niall.

- Tak, teoretycznie czy praktycznie, oficjalnie czy nie – jestem singlem. – Harry brnął dalej.

 

----------------------

No więc oto 7 rozdział :) Starałam się sprawdzić wszystkie błędy i ich unikać, jeśli nie udało mi się to to przepraszam :) Mam nadzieję, że się podoba :D


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 6

sobota, 27 sierpnia 2011 16:35

Jak co dzień budzik wyrwał mnie z kolejnego cudownego snu . Po otworzeniu oczu spojrzałam na moje słoneczko leżące obok mnie, pocałowałam go w policzek i udałam się po cichu do kuchni. Pierwszy zaskoczeniem jakie czekało mnie tego dnia stało właśnie w kuchni.

- O hej wstałaś – pomachał do mnie pijący mleko z wielkiej butli Louis.

- No jak zawsze – uśmiechnęłam się i spytałam – A co ty tu robisz ? zazwyczaj trzeba się na trudzić by wyrwać cię z łóżka. Zaśmiałam się i zaczęłam szperać po kuchennych szafka w poszukiwaniu miastek, płatków i mleka by przygotować chłopakom śniadanie.

- A nie spałem wogole, nie mogłem.- nagle wyraźniej posmutniał. Widząc jego minę odłożyłam wszystko na kuchenny blat i zwróciłam się do niego.

- Coś się stało? Chcesz pogadać ? – naprawdę martwiłam się o niego, od kilku dni zdecydowanie nie był sobą ale jak to Lou starał się zachować pozory że wszystko jest okej.

- Nie wiem sam co się dzieję, wiem że może brzmieć to dziwacznie ale rozmawiałem wczoraj z mamą. Prosiłem by dała mi do telefonu Lottie – to moja słodsza siostrzyczka. Nie chciała ze mną gadać. Jest wściekła że nie ma mnie w domu. Kolejny raz opuszcze przedstawienia siostry w szkole, kolejny raz nie będzie mnie na urodzinach przyjaciela i kolejny raz nie będę mógł spędzić z Hannah walentynek. Ale i ja i oni wiemy ze to jest moje marzenie i nie mogę z niego zrezygnować. Bo teraz to nie tylko ja ale my - cała piątka. – spojrzał na mnie stale przygnębioną miną i a w jego głosie można było słyszeć niemoc.

- Louis pamiętaj że ciężko jest znaleźć złoty środek by pogodzić wszystko co kochamy, ale jesteś silny. Oni, twoja rodzina, przyjaciele, dziewczyna czują to samo jest im ciężko bez ciebie tak samo jak tobie bez nich ale oni chcą twojego szczęścia. A teraz znalazłeś je tutaj w swoich marzeniach. Obiecuję Ci że najbliższy wolny moment wsiadamy do vana i jedziemy do Doncaster. – uśmiechnęłam się do niego aby trochę rozładować napięcie a następnie wskazałam na zdjecie chłopaków przyczepione na lodówce – oni czują to samo co ty, też są rozdarci. To chwilowy kryzys, rozumiem Cię. Lottie jest jeszcze malutka ona nie rozumie co przeżywają inni i co przeżywasz ty, ale jestem pewna że wie że to co robisz sprawia  ci radość i pewnie chwali się na przerwach ze jej brat to TEN Louis Tomlinson z One Direction i cieszy się razem z Tobą. Dasz radę, wierze w to – położyłam dłoń na jego ręce by dodać mu otuchy.

- Dziękuje, musiałem się komuś wygadać – wyglądał tak bezbronnie poczym przytulił mnie. Był bardzo silny, ale nie mówiłam nic bo wiedziałam że to zepsuło by całą atmosferę. Jednak i tak została ona popsuta jednak nie z naszej winy. Gdy podnieśliśmy głowy w drzwiach stanął Harry.

- No ładnie, ja śpię w tym mi się z dziewczyną zabawiasz? – zaśmiał się chłopak po czym podszedł do mnie i pocałował mnie w szyję.

- Wybacz panie, - powiedział z sarkazem Lou - ale każde z nas potrzebowało towarzystwa – dodał z diabelskim uśmiechem co ewidentnie osłabiło poczucie pewności siebie Harrego. Chłopak spojrzał na mnie wzrokiem żądającym wyjaśnień.

- Oj uspokój się, przecież tylko rozmawialiśmy. – ja jak i Louis zaczęliśmy się śmiać z bezpodstawnych domysłów chłopaka a ja wróciłam do robienia śniadania.

- No ja mam nadzieję, jak tylko dowiedziałbym się o czymkolwiek to już nie żyjesz frajerze – powiedział trochę poważnie a trochę w żartach Harry, ale nikt nie przejął się jego słowami.

- Kochanie możesz pójść obudzić chłopków ? Jedzienie już jest.

- Wolałbym żeby Louis poszedł – odpowiedział z grobową miną Harry a ja i Louis z niedowierzaniem spojrzeliśmy na niego.  Gdy Lou zniknął za drzwiami pierwszego pokoju odwróciłam się do Harrego.

- Możesz mi to jakoś wyjaśnić ? – podeszłam do niego łapiąc do za górę od pidżamy, opierając go o kuchenny blat. Po czym pocałowałam delikatnie go pocałowałam. – To słodkie że jesteś zazdrosny, ale proszę Cię spójrz o kogo. Kochanie, to twój przyjaciel a ja jestem twoją dziewczyną chyba nie sądzisz że któreś z nas mogło by ci coś takiego zrobić. – dotknęłam rękami jego pleców a potem pośladków. – Przecież to Ciebie kocham wariacie. – po czym uśmiechnęłam się i wróciłam do zalewania herbat. Chłopak podszedł do mnie od tyłu dotykając swoim nagim torsem moich pleców. Odwróciłam się i zanim zdążyłam coś powiedzieć jego usta całowały moje. Natychmiast odepchnęłam od siebie na długość ręki.

- No czemu ? – drążył Harry ponownie zbliżając się do mnie.

- Bo wychodzę . – ucięłam szybko wyrywając się z jego objęć i kierując się do sypialni.

Ale on nie dawał za wygraną. Stojąc w garderobie usłyszałam otwieranie drzwi w sypialni.

- Nie wygrasz, wychodzę – zaśmiałam się zdejmując z siebie bluzkę by się przebrać.

- Co miałbym wygrać ? – usłyszałam znajomy głos. Wychyliłam się i zobaczyłam Zayn.

- A co ty tu robisz ? – spojrzałam dość zdziwiona zakładając na siebie ubrania.

- Mam mały problem a wiem ze ty jesteś najbardziej ogarniętą osobą w tym domu – uśmiechnął się – i chciałbym żebyś mi pomogła.

- Jasne, nie ma problemu mów o co chodzi – spojrzała na niego – mam nadzieję że nie przeszkadza ci że się będę przebierać ?

- Nie no co ty, a więc – zaczął skrępowany-  jest jedna dziewczyna. Karolina. Poznałem ją na podpisywaniu książek w Londynie – spojrzał na ekran komórki – i napisałem jej tam mój numer telefonu i odezwała się. Okazała się bardzo fajna i normalna co najważniejsze – podkreślił.

Zaczęłam pakować do torebki najpotrzebniejsze rzeczy.

- No to nie za bardzo rozumiem w czym problem ? – spojrzałam na niego nadal nie domyślając się co chce mi powiedzieć.

- Myślałem o tym czy nie pomogłabyś mi zorganizować jakieś kolacji czy coś ?- spojrzał na mnie niepewnie.

- Jasne że tak! – uśmiechnęłam się. Uwielbiałam pomagać ludziom w takich sprawach, rozczulały mnie zakochane pary. – Powiedz mi tylko kiedy i gdzie a ja się wszystkim zajmę. – założyłam torebkę i buty kierując się do wyjścia. – Chodź bo ja musze teraz wyjść , ale pogadamy jeszcze o tym jak wrócicie oki ? Tylko nie umawiaj się z nią na dzisiaj. I w ogóle z nikim nie umawiajcie się na dzisiaj.

Ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Oczywiście przy nich czekał już na mnie mój chłopak z kwaśną miną. Najwyraźniej musiał zobaczyć swoje kumpla wychodzącego z naszego pokoju.

- Uspokój się tylko rozmawiałam – pocałowałam go w policzek .

- Tak tak, ty zawsze tylko rozmawiasz! – krzyknął za mną zamykając drzwi.

 

 

----------------------------

No więc to już 6 rodział moje opowiadania :) Ciesze się że czytać i że dostaję tyle miłych wiadomości i w komentarzach i na twitterze :) Serczenie zapraszam na ciąg dalszy który własnie się pisze :D


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 5

piątek, 26 sierpnia 2011 11:06

Leżeliśmy tak jeszcze przez dziesięć minut po czym ubraliśmy się i wróciliśmy już razem do porządkowania naszych rzeczy. Patrząc na niego czasem miałam wrażenie że wszystko co się dzieje w moim życiu jest tylko snem, który zaraz zostanie przerwany. Chociaż wtedy byłby to najgorszy koszmar mojego życia.

I tak mijały kolejne dni. Gdziekolwiek się pokazywaliśmy mnie i Harremu nie można było zbliżyć się zbytnio do siebie by do gazet nie przedostały się jakiekolwiek plotki, które mogłyby zagrozić nieskazitelnej reputacji chłopców. Dlatego też na każdym serwisie internetowym można było przeczytać o mnie jako o siostrze ciotecznej Liama, którą zaprosił na lato. To było najłatwiej sprzedać prasie gdyż ja i Liam w sumie byliśmy do siebie podobni wyglądowo. Czasem objął mnie ramieniem by zyskać na wiarygodności. A gdy wracaliśmy do naszych czterech ścian znów wszystko wracało do normy. Co dzień rano chłopcy wyjeżdżali na radiowe tournee, które odbywali w ciągu tych kilku tygodni. Jeżeli było to gdzieś bliżej wolałam zostawać w domu, gdy podróż była dłuższa zabierałam się z nimi. Zawsze było nam wesoło. Żartowaliśmy, rozmawialiśmy godzinami i poznałam w końcu Hannah – dziewczynę o której tyle słyszałam z ust Louisa. I nie mylił się to wyjątkowa dziewczyna. Miła uśmiechnięta z wyszukanym poczuciem humoru i wielkim sercem – nie dziwie się czemu Lou wybrał właśnie ją. Uwielbiałam jak wracaliśmy wieczorami do domu, oglądaliśmy horrory w między czasie których zawsze jeden z chłopaków wymyślał durny sposób by przestraszyć resztę. Najlepiej wychodziło to Zaynowi, był mistrzem w tej dziedzinie. Każdego ranka wstawałam by zrobić im śniadanie i życzyć każdemu powodzenia. Czułam się jak w małżeństwie z pięcioma osobami naraz. Wielkim plusem mieszkania z czterema nastoletnimi chłopakami był fakt że mogłam im matkować a oni nie mieli nic przeciwko. Nigdy nie miałam młodszego rodzeństwa, którym mogłabym się zajmować a teraz na raz dostałam całą piątkę. Robienie im jedzenia, nastawianie im budzików i sprowadzanie ich na ziemię – kochałam tę robotę. Kolejny dzień zapowiadał się jak każde inne ale skończył zupełnie inaczej.

 

-----

dzisiaj dodałam już 3 nowe rodziały :) dość szybko idzie :D postaram się jak najszybciej dodać kolejne, pozdrawiam :*


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 4

piątek, 26 sierpnia 2011 11:03

- Chodź kochanie – poczułam na swoich biodrach rękę Harrego, która popchnęła mnie w kierunku pokoju znajdującego się na końcu korytarza. Chłopak otworzył i zaprosił mnie do środku. O takim pokoju nawet nie śniłam. Urządzony był w kolorach beżu i bieli, wyglądał bardzo stylowo. Na środku ogromne dwuosobowe łóżko a pod nim skrzynie na pościel. Ogromne okna z zasłonami za którymi skrywał się oszałamiający widok. Dodatkowo w pokoju znajdowały się dwie pary drzwi prowadzące do garderoby i łazienki. Położyłam walizki pod ścianą i położyłam się na wielkim łóżku. Harry zdjął kurtkę i buty i usiadł na mnie. Dotknęłam swoją ręką jego twarzy na której można było dostrzec ogromny uśmiech. Zbliżył swoją twarz do mojej a swoje usta zatopił w moich. Pocałunki z nim były zawsze magiczne, czułam się jakby każdy pocałunek był tym pierwszym. Jego ręce z mojej twarzy zaczęły zjeżdżać na szyję i ramiona. Moje ręce zawędrowały  pod jego koszulkę. Czułam tylko jak moja bluzka znajduje się coraz wyże i wyżej aż w końcu została ze mnie zdjęta. Czasem wiele myślałam na temat swojego dziewictwa, ale doskonale wiedziałam ze on będzie najlepszym kandydatem by mnie go pozbawić. Zawsze słyszałam że mam wybrać tego kogo kocham i byłam pewna że to on. Nie pozostałam mu dłużna zdjęłam z niego koszulkę. Gdy czułam jak jego ręce zbliżają się do moich spodni, usłyszeliśmy naciskaną klamkę i w mgnieniu oka w pokoju znalazła się pozostała czwórka chłopaków. Harry odchylił zirytowany głowę, schodząc ze mnie i podając mi bluzkę.

- No spadać już! – spojrzał na nich mój chłopak i wskazał im drzwi.

- No okej, chcieliśmy powiedzieć że przyjechała pizza. – powiedziała na raz cała czwórka z wielkimi uśmiechami na twarzach.

- Pizza !? – Harry usłyszawszy to od razu udał się do salonu w którym czekał dostawca. Ja założyłam bluzkę zaczęłam się śmiać i kręcąc głową z niedowierzaniem. Kochałam go za to ze był takim dzieciaczkiem. Mijając chłopców w przejściu którzy jeszcze nie opuścili naszej sypialni widziałam ich znaczące uśmiechy i ponownie zaczęłam się śmiać. Po drodze weszłam do kuchni żeby napić się soku. Usiadłam na kuchennym blacie z wielkim oknem z którego rozciągał się widok na najważniejsze budynki Londynu. Z zamyślenia i podziwiania okolicy wyrwał mnie Liam.

- Co tak siedzisz chodź do nas – powiedział wyciąwszy rękę w moją stronę. Natychmiast wzięłam kubek i udałam się za nim do salonu gdzie cała piątka pożerała ogromne pizze wygłupiając się przy tym nie miłosiernie. Stanęłam za Harrym, który spojrzał na mnie domagając się pocałunku. Pocałowałam go w policzek, i położyłam się głową na jego kolanach. Po chwili jednak zmieniłam pozycję kładąc głowę na oparciu kanapy a nogi na moim ukochanym. Chłopcy zaczęli się głośno śmiać i dopiero po chwili domyśliłam się czemu.

- Harry mówiliśmy Ci układaj go inaczej bo przeszkadza – zaśmiał się Louis. Spojrzałam na niego z zainteresowaniem i ciekawością co on może na ten temat wiedzieć. – Oj kochana kiedy ciebie nie było ktoś się musiał nim zajmować – dodał śmiejąc się chłopak.

- Spoko, mnie wręcz przeciwnie kręcą takie akcje – powiedziałam do Louisa dając mu porozumiewawcze spojrzenie. I ponownie cała piątka zaczęła się śmiać.

- Oj Harry nie wiem skąd ją wziąłeś ale już ją uwielbiam – dodał chłopak, klepiąc mnie po ramieniu. Po wielkiej uczcie zabrałam się za zmywanie, porządki po chłopakach, którzy teraz niemiłosiernie głośno darli się do telewizora prowadząc rozgrywki piłkarskie na nowym PlayStation.

Po skończeniu, po cichu wymknęłam się do pokoju by spokojnie rozpakować walizki. Podczas wieszania jednej z sukienek poczułam czyjąś rękę na swoich pośladkach. Sukienka wypadła mi z rąk. Odwróciłam się widać przed sobą twarz mojego cherubinka. Przyparł mnie do ściany. – Chyba coś zaczęliśmy – wyszeptał mi do ucha. Zamknął na klucz drzwi garderoby i zgasił światło. Jego dłonie paraliżowały moje ciało. Każdy jego dotyk był dla mnie najcudowniejszym uczuciem. Po chwili znalazłam się na podłodze a Harry nade mną. Jego zwinne palce z łatwością uporały się z moją bluzką i bielizną. Na szyi, piersiach i brzuchu czułam jego cudowne pocałunki w jego wykonaniu. Był bardzo delikatny, gdy mnie dotykał czułam się jak porcelanowa lalka. Zdjęłam z niego kraciastą koszulę. Czułam jak moje spodnie znajdują się coraz niżej a jego dłonie były już pod moją bielizną. Harry był odpowiedzialny co potwierdziło się i teraz gdy z kieszeni spodni wyjął prezerwatywy. Za wiele mieliśmy do stracenia żeby teraz ‘wpaść’. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Na pewno były to najcudowniejsze minuty w moim życiu. Staraliśmy się zachować cisze by chłopcy i tym razem nie zepsuli wszystkiego. Po wszystkim położyłam się na nim. Po objął mnie w pasie jedną ręką a palcami drugiej błądził po moich nagich plecach.

-Kocham Cię Julie i nikt i nic tego nie zmieni. – spojrzał mi w oczy i pocałował.

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

ROZDZIAŁ 3

piątek, 26 sierpnia 2011 11:02

Także stało się , na początku lipca wielki van podjechał pod mój dom. Ze środka od razu wyskoczył Harry, który cieszył się jak dziecko. Za nim wysiadł Liam który na początku wydał mi się bardzo poważny ale już po pierwszej rozmowie zmieniłam o nim zdanie.

Przed wyjazdem cały miesiąc usilnie próbowałam dowiedzieć się czegoś o przyjaciołach mojego chłopaka. Wiedziałam już Louis kocha marchewki i jest ogromny optymistą, Liam – miałam jedynie pewność że jest dyslektykiem i boi się łyżek co nadal jest dla mnie nie zrozumiałe, Niall od razu wydał mi się przyjaznym młodym chłopcem, misiem całego zespołu, który kocham Michaela Buble z tego wywnioskowałam ze ma dobry gust muzyczny i nie rozstaje się ze swoją gitarą, a Zayn ? o nim wiedziałam najmniej ale na pewno miał niesamowite wyczucie stylu a jego pakistańskie korzenie sprawiały że był szalenie przystojny.

Harry podbiegł do mnie i przytulił z niewyobrażalną siłą.

- Ałć, wariacie gnieciesz mnie – uśmiechnęłam się po czym poczułam jego usta na moim czole.

- Ja też mogę ? – zza pleców Harrego wyłonił się Louis. Wiedziałam że będą to zabawne wakacje. Kiedy kierowca zatrąbił klaksonem był to znak że musimy się zbierać. Chłopcy zanieśli moje bagaże do samochodu a ja pożegnałam się z mamą. Widziałam jak płakała gdy odjeżdżałam, ale wiem ze nie ze smutku. Cieszyła się że jestem szczęśliwa i że żyje tak jak chcę. Zza szyby samochodu pomachałam jej ostatni raz z resztą jak wszyscy chłopcy i ruszyliśmy. Czekała nas długa droga, mieszkałam na drugim końcu Wielkiej Brytanii. Po dwóch godzinach jazdy postanowiłam zasnąć, tak samo jak Zayn i Liam. Liam leżał na kolanach Zayna a ten głaskał go po głowie. Byli tacy przeuroczy. Położyłam głowę na kolanach Harrego a jego palce gładziły moje włosy i policzki. Przy nim czułam się bezpieczna i kochana, czegóż chcieć więcej ? Ostatni raz spojrzałam na śpiących chłopców i zasnęłam.

Kiedy się obudziłam byliśmy już niedaleko Londynu. Jednak postanowiłam że nie będę jeszcze wstawać i otwierać oczu. Leżałam tak czując na sobie dotyk mojego chłopaka, zawsze był delikatny i romantyczny można to było dostrzec wszędzie w gestach i w słowach. Kątem ucha słyszałam rozmowę między Louisem a Harrym.

- Jak z Hannah ? Będziecie to ratować czy dajecie za wygraną ? – dopytywał chłopak.

- Nie wiem stary, chciałbym z nią być, ona jest naprawdę niesamowita. Tak samo jak tych kochasz Julie ja tak samo kocham ją. Ale to jest bez sensu, ona ma swoje życie tam a ja w trasie .

- Ej, ja też mam życie w trasie ale widzisz że jakoś daję radę. Jeżeli naprawdę ją kochasz to walcz do cholery – słyszałam zirytowanie w głosie mojego chłopaka – miałeś marzenia ? miałeś i masz, i je spełniasz. Pomyśl o niej jak o marzeniu i sam zobaczysz że się da. To co powiedział Harry utwierdziło mnie w przekonaniu że jest inny niż wszyscy a na pewno jest świetnym przyjacielem. Byłam dumna mogąc być częścią jego życia. Choć na chwilę. Postanowiłam w końcu oficjalnie się obudzić. Otworzyłam oczy i udawałam jak najlepiej że nie wiem co się dzieję.

- O kto tu wstał – Harry patrzył na mnie z uśmiechem. Przytuliłam się do niego , a on objął mnie swoim ramieniem.

- Gdzie jesteśmy ? – zapytałam starając się zlokalizować okolicę przez szyby pędzącego samochodu.

- Już niedaleko, zaraz będziemy. Mam nadzieję że spodoba ci się sypialnia, którą nam zrobiłem – zaśmiał się Harry.

- Nam ? no proszę , czyli kit z oddzielną sypialnią był dla mojej mamy żeby się zgodziła ? – zaśmiałam się i zmierzwiłam jego włosy. Kochałam jego brązowe loczki, ludzie zawsze na nie zwracali uwagę jako pierwsze. Ukradkiem spojrzałam na Louisa, który wyglądał na zmartwionego wpatrując się w mijane za szybą widoki. Następnie zwróciłam swój wzrok w kierunku Harrego który rozumiał o co chce go zapytać, ale pokręcił głową na potwierdzenie że nie ma się o co martwić i pocałował mnie. Zayn i Liam nadal spali a Niall grał w pokemony na swoim białym Nitendo DS.

- Spałeś w ogóle ? – zapytałam patrząc w oczy Harrego, które przy każdym spojrzeniu hipnotyzowały mnie coraz bardziej.

- Nie, wyśpię się w nocy. – jego palce zaczęły bawić się moimi – Zobaczysz wybrałem Ci tak pokój że na pewno Ci się spodoba, masz widok na stary Londyn, który mnie osobiście urzekł. A w weekend jeśli będziesz chciała możemy się wybrać za miasto albo na plaże – włoży swoje palce pomiędzy moje – nawet nie wiesz jak cieszę się że jesteś tutaj ze mną.

W tym samym momencie Louis włożył swoje czarne ogromnie słuchawki i ogłaszając muzykę do maximum. Ponownie spojrzałam znacząco na Harrego. Wyszeptał mi ze nie mam się o co martwić, że Louis przeżywa trudny okres ale za chwilę będzie dobrze, zwyczajnie musi pobyć sam ze sobą. Ale bardzo cieszy się z tego że jesteśmy parą i że jestem tutaj z nimi.

Nie zdążyłam zorientować się kiedy stanęliśmy pod wielką białą kamienicą. Niall oznajmił że jesteśmy na miejscu i uśmiechnął się do mnie. Harry obudził Zayna i Liam a ja pomogłam Louisowi wypakowywać walizki z bagażnika. Spojrzałam na niego delikatnie się uśmiechając ale najwyraźniej nie był w nastroju na żaden kontakt. Od razu zabrał swoje walizki i pognał na górę. Spojrzałam na budynek i widziałam zapalane światło w jednym w mieszkań. Wzięłam swoja torbę i poszłam w kierunku schodów.

- Daj mi to mała, nie będziesz tego dźwigać. – usłyszałam głosa za sobą, to był Zayn.

- Nie no co ty, poradzę sobie, trzeba być silnym nie ? – uśmiechnęłam się do niego, a on zaprowadził mnie pod drzwi apartamentu który chłopcy wynajmowali. Weszłam do środka i widok dosłownie zwalił mnie z nóg. Ogromna przestrzeń, wszystko umeblowane w nowoczesnym stylu i wszędzie porządek – nie do końca tego się spodziewałam po 5 samotnie mieszkających nastolatków.

- Harry twoja mama jest aniołem, posprzątała ten cały syf jaki został po ostatniej nocy – na klatce było słychać śmiech Liama. – chyba wyślę jej wielkie kwiaty. Teraz wszystko nabrało sensu – mama Harrego to sprawca mojego złudnego pierwszego wrażenia. Mimo tego i tak nie mogłam doczekać się wspólnego mieszkania.

 

-------------------

Tak więc oto rodział 3 :) dodam jeszcze dzisiaj jeden lub dwa . pozdrowionka i dziękuję za czytanie i komentarze :)


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

RODZIAŁ 2

czwartek, 25 sierpnia 2011 17:52

Po tych słowach w kuchni zapadła wielka cisza, którą skończył gwiazdek od czajnika. Mama zalała herbatę i postawiła przed nami kubki. Byłam chyba tak samo zaskoczona jak ona.

- Wiem że może wydawać się to dla pani, jak i również dla ciebie kochanie, szalonym pomysłem ale wydaję mi się że po dłuższym namyśle nie jest zły. Moja mama będzie do nas wpadać dość często. Julie będzie miała swoją własną sypialnię, zwiedzi miasto i odpocznie. Jak my wrócimy z pracy, będziemy się nią opiekować i zapewniać jej rozrywki żeby na pewno się nie nudziła. – chłopak spojrzał dość niepewnie raz na moją mamę a potem na mnie.

- Okej, okej. – byłam dość oszołomiona wszystkim co powiedział mój ukochany. – Harry proszę Cię idź na chwilę do pokoju, masz tam gdzieś pilota a ja i mama chyba musimy pogadać – uśmiechnęłam się do niego delikatnie, choć nadal byłam w wielkim szoku.

Zobaczyłyśmy jak tylko Harry znika za rogiem pokoju, a chwile potem głos prowadzącego teleturniej dobiegający z telewizora.

- Mamo,- zaczęłam niepewnie-  uwierz mi ze jestem tak samo zaskoczona jak ty, nie mówił mi o tym wcześniej i sama nie wiem co myśleć – patrzyłam na mamę a z moich ust wylewał się potok słów – ale to nie jest zły pomysł.

- I jak to sobie wyobrażasz ? że puszczę Cię samą, z 5 chłopakami na dwa miesiące do Londynu ? zrozum mnie, to nie jest dla mnie łatwe, ufam Ci że nic złego by się nie stało i wiem ze jesteś na tyle dorosła że nie zrobisz głupstw ale jestem też matką – patrzyła na mnie zeszklonymi oczami – nie wiem czy będę w stanie poradzić sobie z tęsknotą. Nigdy nie było cię aż tak długo.

- Mamo ale spójrz, ty miałaś mnie tu cały rok, a on ? A wtedy on tęsknił, wyjadę tylko na 2 miesiące, będę dzwonić codziennie, jestem odpowiedzialna, dam radę, a jeśli tylko coś będzie nie tak zadzwonię po ciebie żebyś po mnie przyjechała i wrócę. Daj mi szansę, nam szansę, proszę. – spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się chociaż wiem że nie była szczęśliwa z tego powodu.

Dopiero po 30 minutach skończyłyśmy wymienianie obaw i przemyśleń, ale zgodziła się. Byłam taka szczęśliwa i wiedziałam że muszę stanąć na wysokości zadania by jej nie zawieść. Gdy weszłam do pokoju by podzielić się z Harrym szczęśliwymi wiadomościami on spał. Podeszłam do niego bliżej, ukucnęłam obok kanapy i nakryłam go kocem. Wyglądał jak aniołek, położyłam się obok niego ale przez długi czas nie mogłam zasnąć. Zbyt wiele myśli kłębiło się w mojej głowie. Jak to teraz będzie, gdy wyjedziemy, czy chłopcy z którymi Harry był w zespole mnie polubią, przecież wiedziałam że to oni są teraz dla niego najważniejsi i nie miałam zamiaru tego zmieniać. Przytuliłam się do niego, kładąc swoje dłonie na jego klatce piersiowej. Nie patrząc na to co się wydarzy i jak potoczy się przyszłość byłam pewna jednego, że jestem największą szczęściarą na świecie.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

RODZIAŁ 1

czwartek, 25 sierpnia 2011 16:56

*miesiąc wcześniej *

Po ciężkim tygodniu w szkole byłam kompletnie wykończona. Niezmiernie cieszyłam się że nadchodzi długo wyczekiwany koniec roku szkolnego. Wchodząc do domu zdążyłam rzucić plecak i zalec na kanapie. Nawet nie mogę przypomnieć sobie momentu kiedy zasnęłam. Z krainy snów wyrwał mnie dzwonek telefonu. Forever Young w wykonaniu zespołu, w którym grał mój chłopak rozbrzmiewał  coraz głośniej. Z zamkniętymi jeszcze oczami, wyciągnęłam telefon i po omacku wcisnęłam zieloną słuchawkę, nie patrząc kto dzwoni.

- Tak słucham? – odparłam zaspanym głosem do słuchawki.

- Witam Cię księżniczko, obudziłem Cię ?- zapytał słodkim głosem on. Harry i Ja znaliśmy się już od ponad roku ale byliśmy parą dopiero od dwóch miesięcy po tym jak  poznaliśmy się za przyjęciu urodzinowym jednego ze wspólnych znajomych, tylko że wtedy jeszcze wszystko było normalnie. Po 3 miesiąc naszej znajomości oznajmił że wybiera się na przesłuchanie do jednego z największych talent-show’ów w Wielkiej Brytanii – programu X Factor. Wierzyłam że mu się uda i wspierałam go na wszelkie możliwe sposoby. Po pomyślnych przesłuchaniach nasze kontakty dość się pogorszyły a wręcz zanikły. Chciałam o nim zapomnieć, przez co nie śledziłam jego losów w programie choć słyszałam wiele gdziekolwiek poszłam. Pewnego dnia przechodząc obok pobliskiego kiosku zobaczyłam go na okładce popularnego magazynu młodzieżowego. Stałam tam między setkami ludzi uśmiechając się do gazety. Tego samego dnia odebrałam telefon, to był on. Rozmawialiśmy przez dobre kilka godzin opowiadając o początkach kariery zespołu ale również o przyziemnych rzeczach jak szkoła. Poczułam że znów nasza przyjaźń zaczyna odżywać co bardzo mnie rozweseliło. Któregoś dnia wychodząc ze szkoły wraz z przyjaciółmi zobaczyliśmy kamery, i setki piszczących dziewczyn. Stojąc z boku starałyśmy zobaczyć kogo tak tłumnie otaczają gapie.

- Julie ! – usłyszałam swój imię dochodzące w ogromnego tłumu. Kojarzyłam ton głosu który nawoływał mnie, ale uznałam że jest to nie możliwe i być może przesłyszałam się.

- Julie no! Nie poznajesz mnie ? – po tych słowach odwróciłam się szybko i zobaczyłam go. Nie wiedziałam jak zareagować. Natychmiast ruszyłam w jego kierunku. Wskoczyłam na niego i przytuliłam go do siebie z całej siły.

- No proszę czyli jednak ktoś się tu stęsknił  ! – zaśmiał się Harry patrząc na mnie swoimi oczami , które tak uwielbiałam. Patrząc tak na siebie zapomnieliśmy ilu ludzi nas otacza, czułam się strasznie słysząc podszepty tłumu nastolatek. Nie wiele myśląc chłopak wziął moją rękę i ruszyliśmy w kierunku mojego domu zostawiając cały tłum daleko za sobą. Okazało się że Harry i jego przyjaciele zostają w mieście do końca tygodnia co dawało nam możliwość codziennego spotykania się.  Następne wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Po tygodniu byliśmy parą, ale staraliśmy się utrzymać związek w tajemnicy. Rozumiałam go kiedy tłumaczył czemu wszystko na razie musi zostać tajemnicą i nie miałam mu tego za złe. Byłam nieziemsko szczęśliwa, ale sielanka nie trwała długo. Niedługo po tym zespół ruszył w trasę koncertową. Brakowało mi go mimo iż codziennie była zasypywana telefonami, smsami i kwiatami. Obydwojgu z nas nie było łatwo, ale tęsknota pomimo że czasem nieznośna, umacniała nas w przekonaniu ile dla siebie znaczymy.

-  Nie nie obudziłeś mnie – uśmiechnęłam się - wiedział o tym mimo że nie mógł mnie zobaczyć. Znaliśmy się na wylot ale i tak nie brakowało nam tematów do rozmów.

- Mam dla ciebie cudowną niespodziankę ! – po tych słowach natychmiast szeroko otworzyłam oczy siadając na łóżku.

- Co się stało!? Mów szybko ! – mój głos zaczął drżeć z podekscytowania.

- Przyjeżdżam do ciebie dzisiaj to sprawa pierwsza, a sprawa druga czy twoja mama będzie dzisiaj wieczorem w domu ? – w ogóle nie wiedziałam co może mieć za niespodziankę jeśli pytał o moją mamę.

- Tak będzie, ale co się dzieje ? – spytałam ponownie chłopaka.

- Wszystkiego dowiesz się dziś wieczorem, kocham Cię i do zobaczenia. Będę koło 17. – po czym rozłączył rozmowę. Nie wiedziałam nic więcej, ale już na samą myśl o spotkaniu uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Natychmiast zabrałam się do generalnych porządków w mieszkaniu. Wybrałam najfajniejsze ciuchy jakie miałam w szafie, zrobiłam makijaż choć tyle razy mówił że bez niego wyglądam równie pięknie, i już około 14 byłam gotowa na przyjazd mojego ukochanego. Czas dłużył się niemiłosiernie. Kolejne godziny przed telewizorem zapijane setnym kubkiem kawy. Wreszcie dzwonek do drzwi. Jest. Natychmiast ruszyłam do drzwi i otworzyłam je na oścież. To był on. Natychmiast uścisnął mnie i spojrzał mi w oczy.

- Tak bardzo tęskniłem za Tobą, myślałem … - nie zdążył dokończyć kiedy zamknęłam mu usta pocałunkiem. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie. Ale z łazienki dobiegł głos mojej mamy.

- Kochanie to Harry czy listonosz ? – usłyszeliśmy donośny głos rozchodzący się na cały dom.

- Nie to ja proszę Pani – zaśmiał i uśmiechnął się Harry widząc wychylającą głowę mojej mamy z łazienki. – Dzień Dobry !

- O hej kochaniutki – uśmiechnęła się moja mama. A ja stałam z boku czując się jak zwykle zażenowana i zawstydzona przez nią.

- Chcesz kawy lub herbaty ? – powiedziałam przechodząc z chłopakiem do kuchni

- Pewnie jesteś bardzo zmęczony po podróży – położyłam Harremu ręce na szyi przysuwając go do siebie. On objął mnie w pasie i oparł o kuchenny blat szepcząc do ucha : uwierz jedyne na co mam teraz ochotę to jesteś ty. – uśmiechnął się łobuzerskim uśmiechem, który uwielbiałam. Wydawał się wtedy podwójnie seksowny. Ale naszą cudowną chwilę przerwała ponownie moja mama, która akurat stanęła w kuchennych drzwiach.

- Mój drogi nie dobieraj się do niej, a jeśli musisz to nie w kuchni – zażartowała.

- Macie ochote na kawę lub herbatę dzieci ? – spytała wstawiając wodę do czajnika.

- Dla mnie herbata a dla ciebie ? – spojrzałam znów na mój ideał siedzący obok mnie. Był dla mnie perfekcyjny, nie potrzebowałam już niczego innego.

- A ja poproszę kawę, całą podróż chłopcy nie dawali mi pospać więc teraz wolę się rozbudzić – uśmiechnął się do mojej mamy chłopak. Cieszyłam się że tak się dogadują, pamiętam ze na początku moja rodzicielka nie bardzo akceptowała mój związek. Przestrzegała mnie czym kończy się związek z celebrytą, ale dla mnie zawsze był on normalnych chłopakiem. On sam nie zbyt czuł parcie na szkło, cieszył się że spełnia swoje marzenia i że ma kogoś kto go wspiera, a reszta była tylko dodatkiem i nie zawsze przyjemnym.

- A więc mów czemu zawdzięczamy twoją wizytę bo przez telefon nie udało mi się z ciebie wydusić nic , więc ? – spojrzałam wraz z mamą na Harrego.

- Więc mam a w zasadzie mamy gdyż rozmawiałem również z moją mamą i chłopakami na ten temat dość ciekawy pomysł. Chciałbym – spojrzał w tym momencie na moją mamę – by Julie pojechała ze mną i chłopakami do Londynu i została tam z nami na całe wakacje.

 

-------------------------------------------------------

no więc oto pierwszy rodzial mojego opowiadania, niedługo a w sumie dzisiaj lub jutro postaram się dodać 2 część :) mam nadzieje że się podoba i prosze ponownie zostawiajcie komentarze żeby wiedziała że ktokolwiek czyta moje wypociny :)


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Bohaterowie opowiadania.

czwartek, 25 sierpnia 2011 16:45

Akcja opowiadania dzieje się w Wielkiej Brytanii gdzie julie przeprowadziła się w wieku 5 lat.

Julie :


Harry :


Louis :


Liam :


Niall :


Zayn :


mama Julie - Beth :


przyjaciółka Julie - Anna :

jak narazie no na tyle bohaterów moje opowiadania z czasem gdy pojawi się inna postać znacząc dla opowiadania dodam ją do tej listy (: mam nadzieję że polubicie mojego bloga :) POZDRAWIAM :)


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (54) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  86 116  

O mnie

pytania, prośby, rozmowa :
formspring
- carolin3xoxo
:))

O moim bloogu

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wie...

więcej...

tutaj znajdziecie moje opowiadanie o chłopcach z 1D :) mój twitter : @member1DFamily :) Bardzo proszę jeśli spodoba ci się moje opowiadanie, skomentuj, ciebie nie kosztuje to nic a dla mnie znaczy wiele :) Dziękuje

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 86116
Wpisy
  • liczba: 27
  • komentarze: 659
Bloog istnieje od: 2223 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl